- UOKiK podjął bezprecedensowe działania, przeszukując biura Lidla i firm transportowych pod kątem nielegalnej zmowy na rynku pracy kierowców.
- Podejrzenia dotyczą blokowania możliwości zmiany zatrudnienia oraz ograniczania konkurencji o pracowników, co mogło wpływać na ich warunki i wynagrodzenia.
- Sprawdź, jakie konkretne praktyki bada urząd, komu grożą gigantyczne kary i dlaczego ta sprawa może zmienić zasady gry na polskim rynku pracy.
Sprawa może okazać się jedną z najgłośniejszych kontroli dotyczących rynku pracy w ostatnich miesiącach. UOKiK podejrzewa, że firmy obsługujące centra dystrybucyjne Lidla mogły ustalić między sobą zasady, które ograniczały konkurencję o pracowników.
Kierowcy mogli mieć zablokowaną zmianę pracy
Jak poinformował UOKiK, podejrzewane porozumienie mogło polegać na tym, że przewoźnicy współpracujący z Lidlem nie przejmowali kierowców zatrudnionych wcześniej przez inne firmy uczestniczące w możliwej zmowie.
Według urzędu, Lidl mógł dodatkowo stworzyć mechanizm ułatwiający funkcjonowanie takiego układu. Chodzi o możliwość blokowania wjazdu do centrów dystrybucyjnych kierowcom, którzy wcześniej pracowali dla innego przewoźnika obsługującego sieć. UOKiK bada również, czy firmy transportowe nie ograniczały przejmowania swoich podwykonawców, czyli mniejszych przedsiębiorstw realizujących przewozy dla Lidla.
Polecany artykuł:
Kontrolerzy weszli do biur z policją
Przeszukania odbyły się w biurach Lidla oraz czterech firm przewozowych. Chodzi o Omega Pilzno, spółki z grupy Van Group, firmę transportowo-spedycyjną Zbigniewa Ratajczaka oraz Dar-Pol Dariusza Kuleszy.
Urząd podkreśla, że działania zostały przeprowadzone za zgodą sądu i przy wsparciu policji. Zabezpieczony materiał dowodowy jest obecnie analizowany.
Zmowy na rynku pracy są nie tylko naganne etycznie – są przede wszystkim nielegalne – podkreślił w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Jak zaznaczył, skutkiem takich działań może być ograniczenie możliwości zmiany pracy przez pracowników oraz brak presji na poprawę warunków zatrudnienia i wynagrodzeń.
Lidl i przewoźnicy mogą mieć poważne problemy
Na tym etapie UOKiK prowadzi postępowanie wyjaśniające, a nie postępowanie przeciw konkretnym firmom. Jeśli jednak urząd potwierdzi podejrzenia, może rozpocząć formalne postępowanie antymonopolowe i postawić zarzuty przedsiębiorcom. Konsekwencje mogą być bardzo poważne. Za udział w zmowie ograniczającej konkurencję grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu firmy. Odpowiedzialni menedżerowie mogą z kolei zapłacić nawet 2 mln zł kary.
Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że podobne praktyki od lat budzą ogromne kontrowersje w wielu krajach. Porozumienia ograniczające przechodzenie pracowników między firmami mogą bowiem blokować wzrost wynagrodzeń i utrudniać zmianę zatrudnienia. Sprawa Lidla i przewoźników może więc stać się jednym z najważniejszych testów dla rynku pracy i walki z nielegalnymi porozumieniami w Polsce.