Kryzys w TK to realne straty. Na pieniądze czekają emeryci i firmy

2026-11-02 16:24

Polityczny spór ma swoją cenę, którą płacą obywatele i firmy. Trwający kryzys w Trybunale Konstytucyjnym blokuje publikację 85 wyroków, a w grze są miliardy złotych. Nieopublikowane wyroki TK wstrzymują m.in. podwyżki dla emerytów do 1200 zł miesięcznie i 4 mld zł nowego podatku.

Miasteczko namiotowe i policja przed gmachami państwowymi jesienią. O skutkach kryzysu w TK przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Jakub Krzyżak ESKA Trybunał Konstytucyjny - poranek 31.11.2026

Polityczny chaos, realne straty

To, co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego, wygląda jak scena z politycznego thrillera. Pod koniec października 2026 roku konflikt wszedł w nową, ostrą fazę. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła, że przejmuje kierowanie pracami Trybunału, odsuwając od obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego. W nocy do otoczonego przez policję gmachu przyjechał prezydent Karol Nawrocki, który przerwał zagraniczną podróż. Premier Donald Tusk z kolei zapewnił w orędziu, że jego zadaniem jest zapewnienie Trybunałowi warunków do pracy.

Można by pomyśleć, że to kolejna odsłona walki politycznej, która toczy się gdzieś daleko, ponad głowami zwykłych ludzi. Nic bardziej mylnego. Ten prawny chaos ma bardzo konkretne, finansowe skutki dla setek tysięcy Polaków i polskich firm. Za kulisami sporu o to, kto ma rację, na publikację w Dzienniku Ustaw czeka już 85 wyroków Trybunału.

Sytuacja jest patowa. Z jednej strony rząd Donalda Tuska odmawia publikacji orzeczeń, a z drugiej prezydent Karol Nawrocki regularnie kieruje do TK kolejne ustawy, co dodatkowo komplikuje system prawny. Dla wielu osób oznacza to miesiące, a nawet lata czekania na pieniądze, które im się należą - pisze wnp.pl.

Emeryci i podatnicy czekają na pieniądze. Jakie kwoty blokuje TK?

Najbardziej jaskrawym przykładem tego, jak polityczny spór uderza w portfele obywateli, jest sprawa wcześniejszych emerytur. W czerwcu 2024 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ZUS nie powinien pomniejszać emerytury powszechnej o kwoty pobrane w ramach wcześniejszego świadczenia. Dotyczy to osób, które o taką emeryturę zawnioskowały przed czerwcem 2012 roku, nie wiedząc, że ta decyzja obniży ich przyszłe świadczenie. Sprawa dotyczy ogromnej grupy, bo nawet 200 tysięcy osób – głównie kobiet z roczników 1949-1959.

Stawka jest bardzo wysoka. Według szacunków Rzecznika Praw Obywatelskich, ponowne przeliczenie świadczeń mogłoby podnieść miesięczną emeryturę nawet o 1200 zł, a zaległe wyrównanie mogłoby sięgnąć nawet 64 tys. zł na osobę. Problem w tym, że ZUS odmawia ponownego przeliczania świadczeń. Powód? Wyrok nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw. Nieopublikowane wyroki TK są więc bezpośrednią przyczyną, dla której tysiące seniorów wciąż nie mogą doczekać się pieniędzy, które im się należą. Rząd co prawda przygotował projekt ustawy, ale proponuje on znacznie mniej – średnio 255 zł podwyżki i to bez żadnego wyrównania za lata oczekiwania.

Podobny problem mają tysiące podatników, którzy w latach 2007-2008 sprzedali nieruchomość i powinni byli skorzystać z tzw. ulgi meldunkowej. Fiskus odmówił im ulgi, bo nie złożyli dodatkowego oświadczenia, mimo że spełniali główny warunek – byli zameldowani w lokalu przez wymagane 12 miesięcy. Trybunał już w lipcu 2025 roku uznał, że wymóg składania oświadczenia był niekonstytucyjny. I znów, przez brak publikacji wyroku, urzędy skarbowe odmawiają zwrotu podatku. To kolejny przykład, gdzie pieniądze zablokowane przez TK nie mogą wrócić do obywateli, mimo korzystnego dla nich orzeczenia. Co gorsza, nawet jeśli wyrok zostanie w końcu opublikowany, część osób może nie odzyskać pieniędzy z powodu przedawnienia.

