Oświadczenia majątkowe posłów nie pozostawiają złudzeń. Osoby zasiadające w naszym parlamencie nie stronią od rozmaitych pożyczek i kredytów. Długi niektórych z nich przekraczają nawet milion złotych. I żeby było ciekawiej, większość z nich nie są to osoby z pierwszych stron gazet, które brylują w sejmowych korytarzach. Zobacz, kto z pań i panów posłów zasiadających w Sejmie RP ma największy dług.
Absolutną rekordzistka i numerem jeden w tym zestawieniu jest Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS), która ma na swoim koncie ok. 861 tys. zł wyłącznie swojego długu i odziedziczone długi po zmarłym mężu, których wysokość przekracza około 18 mln zł (m.in. zobowiązania wobec ZUS, skarbówki, izby celnej, SKOK).
Dług przekraczający nieco milion złotych mają: Grzegorz Raniewicz z PO ma 1 mln zł (kredyt hipoteczny) i Radosław Lubczyk z Nowoczesnej ma około 1,2 mln zł długu (m.in. kredyty hipoteczne, inwestycyjny). Trzeci od końca na tej liście znajduje się Adam Cyrański (Nowoczesna) z kwotą 1,6 mln zł. Zaraz przed nim plasuje się Bartosz Arłukowicz (PO), który ma około 2,8 mln zł długu i Zbigniew Ajchler (PO) z zadłużeniem rzędu około 3,4 mln.