Spis treści
Potężne zakupy, ale z poważną luką
Polska wyrasta na jedną z największych potęg pancernych w Europie. Program modernizacji armii, realizowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej, zakłada wyposażenie sił zbrojnych w co najmniej 1000 nowoczesnych czołgów. Skala zakupów robi wrażenie. Już teraz w służbie znajdują się 233 amerykańskie Abramsy, a do końca 2026 roku ich liczba wzrośnie do 366. W tej grupie jest 116 starszych maszyn M1A1FEP oraz 250 najnowszych M1A2 SEPv3, z których dostarczono już 117 sztuk.
Do tego dochodzą południowokoreańskie czołgi K2 Black Panther. Obecnie mamy ich 208 w wersji K2GF, a docelowo będzie ich 296. Plany obejmują też 64 spolonizowane maszyny K2PL. To inwestycje liczone w miliardach, które mają zapewnić bezpieczeństwo na wschodniej flance NATO. Jest jednak problem, który kładzie się cieniem na całym przedsięwzięciu – znaczna część tego nowoczesnego sprzętu nie posiada kluczowego elementu wyposażenia - pisze portal wnp.pl.
Dlaczego system aktywnej ochrony jest dziś kluczowy?
Chodzi o brak aktywnego systemu ochrony (APS), który jest w stanie neutralizować nadlatujące pociski i drony, zanim uderzą w pancerz. Doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazały brutalną prawdę: czołg bez takiej osłony jest śmiertelnie zagrożony. Mówią o tym wprost wojskowi i eksperci.
Jeśli czołg nie ma aktywnej ochrony, nie przetrwa na współczesnym polu walki nawet godziny. Ukraina pokazała to dobitnie
– stwierdził Stas Aideman, pułkownik rezerwy sił obronnych Izraela i menedżer w koncernie Rafael. W podobnym tonie wypowiada się były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generał Stanisław Koziej. Według niego klasyczny pancerz pasywny to już przeszłość.
Wojna w Ukrainie pokazała, że Polska musi wyposażyć Abramsy, Leopardy, K2 i Borsuki w system ochrony APS, bo inaczej straty będą nieakceptowalne
– zaznaczył w rozmowie z portalem wnp.pl.
Jest rozwiązanie. Co z resztą polskich czołgów?
Wygląda na to, że Ministerstwo Obrony Narodowej dostrzegło problem. Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach ogłoszono porozumienie z izraelskim koncernem Rafael. Na jego mocy pierwsze 64 spolonizowane czołgi K2PL zostaną wyposażone w sprawdzony w boju system Trophy APS. To ten sam system, który chroni izraelskie czołgi Merkava czy amerykańskie Abramsy.
To jednak rozwiązuje problem tylko dla niewielkiej części maszyn. Wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie, co z setkami już dostarczonych polskich czołgów Abrams i K2GF. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle otrzymają one podobną ochronę. To o tyle bolesne, że jak przypominają eksperci, Polska już kilka lat temu miała szansę wejść we współpracę z Izraelczykami i współtworzyć system Trophy. Gdyby tak się stało, dziś moglibyśmy nie tylko produkować go w kraju, ale prawdopodobnie mielibyśmy już zabezpieczoną całą flotę pancerną.