Komisja Europejska zaproponowała w piątek w ramach reformy systemu handlu emisjami ETS m.in., by państwa UE przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Zapowiedziała też zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 r.
Szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podkreśliła, że „nie można wyjść z sytemu ETS, ale jako kraj członkowski UE możemy system zmieniać”. Oceniając propozycję Komisji wskazała, że „da ona oddech” państwom członkowskim. - To jest pierwszy krok, ale milowy krok w kierunku łagodzenia systemu ETS (...). Po raz pierwszy nie mamy do czynienia z zaostrzaniem polityki klimatycznej, z zaostrzaniem kursu, z przykręcaniem kurka, tylko wręcz z luzowaniem, łagodzeniem i to jest ogromny sukces polskiej dyplomacji (...) - podkreśliła Hennig-Kloska.
Ministra podkreśliła, że łagodniejsza polityka klimatyczna Wspólnoty jest potrzebna, by Europa nie traciła konkurencyjności. Dodała, że propozycja KE w praktyce oznacza powrót na ścieżkę wzmacniania europejskich gospodarek i przemysłu na starym kontynencie. Daje też środki dla polskich przedsiębiorstw na dekarbonizację i na dalszą transformację energetyczną.
Hennig-Kloska zwróciła uwagę, że mimo uwzględnienia w propozycji KE zmian wielu postulatów Polski, nasz kraj będzie zabiegać o kolejne zmiany, których efektem będzie dalsze złagodzenie wpływu unijnej polityki klimatycznej. Szefowa MKiS poinformowała, że będziemy walczyć m.in. o dalsze spowolnienie tempa wycofywania z rynku uprawnień do emisji.
Reforma zaproponowana przez KE uwzględnia także kwestię liczby uprawnień dostępnych na aukcjach po 2030 r. System ETS zakłada regularne zmniejszanie liczby pozwoleń na sprzedaż, by przekonać emitentów do przechodzenia na mniej emisyjne rozwiązania. W latach 2024–27 pula ta jest zmniejszana każdego roku o 4,3 proc. w stosunku do historycznego punktu odniesienia. To oznacza, że co roku z systemu znika około 84-85 mln uprawnień. Od 2028 r. tempo to ma jeszcze bardziej przyspieszyć, bo ich liczba będzie obniżana o 4,4 proc. rocznie. Kontynuowanie tego tempa doprowadziłoby do tego, że w 2039 r. liczba uprawnień na sprzedaż wyniosłaby zero. Dlatego KE zaproponowała, by w latach 2031-35 wskaźnik ten wyniósł 3,7 proc., a w 2036-2040 - 1,7 proc.
Komisja zapowiedziała też zmniejszenie tempa redukcji darmowych uprawnień po 2030 r. Wskaźnik zostanie obniżony z 2,5 proc. do 2 proc. rocznie.
Szefowa MKiŚ powiedziała, że Polska zbudowała koalicję państw m.in. w celu przedłużenia funkcjonowania Funduszu Modernizacyjnego, którego „Polska jest i pozostanie największym beneficjentem”. Przypomniała, że środki z tego źródła trafiają na transformację energetyczną i poprawę efektywności energetycznej domów jednorodzinnych, szkół, szpitali. Pieniądze trafiają też do samorządów, a także do sektora ciepłowniczego.
KE chce utrzymać po 2030 r. instrumenty solidarnościowe skierowane do krajów o niższych dochodach, w tym Polski. Zaproponowała utrzymanie Funduszu Modernizacyjnego, z którego korzysta 12 państw UE, w tym Polska.