Myślisz, że to zabawa? Za oblanie wodą w Lany Poniedziałek grozi nawet więzienie

2026-04-06 5:30

Wielkanocny Poniedziałek wielu osobom kojarzy się z beztroską zabawą i wzajemnym polewaniem wodą. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że granica między tradycją a łamaniem prawa jest niezwykle cienka. Sprawdź, kiedy niewinny żart może skończyć się mandatem, a nawet sprawą w sądzie.

Starsza para w zabawnym przebraniu: mężczyzna z maską do nurkowania i fajką, kobieta w słomkowym kapeluszu i okularach przeciwsłonecznych, trzymająca pistolety na wodę. Obraz symbolizuje beztroskę i tradycję Lanego Poniedziałku, o której konsekwencjach przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: Shutterstock Starsza para w zabawnym przebraniu: mężczyzna z maską do nurkowania i fajką, kobieta w słomkowym kapeluszu i okularach przeciwsłonecznych, trzymająca pistolety na wodę. Obraz symbolizuje beztroskę i tradycję Lanego Poniedziałku, o której konsekwencjach przeczytasz na Super Biznes.

Mandat w Lany Poniedziałek to nie wszystko. Kiedy zabawa staje się wykroczeniem?

Chociaż Śmigus-dyngus jest częścią naszej kultury, nie daje on immunitetu od przestrzegania prawa. Kluczowa jest zgoda – jeśli wszystkie strony dobrze się bawią, problemu nie ma. Kłopoty zaczynają się, gdy ofiarą wodnych ataków padają przypadkowe osoby, które wyraźnie nie życzą sobie udziału w zabawie. Na przykład osoba idąca do kościoła, która padnie ofiarą osiedlowej bandy z wiadrami wypełnionymi wodą. W takiej sytuacji sprawa podchodzi pod paragrafy i warto wezwać policję. Mundurowi mogą ukarać śmiałków mandatem.

Oblanie przechodnia, pasażerów komunikacji miejskiej czy wlanie wody na klatkę schodową to zachowania, które mogą zostać uznane za zakłócanie porządku publicznego. Wysokość kary zależy od kwalifikacji czynu: za oblanie wodą przechodniów grozi grzywna w wysokości od 20 do 500 złotych, a za wlanie wody do mieszkania, na klatkę schodową, oblanie samochodu, pojazdu komunikacji miejskiej - kara w wysokości do 500 złotych.

Wezwana na miejsce policja lub straż miejska może zakwalifikować każdy tego typu czyn jako wybryk chuligański. W zależności od sytuacji konsekwencje mogą być różne:

  • mandat karny - np. za oblewanie wodą przechodniów najczęściej w wysokości do 500 zł,
  • kara grzywny - sąd może nałożyć grzywnę sięgającą nawet 5000 zł,
  • kara aresztu - w skrajnych przypadkach możliwy jest areszt od 5 do 30 dni,
  • ograniczenie wolności - może polegać np. na obowiązku wykonywania prac społecznych.

Gorzej niż mandat. Kiedy za śmigus-dyngus grozi więzienie?

Konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, jeśli w wyniku "zabawy" dojdzie do zniszczenia mienia. Wystarczy chwila nieuwagi, by strumień wody zniszczył drogi smartfon, tablet, aparat fotograficzny czy elegancki płaszcz.

W takiej sytuacji sprawa z wykroczenia zamienia się w przestępstwo. Zgodnie z Kodeksem karnym (art. 288), za umyślne zniszczenie cudzej rzeczy grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat. Jeśli wartość szkody przekroczy 500 zł, poszkodowany może skierować sprawę do sądu, a sprawca będzie musiał pokryć koszty naprawy lub zakupu nowego przedmiotu. Podobnie surowe kary grożą za oblanie samochodu w taki sposób, który stworzy zagrożenie w ruchu drogowym.

Jak świętować Wielkanocny Poniedziałek, by nie mieć kłopotów?

Podstawą jest zdrowy rozsądek i szacunek dla innych. Tradycja ma służyć radości, a nie być pretekstem do agresji i chuligańskich wybryków. Zanim sięgniesz po wiadro z wodą, upewnij się, że osoba, którą chcesz oblać, również traktuje to jako dobrą zabawę. Najbezpieczniej jest kultywować ten zwyczaj w gronie rodziny i znajomych, którzy wyraźnie akceptują takie zasady.

Jarmark wielkanocny w Krakowie 
Quiz. Wielkanoc w PRL-u. Pamiętasz, jak ją obchodzono?
Pytanie 1 z 13
Jak władze PRL-u nazywały Święta Wielkanocne?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki