Nowa opłata reprograficzna: Od stycznia droższy sprzęt elektroniczny

2026-01-06 12:44

Od stycznia 2026 r. konsumentów czeka potencjalna podwyżka cen elektroniki. Nowa opłata reprograficzna, formalnie niebędąca podatkiem, lecz działająca jak danina, obejmie smartfony, laptopy, telewizory i sprzęt audio-wideo. Ministerstwo Kultury zapewnia, że koszt poniosą producenci, jednak eksperci są zgodni: finalnie to klienci zapłacą więcej.

Mężczyzna z dłonią na czole, wyrażający zmęczenie lub zmartwienie, na tle sklepu z elektroniką. Scena odzwierciedla obawy konsumentów o wzrost cen sprzętu RTV i AGD przez opłatę reprograficzną. Więcej o zmianach przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: Archiwum serwisu Mężczyzna z dłonią na czole, wyrażający zmęczenie lub zmartwienie, na tle sklepu z elektroniką. Scena odzwierciedla obawy konsumentów o wzrost cen sprzętu RTV i AGD przez opłatę reprograficzną. Więcej o zmianach przeczytasz na Super Biznes.
Super Biznes SE Google News
  • Od stycznia 2026 r. wejdzie w życie znowelizowana opłata reprograficzna (1-4% ceny), obejmująca m.in. smartfony, laptopy i telewizory.
  • Ministerstwo Kultury twierdzi, że opłata nie wpłynie na ceny i nie jest podatkiem, ponieważ środki trafią do organizacji autorskich, a nie do budżetu państwa.
  • Eksperci ostrzegają, że producenci przeniosą koszt opłaty na konsumentów, co spowoduje wzrost cen elektroniki, mimo zapewnień rządu.
  • Nowa opłata, wprowadzana rozporządzeniem ministra, ma generować 200 mln zł rocznie dla twórców, lecz finalnie zapłaci za nią klient

Czym jest nowa opłata reprograficzna i kogo dotyczy?

Początek 2026 roku przyniesie istotną zmianę na polskim rynku elektroniki. 1 stycznia 2026 r. zacznie obowiązywać znowelizowana opłata reprograficzna, która, choć znana od lat 90., zostanie znacząco rozszerzona. Jej głównym celem jest „rekompensata uczciwej kultury”, czyli zapewnienie wynagrodzenia dla twórców za legalne prywatne kopiowanie utworów na urządzeniach elektronicznych. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego konsekwentnie podkreśla, że nie jest to podatek, ponieważ wpływy z niej nie zasilają budżetu państwa, lecz trafiają bezpośrednio do organizacji reprezentujących autorów. Wysokość tej opłaty ma wahać się od 1 do 4% ceny urządzenia.

Zmiany te dotkną szeroką gamę produktów elektronicznych. Podwyżki obejmą smartfony, laptopy, telewizory, tablety oraz sprzęt audio-wideo. Oznacza to, że zakup niemal każdego nowego urządzenia z tych kategorii będzie wiązał się z dodatkowym kosztem, ukrytym w cenie finalnego produktu. Co istotne, wprowadzenie tej opłaty nie wymaga skomplikowanej ścieżki legislacyjnej w postaci nowej ustawy; wystarczy do tego rozporządzenie ministra.

Rząd kontra eksperci: Kto zapłaci za "uczciwą kulturę"?

Oficjalne stanowisko rządu w kwestii nowej opłaty reprograficznej jest jednoznaczne. Minister kultury Marta Cienkowska zapewnia, że „tych kosztów nie ponoszą konsumenci”, lecz producenci. Argumentuje, że jest to zaledwie jeden procent marży, który „nie powinien” wpłynąć na ceny detaliczne. W opinii Ministerstwa Kultury, producenci mają wystarczające rezerwy, by wchłonąć ten dodatkowy koszt bez przerzucania go na kupujących.

Jednakże, środowiska eksperckie, w tym prawnicy rynku cyfrowego i ekonomiści, prezentują zupełnie odmienną perspektywę. Są oni zgodni co do tego, że wyższe koszty nigdy nie zostają po stronie producentów, zwłaszcza w tak konkurencyjnym sektorze, jakim jest elektronika. Marże w tej branży są często niskie, a rywalizacja między firmami – agresywna. W takich warunkach producenci nie mogą pozwolić sobie na trwałe obniżenie rentowności. Eksperci ostrzegają, że finalnie zapłaci klient, a nowa opłata reprograficzna, choć formalnie nie jest podatkiem, będzie działać dokładnie jak danina obciążająca rynek elektroniki, co przełoży się na ceny sprzętu elektronicznego.

Co więcej, specjaliści wskazują, że podwyżka cen nie musi być symboliczna. Firmy mogą wykorzystać moment wprowadzenia regulacji, by podnieść ceny w większym stopniu, zasłaniając się „dostosowaniem do rozporządzenia”. Konsumentom będzie niezwykle trudno zweryfikować, jaka część podwyżki wynika faktycznie z opłaty, a jaka z bieżącej polityki cenowej producenta.

Ukryty koszt: Jak nowa opłata wpłynie na ceny elektroniki?

Choć rząd unika słowa „podatek”, rynek ma swoją logikę, która wskazuje, że koszt zawsze jest przenoszony na końcowego odbiorcę. To fundamentalna zasada ekonomii, która w przypadku nowej opłaty reprograficznej najprawdopodobniej znajdzie swoje potwierdzenie. W praktyce oznacza to, że od stycznia 2026 r. ceny sprzętu elektronicznego wzrosną. Opłata w wysokości 1-4% ceny urządzenia, mimo że nie pojawi się na paragonie jako osobna pozycja, zostanie wliczona w cenę finalnego produktu.

Dla twórców, nowa regulacja ma przynieść znaczące korzyści – szacuje się, że rocznie do ich kieszeni trafi około 200 milionów złotych. Jednak dla konsumentów będzie to kolejny ukryty koszt. Ta nowa opłata stanie się kolejnym cichym obciążeniem nakładanym na konsumentów pod pretekstem wspierania kultury. W efekcie, kupując smartfon, laptop, telewizor czy tablet, zapłacimy więcej, nie zawsze będąc świadomymi dokładnej przyczyny tej podwyżki.

Wprowadzenie tej opłaty rozporządzeniem ministra, bez konieczności uchwalania nowej ustawy, budzi dodatkowe obawy o przejrzystość procesu i możliwość szybkiego wprowadzania kolejnych zmian w przyszłości. Konsumenci powinni być przygotowani na to, że rynek elektroniki w Polsce będzie droższy, a hasło "rekompensata kultury" znajdzie odzwierciedlenie w ich portfelach.

Pieniądze to nie Wszystko - Marek Zuber
QUIZ PRL. Gdy cała Polska marzyła o szóstce. Pamiętasz te kolejki i bębnowe maszyny?
Pytanie 1 z 15
W którym roku powstał Totalizator Sportowy?
QUIZ PRL. Gdy cała Polska marzyła o szóstce. Pamiętasz te kolejki i bębnowe maszyny?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki