Trzy lata od wyborów. Co Tusk zrealizował z listy "100 konkretów na 100 dni"?

Ze 100 konkretów, które Koalicja Obywatelska obiecywała zrealizować w pierwszych 100 dniach rządów, udało się wprowadzić 39 – wynika z analizy „Faktu”. W gospodarce bilans jest mieszany. Przedsiębiorcy doczekali się części zapowiadanych ulg, inwestorzy – nowych rozwiązań, ale największe obietnice pozostają na papierze.

15 października 2023 roku Polacy wybrali nowy parlament, otwierając drogę do zmiany władzy. Koalicja Obywatelska szła do wyborów z listą 100 konkretów, które miały zostać zrealizowane w ciągu pierwszych 100 dni rządów. Dziś, dobrze ponad 1000 dni później, można już ocenić, które zapowiedzi przełożyły się na konkretne przepisy, które utknęły w ministerstwach, a z których rząd się wycofał.

Według opublikowanego 15 października zestawienia „Faktu” zrealizowano 39 ze 100 obietnic, o osiem więcej niż przed rokiem. Wśród niezrealizowanych znalazły się jednak niektóre z najbardziej kosztownych i najbardziej odczuwalnych dla domowych budżetów propozycji.

Podatek Belki i ulgi dla firm. Co udało się zrealizować?

Jednym z najnowszych osiągnięć jest uchwalenie ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI). Jak informuje Ministerstwo Finansów, rozwiązanie ma umożliwić inwestowanie bez podatku od zysków kapitałowych do określonego limitu. Zwolnienie obejmie aktywa inwestycyjne o wartości do 100 tys. zł, przy czym w przypadku aktywów oszczędnościowych, takich jak lokaty, limit wyniesie 25 tys. zł. Nowe przepisy mają obowiązywać od 2027 roku.

To realizacja kierunku zapowiadanego przez KO, choć nie w identycznej formie. W kampanii partia obiecywała zniesienie podatku Belki dla oszczędności i inwestycji do 100 tys. zł utrzymywanych przez ponad rok.

Wcześniej udało się wprowadzić kasowy PIT. Od początku 2025 roku uprawnieni przedsiębiorcy mogą rozliczać podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu zapłaty od kontrahenta, zamiast płacić go od faktury, za którą pieniądze jeszcze nie wpłynęły.

Rząd zrealizował także część obietnicy dotyczącej składki zdrowotnej. Od 1 stycznia 2025 roku przedsiębiorcy nie muszą co do zasady uwzględniać przy jej obliczaniu przychodów ze sprzedaży środków trwałych. Nie oznacza to jednak powrotu do ryczałtowego systemu rozliczania składki, który również zapowiadano w kampanii.

Wakacje od ZUS, niższy VAT i pieniądze z Unii

Większość gospodarczych konkretów, które udało się wdrożyć, pochodzi z pierwszego roku rządów. Od listopada 2024 roku mikroprzedsiębiorcy mogą korzystać z wakacji składkowych, czyli zwolnienia z opłacania własnych składek na ubezpieczenia społeczne przez jeden miesiąc w roku. To realne zmniejszenie kosztów prowadzenia działalności, choć pierwotna obietnica była szersza. KO zapowiadała także świadczenie urlopowe w wysokości połowy płacy minimalnej, którego nie wprowadzono.

Udało się również ograniczyć czas kontroli mikroprzedsiębiorców z 12 do 6 dni w roku. Odpowiednie przepisy uchwalono w ramach pakietu deregulacyjnego, a ustawę podpisał prezydent 5 czerwca 2025 roku. Pozostawiono jednak wyjątek umożliwiający przedłużenie kontroli do 12 dni w określonych okolicznościach. Jak wskazuje serwis fact-checkingowy Demagog, obietnica została zrealizowana, choć z opóźnieniem.

Od 1 kwietnia 2024 roku obowiązuje natomiast obniżony z 23 do 8 proc. VAT na określone usługi kosmetyczne. To jedna z obietnic zrealizowanych stosunkowo szybko i wprost.

Wśród osiągnięć rządu można też wymienić odblokowanie dostępu do środków europejskich. KO obiecywała przywrócenie Polsce możliwości korzystania z pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy i funduszy unijnych. Rząd wskazywał w tym kontekście na około 600 mld zł dostępnego finansowania. Nie oznacza to jednak, że cała ta kwota została już wypłacona lub wydana.

Do działań zrealizowanych w pierwszych miesiącach kadencji należy również publikacja Białej Księgi Finansów Publicznych, przedstawiającej stan finansów państwa po poprzednich rządach.

Kwota wolna 60 tys. zł? Rząd szuka innego rozwiązania

Największą niezrealizowaną obietnicą podatkową pozostaje podwojenie kwoty wolnej od PIT – z 30 do 60 tys. zł. KO zapowiadała, że osoby zarabiające do 6 tys. zł brutto miesięcznie, a także emeryci otrzymujący do 5 tys. zł brutto, nie będą płacić podatku dochodowego.