Podatek od zysków i umowy B2B. Dlaczego firmy też tracą na sporze o TK?

Na politycznym zamieszaniu wokół Trybunału tracą nie tylko zwykli obywatele. Przedsiębiorcy również znaleźli się w stanie prawnej niepewności, a w grze są gigantyczne pieniądze. Najlepszym przykładem jest nowa ustawa wprowadzająca podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Rząd Donalda Tuska liczy, że danina przyniesie do budżetu około 4 mld zł, z czego aż 3 mld miałby zapłacić Orlen. Pieniądze mają sfinansować program obniżający ceny paliw na stacjach.

Prezydent Karol Nawrocki co prawda podpisał ustawę 1 października 2026 roku, ale już dzień później skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Zakwestionował to, że podatek działa wstecz – obejmuje zyski wypracowane od 1 marca, mimo że ustawa weszła w życie dopiero 1 listopada. Mimo wniosku prezydenta, ustawa obowiązuje, a firmy muszą płacić zaliczki. Niepewność prawna, jaką generuje kryzys w Trybunale Konstytucyjnym, sprawia, że przedsiębiorcy muszą płacić miliardowy podatek, nie wiedząc, czy za chwilę nie zostanie on uznany za niekonstytucyjny.

To nie koniec problemów dla biznesu. Równie duże zamieszanie wywołała reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Nowe przepisy, które obowiązują od lipca 2026 roku, dają inspektorom potężne narzędzie: mogą oni zakwestionować umowę cywilnoprawną (w tym popularną umowę B2B) i uznać, że w rzeczywistości jest to stosunek pracy. Dla firm oznacza to ogromne ryzyko – konieczność zapłaty zaległych składek ZUS, podatków i zapewnienia wszystkich uprawnień pracowniczych. Ta ustawa również została podpisana przez prezydenta, a następnie skierowana do TK. Tysiące firm, które opierają swój model biznesowy na współpracy z samozatrudnionymi, działają dziś w zawieszeniu, czekając na ostateczne rozstrzygnięcie.

Paraliż instytucji. Dlaczego Trybunał Konstytucyjny praktycznie nie działa?

Problem z Trybunałem Konstytucyjnym jest znacznie głębszy niż tylko wstrzymywanie publikacji wyroków. Dane pokazują, że instytucja, która ma stać na straży konstytucji, jest w stanie paraliżu. Wystarczy spojrzeć na liczby: w 2022 roku sędziowie wydali zaledwie 14 wyroków. W latach 2023 i 2024 było ich po 25. Dla porównania, w latach 1997-2015 Trybunał wydawał średnio 66 orzeczeń rocznie. Po 2016 roku ta średnia spadła do zaledwie 27. To pokazuje, że sprawność instytucji drastycznie zmalała.

Konflikt wokół TK dawno już przestał być sprawą wewnętrzną . W 2023 roku Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE, a w grudniu 2025 roku zapadł wyrok. TSUE przyznał rację Komisji, stwierdzając, że polski Trybunał Konstytucyjny nie spełnia wymogów niezależnego sądu. To druzgocąca ocena, która podważa fundamenty jego działania na arenie międzynarodowej.

O tym, że obecna sytuacja jest nie do przyjęcia, mówią wprost także polscy konstytucjonaliści. Dr Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” nie pozostawił wątpliwości.

Praktyka pomijania wyroków Trybunału Konstytucyjnego, jako niezgodna z obowiązującym prawem, jest nieakceptowalna.

Stawką w tej grze nie jest więc tylko to, kto kontroluje Trybunał, ale czy ta instytucja w ogóle jest w stanie wypełniać swoje zadania. Niska wydajność i spory kompetencyjne pokazują, że cały kryzys w Trybunale Konstytucyjnym doprowadził do faktycznego paraliżu instytucji, która ma stać na straży praw obywateli. W efekcie nie jest to już tylko spór prawników i polityków. To realny problem, który podważa zaufanie do państwa i sprawia, że obywatele ponoszą finansowe konsekwencje chaosu na szczytach władzy.

Nawrocki pod Trybunałem Konstytucyjnym

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI