- Doradca prezydenta Leszek Skiba w rozmowie z „Business Insider” ocenia rządowe zmiany w PIT i CIT jako "niewłaściwe i niebezpieczne", wskazując na nadmierne skomplikowanie systemu.
- Jego zdaniem proponowane zmiany wprowadzą trzy stawki PIT oraz trzy stawki CIT (w tym 22% dla firm z przychodami powyżej 50 mln euro), co znacząco zwiększa złożoność polskiego systemu podatkowego.
- Podniesienie CIT dla dużych firm może osłabić napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski o około 10 mld zł rocznie, zamiast skutecznie zwalczać unikanie opodatkowania przez korporacje.
Zmiany w PIT: więcej komplikacji niż realnych korzyści
Głównym zarzutem wobec rządowego projektu jest nadmierne skomplikowanie systemu podatkowego przy niewielkich realnych korzyściach dla obywateli. Jak zauważa Leszek Skiba, wprowadzenie trzeciej stawki PIT na poziomie 24% dla dochodów między 130 a 150 tys. zł utrudni podatnikom zrozumienie zasad. Co więcej, koszt całego programu szacowany jest na 10 mld zł, jednak po rozdzieleniu tej kwoty na 3,5 mln osób, jednostkowa korzyść wyniesie zaledwie około 300 zł miesięcznie. W ocenie Leszka Skiby, proponowane zmiany w podatkach dochodowych od osób fizycznych, mimo że mają kosztować budżet 10 mld zł, przyniosą niewielkie korzyści jednostkowe, jednocześnie znacząco komplikując cały system. „To powoduje, że rozwiązanie wydaje się niewłaściwe i niebezpieczne” – stwierdza doradca prezydenta w rozmowie z Business Insider Polska.
Podwyżka CIT: cios w konkurencyjność i polskie firmy
Równie duże kontrowersje budzi pomysł podniesienia stawki CIT z 19% do 22% dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro. Zdaniem Leszka Skiby, problemem nie jest zbyt niska stawka, lecz unikanie opodatkowania przez część zagranicznych korporacji. W efekcie podwyżka uderzy głównie w polskie firmy, osłabiając ich zdolność do rozwoju. Co więcej, doradca prezydenta powołuje się na badania, z których wynika, że taka zmiana może obniżyć konkurencyjność inwestycyjną Polski. Zdaniem doradcy prezydenta, podwyżka CIT z 19 do 22 proc. może spowodować spadek napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski o około 10 mld zł rocznie. „Czy stać nas na to, żeby w ciągu 10 lat nie zobaczyć 100 mld zł potencjalnych bezpośrednich inwestycji, w tym inwestycji technologicznych? Uważam, że nie” – argumentuje Skiba.