Po trzech latach kwota wolna nadal wynosi 30 tys. zł. Główną przeszkodą są koszty reformy, szacowane na około 56 mld zł rocznie, o czym przypomina „Fakt”. Rząd proponuje zamiast tego zmianę skali podatkowej. Jak poinformowało Ministerstwo Finansów, 29 września Rada Ministrów przyjęła projekt reformy przewidujący podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł, z zachowaniem 12-procentowej stawki. Dochody między 130 a 150 tys. zł miałyby podlegać stawce 24 proc., a powyżej 150 tys. zł – 32 proc. Koszty takiej reformy miałyby zostać zrównoważone m.in. zmianami w opodatkowaniu przedsiębiorstw. Na razie jest to jednak projekt przyjęty przez rząd, a nie obowiązujące prawo. Jego wejście w życie może też napotkać przeszkody polityczne, w tym sprzeciw prezydenta Karola Nawrockiego.

Emerytury, chorobowe i kolejne obietnice w poczekalni

Nie została również wdrożona druga waloryzacja emerytur i rent. KO obiecywała dodatkową podwyżkę świadczeń w latach, w których inflacja przekroczy 5 proc. Jak wynika z informacji publikowanych na stronie „100 konkretów”, resort rodziny przygotował odpowiedni projekt, ale prace nie zakończyły się uchwaleniem ustawy. Przy niższej inflacji mechanizm i tak nie musiałby być uruchamiany.

Na realizację czeka także zapowiedź przeniesienia na ZUS obowiązku wypłacania świadczeń chorobowych od pierwszego dnia nieobecności pracownika. Obecnie koszt początkowego okresu choroby zasadniczo ponosi pracodawca. Reforma miałaby zmniejszyć obciążenia firm, ale wymaga dodatkowych wydatków z systemu ubezpieczeń społecznych.

Niezrealizowane pozostają również obietnice wprowadzenia zerowej stawki VAT na transport publiczny oraz nowych obligacji antyinflacyjnych.

Wśród kampanijnych postulatów znalazło się ponadto zniesienie zakazu handlu w niedziele. W tej sprawie nie doszło jednak do wprowadzenia zapowiadanego rozwiązania.

Mieszkania: trzy duże obietnice bez realizacji

Szczególnie wyraźnie rozbieżność między zapowiedziami a rzeczywistością widać w polityce mieszkaniowej.

KO obiecywała kredyt z oprocentowaniem 0 proc. na zakup pierwszego mieszkania. Program, rozwijany później pod nazwą „Kredyt mieszkaniowy #naStart”, wywołał spór o wpływ dopłat na ceny nieruchomości i ostatecznie nie został uruchomiony. Nie wprowadzono również dopłat w wysokości 600 zł miesięcznie do wynajmu mieszkań dla młodych. To kolejna propozycja, która miała bezpośrednio odciążyć domowe budżety, ale nie doczekała się realizacji.

Na realizację czeka także obietnica uwolnienia gruntów należących do spółek Skarbu Państwa oraz Krajowego Zasobu Nieruchomości pod budowę mieszkań. Rząd nie zrezygnował z tego pomysłu, ale istotnie zmienił jego założenia. Jak informuje „Rzeczpospolita”, najnowsza wersja projektu przewiduje przekazywanie państwowych nieruchomości przede wszystkim gminom, które mają wykorzystywać je do budowy mieszkań komunalnych i społecznych. Prywatni deweloperzy będą mogli uczestniczyć w inwestycjach m.in. w ramach programu „lokal za grunt”, oddając samorządom część wybudowanych mieszkań w zamian za działki. Projekt nadal jest konsultowany. Organizacja Demagog uznaje obietnicę za niezrealizowaną, choć rząd prowadzi prace legislacyjne nad jej wdrożeniem.

Trzy lata zamiast stu dni

Bilans gospodarczych konkretów KO pokazuje wyraźną prawidłowość. Najłatwiej było wdrożyć rozwiązania o stosunkowo ograniczonym koszcie dla budżetu, takie jak obniżka VAT na usługi kosmetyczne, kasowy PIT czy wakacje składkowe. Znacznie trudniej okazało się zrealizować zapowiedzi wymagające wielomiliardowych wydatków lub głębokiej przebudowy systemu podatkowego.

Największe obietnice – kwota wolna 60 tys. zł, kredyt 0 proc. czy dopłaty do najmu – pozostały niespełnione. Część innych udało się wdrożyć tylko częściowo albo w zmienionej formule.

Trzeba jednak zaznaczyć, że były to obietnice KO, a nie całej koalicji, która ostatecznie stworzyła rząd. Realizację planów utrudniła też sytuacja na świecie: przedłużająca się wojna w Ukrainie, amerykańsko-izraelski atak na Iran, który zachwiał cenami paliw czy utrzymująca się inflacja. Trzy lata po wyborach lista 100 konkretów pozostaje przypomnieniem, jak daleko kampanijne deklaracje mogą odbiegać od możliwości ich realizacji.

WYBORY W KRAKOWIE: GIBAŁA ZMIAŻDŻYŁ PIĄTKOWSKĄ. CO DALEJ?
Niespełnione obietnice polskich polityków - czy pamiętasz je wszystkie?
Pytanie 1 z 9
Ta partia w 2005 roku obiecywała "Zbudujemy trzy miliony mieszkań w ciągu ośmiu lat". Mowa o...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki