- Analiza danych Głównego Urzędu Statystycznego ujawnia, jak specyficzna struktura wydatków wpływa na płynność finansową gospodarstw domowych seniorów
- Nominalnie wysoka waloryzacja świadczeń nie gwarantuje realnego wzrostu siły nabywczej, co zmienia postrzeganie rentowności osobistych finansów
- Eksperci rynku wskazują, że tegoroczna waloryzacja po raz pierwszy od lat skutecznie wyprzedza negatywne trendy rynkowe w kluczowych kategoriach kosztów
- Zrozumienie mechanizmu waloryzacji opartego o inflację i realny wzrost płac jest kluczowe dla oceny długoterminowego rozwoju siły nabywczej świadczeń
- Badacze ekonomii odkryli, dlaczego odmienna analityka danych kosztowych seniorów wymaga innego podejścia do zarządzania ryzykiem inflacyjnym
Dlaczego inflacja uderza w seniorów mocniej? Klucz tkwi w koszyku zakupowym
Główny Urząd Statystyczny opublikował dane za 2025 rok, które pokazują, że inflacja nie dla wszystkich jest taka sama. Podczas gdy ogólny wzrost cen w gospodarce wyniósł średniorocznie 3,6%, emeryci i renciści odczuli go znacznie dotkliwiej, bo aż na poziomie 4,2%. Ta z pozoru niewielka różnica jest kluczowa, ponieważ to właśnie ten wyższy wskaźnik, nazywany potocznie „inflacją emerycką”, posłuży rządowi do obliczenia tegorocznej podwyżki świadczeń. Chociaż pod koniec roku ogólna inflacja wyhamowała i w grudniu wyniosła już tylko 2,4%, dla portfeli seniorów liczy się średnia z całego roku, a ta była napędzana przez specyficzną strukturę ich wydatków.
Skąd bierze się ta różnica? Wyobraźmy sobie typowy koszyk zakupowy. W koszyku statystycznego Polaka znajdziemy szeroki wachlarz produktów i usług, ale w koszyku seniora jego zawartość wygląda inaczej. Jak podaje GUS, osoby starsze wydają proporcjonalnie znacznie więcej na zdrowie (8,1% ich budżetu w porównaniu do 5,1% w całej populacji) oraz na utrzymanie mieszkania i energię (aż 21,2% wobec 18%). W 2025 roku to właśnie te kategorie drożały najszybciej. Ceny energii poszły w górę o 7,5%, a usługi o 5,2%. W tym samym czasie taniały na przykład odzież i obuwie, ale te pozycje mają niewielkie znaczenie w budżetach emerytów, dlatego spadki ich cen nie były w stanie zrekompensować rosnących kosztów życia.
Koniec z iluzją podwyżek. Waloryzacja 2026 nareszcie wyprzedza inflację
W oparciu o te dane, prognozowany wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w 2026 roku wyniesie 5,08%. Mechanizm ten jest prosty i składa się z dwóch części. Pierwsza to wspomniana inflacja emerycka, która w 2025 roku sięgnęła 4,2%. Druga część to udział seniorów we wzroście gospodarczym, obliczany jako minimum 20% realnego wzrostu płac. Ponieważ pensje realnie wzrosły o około 4,4%, do wskaźnika waloryzacji dodaje się jedną piątą tej wartości, czyli 0,88 punktu procentowego. Suma obu składników (4,2% + 0,88%) daje właśnie 5,08%. W praktyce oznacza to, że najniższa emerytura, która dziś wynosi 1878,91 zł brutto, wzrośnie o 95,45 zł do kwoty 1974,36 zł brutto. Osoba pobierająca świadczenie w wysokości 4000 zł brutto otrzyma podwyżkę w kwocie 203,2 zł brutto.
Na pierwszy rzut oka tegoroczna podwyżka o 5,08% może wydawać się skromna w porównaniu z rekordowymi waloryzacjami z lat poprzednich, które wynosiły 14,8% w 2023 roku i 12,12% w 2024 roku. Kluczowa jest jednak różnica między wzrostem nominalnym a realnym, czyli tym, na co faktycznie stać emeryta po podwyżce. W poprzednich latach gigantyczne podwyżki były natychmiast zjadane przez jeszcze wyższą inflację, przez co realna siła nabywcza seniorów praktycznie nie rosła (zaledwie 0,22% w 2024 roku, a w 2023 roku w ogóle). W tym roku sytuacja jest inna. Przy waloryzacji na poziomie 5,08% i inflacji emeryckiej wynoszącej 4,2%, świadczenia realnie zyskają na wartości o niemal 1,9%. To najlepszy wynik od lat, oznaczający, że po raz pierwszy od dłuższego czasu portfele seniorów staną się odczuwalnie zasobniejsze. Co więcej, wyższa kwota bazowa wpłynie także na wysokość trzynastej i czternastej emerytury.
