- Węgry, pod wodzą Viktora Orbana, blokują tranzyt ważnych towarów na Ukrainę, domagając się wznowienia dostaw rosyjskiej ropy przez uszkodzony rurociąg Przyjaźń.
- Konflikt zaostrzył się po uszkodzeniu rurociągu w styczniu, a Węgry oskarżają Ukrainę o celowe wstrzymywanie napraw i "szantaż".
- Budapeszt grozi również wetowaniem 20. pakietu unijnych sankcji wobec Rosji oraz pożyczki UE dla Kijowa o wartości 90 mld euro.
- Napięcie między krajami rośnie, z wzajemnymi oskarżeniami o groźby śmierci i wzięcie ukraińskich obywateli na zakładników.
Ultimatum Orbana: Co Węgry blokują i dlaczego?
Viktor Orban postawił sprawę jasno. Węgry wstrzymują tranzyt ważnych dla Ukrainy towarów i nie wznowią go, dopóki Kijów nie przywróci transportu rosyjskiej ropy naftowej. Chodzi o dostawy płynące przez uszkodzony rurociąg Przyjaźń. Premier Węgier nie przebierał w słowach, komentując sytuację w państwowym radiu. - Ukraińcom szybciej skończą się pieniądze niż nam ropa – stwierdził Orban.
Spór Węgry-Ukraina zaostrza się, a Budapeszt sięga po twarde środki, by wymusić na Kijowie wznowienie dostaw ropy. Wcześniej Węgry, podobnie jak Słowacja, wstrzymały już eksport oleju napędowego na Ukrainę. Teraz blokada ma objąć tranzyt innych kluczowych produktów. Orban uważa, że jego rząd „stoi na drodze Ukrainie”, która w związku z tym chce się go pozbyć, najlepiej przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia.
Rurociąg Przyjaźń w centrum sporu. O co chodzi w konflikcie?
Cały konflikt zaczął się pod koniec stycznia, gdy w wyniku rosyjskiego ataku uszkodzono ukraiński odcinek rurociągu Przyjaźń. To właśnie tą drogą rosyjska ropa płynęła na Węgry i Słowację. Władze w Kijowie zapewniają, że trwają prace naprawcze, a prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że rurociąg będzie ponownie sprawny za około półtora miesiąca.
Rząd Orbana ma jednak inną wersję. Utrzymuje, że Ukraina celowo wstrzymuje remont, nazywając te działania wprost „szantażem”. Kluczowy dla regionu rurociąg Przyjaźń został uszkodzony pod koniec stycznia, co stało się bezpośrednią przyczyną obecnego kryzysu. W reakcji na wstrzymanie dostaw, Węgry i Słowacja uwolniły swoje strategiczne rezerwy ropy.
Spór ma jednak znacznie szerszy wymiar. Budapeszt zapowiedział, że do czasu wznowienia transportu ropy będzie blokować 20. pakiet unijnych sankcji wobec Rosji oraz kluczową dla Kijowa pożyczkę z UE o wartości 90 mld euro.
Wzajemne oskarżenia i groźby. Napięcie rośnie z godziny na godzinę
Konflikt gospodarczy szybko przerodził się w wojnę na słowa, w której padają bardzo poważne oskarżenia. Węgierscy politycy, w tym sam Orban, udostępnili w internecie nagranie, na którym Wołodymyr Zełenski krytykuje Budapeszt za blokowanie unijnej pożyczki. Według węgierskiej strony, prezydent Ukrainy miał powiedzieć, że „da adres tej osoby [Orbana] żołnierzom, żeby z nią porozmawiali po swojemu”.
Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto nie miał wątpliwości, jak to zinterpretować. „To zupełnie nowa sytuacja w Europie, gdy prezydent europejskiego kraju grozi premierowi państwa członkowskiego NATO i UE śmiercią lub morderstwem” – skomentował.
Odpowiedź Kijowa była równie mocna. W nocy z czwartku na piątek minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oskarżył Węgry o wzięcie na zakładników siedmiu ukraińskich obywateli. Chodzi o pracowników banku Oszczadbank, którzy mieli przewozić gotówkę z Austrii na Ukrainę. Viktor Orban grozi Ukrainie nie tylko blokadą gospodarczą, ale także wetowaniem kluczowej pomocy finansowej z Unii Europejskiej.
„Mamy tu do czynienia z wzięciem ich przez Węgry na zakładników i kradzieżą pieniędzy” – napisał Sybiha na portalu X. Sytuacja na linii Budapeszt-Kijów jest więc wyjątkowo napięta, a obie strony wydają się nie mieć zamiaru ustąpić.