- Prezes Orlen Termiki, Andrzej Gajewski, został odwołany ze stanowiska dzień po publicznym ostrzeżeniu przed możliwym niedoborem węgla na nadchodzącą zimę.
- Gajewski na konferencji stwierdził, że tej zimy "zabranie lub będzie niedobór surowca", co miało przesądzić o jego odwołaniu.
- Mimo zabezpieczonych dostaw dla swojej spółki, Gajewski prognozował, że kraj "będzie jechać po dnie" pod kątem dostępności węgla.
- Orlen Termika, za którą odpowiadał Gajewski, dostarcza energię i ciepło m.in. dla Warszawy, co podkreśla wagę jego ostrzeżenia.
Nagła dymisja w Orlen Termika. Prezes odwołany ze stanowiska
Informację o nagłym odwołaniu Andrzeja Gajewskiego z funkcji prezesa Orlen Termika jako pierwszy podał serwis XYZ, a niedługo później potwierdziła ją w swoich źródłach "Rzeczpospolita". Do dymisji doszło w ekspresowym tempie, zaledwie dzień po publicznym wystąpieniu Gajewskiego. Andrzej Gajewski, który stał na czele spółki od 2024 roku, stracił stanowisko w okolicznościach, które branża energetyczna bezpośrednio łączy z jego prognozami. Według nieoficjalnych informacji "Rzeczpospolitej", Andrzej Gajewski odwołany został właśnie z powodu swojej publicznej wypowiedzi.
Czy zimą zabraknie węgla? Słowa, które mogły kosztować stanowisko
Kontrowersje wzbudziły słowa, które padły podczas konferencji branżowej w Międzyzdrojach. Prezes Orlen Termika wziął udział w panelu dyskusyjnym, podczas którego bez ogródek ocenił sytuację na rynku surowców energetycznych. Były już prezes ostrzegł, że w przypadku mroźnej zimy podstawowym problemem może okazać się nie cena, lecz niedobór węgla. Gajewski wprost odpowiedział na kluczowe pytanie o bezpieczeństwo energetyczne: "Czy tej zimy zabraknie nam węgla? Moim zdaniem zabraknie lub będzie niedobór surowca". Po zakończeniu panelu doprecyzował, że jeśli pod kątem zapasów będzie to zima podobna do tej z ubiegłego sezonu, "będziemy jechać po dnie". Co istotne, jednocześnie zapewnił, że jego spółka, Orlen Termika, ma zabezpieczone dostawy surowca na potrzeby swoich elektrociepłowni.