WIBORowcy nie będą jak frankowicze? RPO rozwiewa wątpliwości
Kredyty oparte o WIBOR budzą coraz większe emocje, a część kredytobiorców upatruje w nich szansę na pozwanie banków, podobnie jak w przypadku kredytów frankowych. Jednak Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Marcin Wiącek, studzi te nadzieje. W wywiadzie dla money.pl jasno stwierdza, że sytuacja kredytów WIBOR-owych jest odmienna od tej, z którą mieliśmy do czynienia w przypadku kredytów frankowych.
- Nie powiem, żeby do rzecznika ten problem trafiał często, ale mówi się o tym w przestrzeni publicznej. Natomiast uważam, że to nie jest ten sam problem. Nie da się tych zastrzeżeń, jakie były formułowane wobec umów kredytów we frankach, w prosty sposób odnieść do umów opartych na WIBORze - podkreśla prof. Wiącek.
Rzecznik Praw Obywatelskich idzie o krok dalej, ostrzegając przed tworzeniem złudzeń wśród kredytobiorców przez kancelarie, które oferują sprawę unieważnienia umowy kredytu WIBOR. "Tworzenie wśród kredytobiorców złudzenia, że linię orzeczniczą TSUE w sprawie franków da się przełożyć na kredyty WIBORowe, jest bezzasadne" - mówi w wywiadzie dla money.pl.
Jest jednak nadzieja dla kredytobiorców? Jeden wyrok daje im szansę
Jeszcze w październiku 2024 roku Związek Banków Polskich informował, że na koniec maja toczyło się 1111 spraw o WIBOR. Jednak w większości przypadków sądy odrzucały argumenty kredytobiorców, których reprezentujące kancelarie podważały legalność wskaźnika WIBOR.
Tymczasem w grudniu 2024 roku Sąd Okręgowy w Suwałkach uznał za niewiążącą umowę kredytu w złotówkach bazującego na wskaźniku WIBOR. Jak wskazywano, w trakcie przesłuchania pracownik banku będący świadkiem w procesie nie był w stanie przedstawić zasad wyznaczania wskaźnika. W efekcie Sąd uznał, że bank nie dochował obowiązków informacyjnych. Wyrok jest nieprawomocny, a bank zapowiada odwołanie.
