- Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazał na niejasne promocje w Biedronce i Lidlu
- Klienci mogli mieć problem ze sprawdzeniem, jakie rabaty zostały naliczone
- W Biedronce zniżki były prezentowane zbiorczo, w Lidlu niejednoznacznie
- Obie sieci wprowadzają zmiany w sposobie pokazywania rabatów
- UOKiK zapowiada dalsze kontrole i analizę promocji
Urząd sprawdził zarówno kasy samoobsługowe, tradycyjne, jak i paragony. Okazało się, że sposób prezentowania rabatów był często nieczytelny i utrudniał szybkie sprawdzenie, czy wszystko zostało policzone prawidłowo.
Rabaty „zbiorczo” i niejasne komunikaty
W przypadku Biedronki problem polegał na tym, że informacje o zniżkach pojawiały się zbiorczo, a nie przy konkretnych produktach. Klient widział końcową wartość rabatu, ale nie miał jasności, która promocja dotyczy którego produktu.
Z kolei Lidl stosował rozwiązania, które łączyły kilka promocji pod jednym hasłem. W efekcie trudno było odróżnić, skąd dokładnie wynika obniżka i jaka jest jej realna wysokość.
To szczególnie problematyczne w sytuacji, gdy na jeden produkt nakłada się kilka promocji jednocześnie.
Problem przy kasie. Klient nie mógł tego sprawdzić
Zdaniem urzędu największym problemem było to, że konsumenci nie byli w stanie zweryfikować rabatów jeszcze przed zapłatą. Przy wielu promocjach – z gazetek, aplikacji czy akcji specjalnych – brakowało jasnego podsumowania.
Nie było też jednej, czytelnej informacji o łącznej wartości zniżek. W praktyce oznaczało to, że klient nie zawsze wiedział, czy zapłacił dokładnie tyle, ile powinien.
Prezes UOKiK - Tomasz Chróstny nie pozostawia wątpliwości: promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez „piętrzących się warunków i wyłączeń”.
Sieci już reagują. Będą zmiany przy kasach
Po interwencji urzędu obie sieci zaproponowały nowe rozwiązania. Biedronka zmieniła sposób prezentowania cen i rabatów na ekranach kas, a Lidl wprowadził bardziej przejrzyste komunikaty dotyczące zniżek.
Celem zmian jest to, aby klient mógł łatwo sprawdzić, jakie promocje zostały naliczone i ile realnie zaoszczędził.
UOKiK zapowiada dalszą kontrolę
Sprawa jednak się nie kończy. Urząd zapowiada, że nadal będzie monitorował sposób informowania o promocjach – nie tylko przy kasach, ale także na półkach, w gazetkach i aplikacjach mobilnych.
Duże znaczenie mają też sygnały od klientów. Zdjęcia paragonów czy nagrania z zakupów mogą pomóc w wykrywaniu nieprawidłowości.
Co to oznacza dla klientów?
Dla konsumentów to ważny sygnał: warto uważnie patrzeć na ceny i rabaty, zwłaszcza gdy promocji jest dużo i nakładają się na siebie.
Zmiany w Biedronce i Lidlu mają ułatwić zakupy, ale temat przejrzystości cen nie zniknie. Bo w czasach drożyzny każdy grosz ma znaczenie, a klienci chcą dokładnie wiedzieć, za co płacą.
