Muniek Staszczyk nie żyje – perfidny atak na lidera T.Love! Tak działają oszuści

2019-10-24 15:51 WSB
Muniek Staszczyk myślał, że umrze
Autor: Akpa Muniek Staszczyk myślał, że umrze

Lider zespołu T.Love, Muniek Staszczyk, w lipcu przeszedł rozległy wylew. Niestety, bezduszni hakerzy postanowili wykorzystać ten wątek i sieć zalały informacje o śmierci artysty. Pojawiające się na portalu społecznościowym Facebook newsy mówiące o tym, że Muniek Staszczyk nie żyje to oszustwo, a jego celem jest wyłudzenie danych z naszej karty płatniczej.

Na Facebooku trwa złośliwa kampania informacyjna, która wyświetla nieprawdziwy news o śmierci wokalisty i lidera zespołu T.Love Muńka Staszczyka. Jak informują eksperci z krakowskiego laboratorium ESET to cyberoszustwo.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Rydzyk i RÓŻOWE różańce! Ma też inne kolory tęczy

Każda osoba, która kliknie w link o rzekomej śmierci Muńka Staszczyka zostanie przekierowana na stronę „Warszawa24-PIS”, udającą typowy portal informacyjny. Na fake-portalu możemy przeczytać skrót informacji mówiący, że Muniek Staszczyk miał 55 lat, a zgon nastąpił w jednym z londyńskich szpitali. Osoby, które chcą przeczytać pełna informację muszą kliknąć w przycisk „Pokaż więcej”. Jeżeli to zrobimy, połknęliśmy haczyk oszustów. Przycisk przekieruje nas do ankiety, gdzie rzekomo możemy wygrać Samsunga S10. To rzecz jasna kłamstwo – strona prosi nas o podanie pełnych danych do karty płatniczej, bo w ten sposób mamy opłacić przesyłkę za „wygrany telefon”.

- Nieprawdziwa informacja o śmierci artysty jest wabikiem, który ma sprawić, że wiadomość w sposób wirusowy dotrze do jak największej liczby osób. Udostępniając takie informacje, nie tylko przyczyniamy się do szerzenia błędnych wiadomości, ale również możemy sami paść ofiarą ankiety wyłudzającej od nas dane karty płatniczej. Taki mechanizm pozyskiwania informacji płatniczych jest często wykorzystywany przez cyberprzestępców. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce np. miesiąc temu, kiedy użytkownicy byli przekonywani do wypełnienia fałszywej ankiety Lidla, która bazowała na tym samym mechanizmie kradzieży danych - ostrzega Kamil Sadkowski, starszy analityk zagrożeń w ESET.