Łukasz Trybulski, szef działu Superbiz.pl: – Od zeszłego roku funkcjonuje hub produkcyjny w Warszawie. Jak wyglądała droga od operatora rowerowego do producenta?
Tomasz Wojtkiewicz, prezes Nextbike Polska: – Historia Nextbike Polska to materiał na książkę. Zaczynaliśmy 14 lat temu jako mały franczyzowy partner niemieckiej technologii z Lipska. Półtora roku temu doszło do połączenia kapitałowego z niemieckim Nextbike pod wspólnym inwestorem – funduszem Star Capital z Londynu. Dzięki temu staliśmy się częścią jednej grupy i zaczęliśmy szukać obszarów synergii.
Jednym z nich była produkcja rowerów dla całej grupy. W ubiegłym roku uruchomiliśmy w Warszawie fabrykę i centrum logistyczne o powierzchni 14 tys. mkw., obsługujące dostawy do 23 krajów Europy. Produkujemy już rowery m.in. do Barcelony i Monachium.
Najważniejsze jest jednak to, że staliśmy się jedynym operatorem mobility w Europie w pełni wertykalnie zintegrowanym i działającym w formule „all made in Europe”. Projektujemy rowery, tworzymy oprogramowanie, produkujemy sprzęt i sami obsługujemy operacje. W obecnych czasach to ogromna przewaga strategiczna.
– Czy rowery mogą stać się polską marką eksportową?
– Zdecydowanie tak. Polska jest jednym z największych producentów rowerów w Europie. My wpisujemy się w trend local content – produkujemy lokalnie, ale eksportujemy za granicę.
Rozwijamy również własne technologie IT. Nasze oprogramowanie, stworzone pierwotnie na potrzeby wewnętrzne, dziś obsługuje flotę 125 tys. pojazdów w 23 krajach Europy. To pokazuje, że polskie firmy mogą tworzyć rozwiązania konkurencyjne na skalę międzynarodową.
– Produkcja rowerów to jednak tylko część działalności. W jakim kierunku zmierza firma?
– Rozwijamy się organicznie poprzez kolejne przetargi w Europie. Coraz większy udział mają rowery elektryczne – w tym roku planujemy dostarczyć około 10 tys. takich pojazdów.
Stawiamy też na integrację z transportem publicznym, koleją i systemami miejskimi. Chcemy zwiększyć flotę w Europie z 125 do ponad 200 tys. rowerów w ciągu najbliższych kilku lat.
– Gdzie widzicie największy potencjał rozwoju?
– Najwięcej dzieje się obecnie w Hiszpanii, Francji i Portugalii. Patrzymy także na Skandynawię i Europę Środkowo-Wschodnią. W Polsce duży potencjał mają m.in. Łódź, GZM czy Poznań.
Wierzymy, że rower publiczny będzie coraz ważniejszym elementem transportu miejskiego. To naturalne uzupełnienie komunikacji publicznej – szczególnie na pierwszym i ostatnim kilometrze podróży.
Najlepszym przykładem jest dziś GZM, gdzie rowery są zintegrowane z tramwajami, autobusami i Kolejami Śląskimi w ramach jednego systemu. To model, który został wyróżniony podczas Smart City Forum w Barcelonie.
– Jak doświadczenia z Polski wykorzystujecie za granicą?
– Okazało się, że jako polska spółka byliśmy bardzo dobrze poukładani operacyjnie i finansowo. Wiele naszych rozwiązań zostało wdrożonych także w innych krajach grupy.
Przykładem jest model serwisowania rowerów bezpośrednio na ulicy czy predykcyjne zarządzanie logistyką. Pokazaliśmy, że Polska może być nie tylko podwykonawcą, ale także trendsetterem w branży mobility. I z tego jesteśmy naprawdę dumni.
Polecany artykuł: