- Resort klimatu planuje objąć "małpki" systemem kaucyjnym, aby ograniczyć porzucanie 3 milionów tych butelek dziennie, a decyzja zapadnie w drugiej połowie roku.
- Polska Izba Handlu ostrzega, że włączenie "małpek" do systemu może sparaliżować małe sklepy, zmuszając je do drogich inwestycji i udziału w programie.
- Handlowcy musieliby sami finansować automaty (do 70 tys. zł) i długo czekać na zwrot kaucji, co przy niskich marżach grozi załamaniem płynności finansowej.
- Dodatkowym problemem są ryzyka sanitarno-higieniczne i brak miejsca na magazynowanie lepiących się butelek w niewielkich lokalach
Rząd Donalda Tuska rozszerza system kaucyjny
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podjęło decyzję o rozszerzeniu systemu kaucyjnego o jednorazowe butelki szklane po alkoholu o pojemności do 200 ml, popularnie zwane „małpkami”. Resort potwierdził w oświadczeniu dla „Dziennika Gazety Prawnej”, że w drugiej połowie roku zapadnie decyzja dotycząca harmonogramu i sposobu wdrażania tych zmian.
Problem z „małpkami” jest znaczący. Jak czytamy w „DGP”, Polacy codziennie opróżniają średnio aż 3 miliony takich butelek. Większość z nich ląduje w krzakach lub na chodnikach, co stanowi poważny problem estetyczny i ekologiczny dla samorządów.
Branża handlowa obawia się konsekwencji
Decyzja ministerstwa budzi poważne obawy w sektorze handlu. Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu, ostrzega, że włączenie „małpek” do systemu kaucyjnego w praktyce zmusi małe sklepy do dobrowolnego przystąpienia do programu. Jak tłumaczy, klienci zazwyczaj oddają opakowania w tych samych miejscach, w których kupują towar. Rezygnacja ze zbiórki butelek oznaczałaby więc odpływ konsumentów do większej konkurencji.
Handlowcy wskazują również na wysokie koszty. Organizacja systemu i zakup automatów do zbiórki opakowań, które mogą kosztować nawet 70 tys. zł, spadnie na barki sklepów. Prezes PIH zwraca także uwagę na wadliwy mechanizm rozliczeń. Sklepy muszą kredytować system, wypłacając kaucje z własnych środków i długo czekać na ich zwrot. Zdaniem Ptaszyńskiego opłata obsługowa jest deficytowa i nie pokrywa nawet kosztów prądu czy pracy personelu. Przy marżach handlowych na poziomie 1 proc. może to grozić załamaniem płynności finansowej mniejszych placówek.
Kolejnym problemem są kwestie logistyczne i sanitarne. W małych lokalach, często o powierzchni około 50 m kw., brakuje miejsca na magazynowanie i ręczne sortowanie lepkich, szklanych butelek po alkoholu.
Nie róbmy ze sklepów PSZOK-ów — apeluje Ptaszyński.
Polecany artykuł:
