- Kontekst: Prezes UOKiK wszczął postępowanie w sprawie praktyk stosowanych przez popularny serwis do nadawania przesyłek Furgonetka.
- Kluczowe informacje: Firma może jednostronnie naliczać dodatkowe, wysokie opłaty już po wykonaniu usługi, opierając się jedynie na danych od przewoźnika.
- Zapowiedź i wezwanie do działania: Dowiedz się, jak paczka ważąca 5 kg w jedną stronę, w drodze powrotnej „przytyła” do ponad 30 kg, generując gigantyczną dopłatę, i co robić w takiej sytuacji.
UOKiK ostrzega: rachunek za paczkę może cię zaskoczyć
Nadajesz paczkę przez internet, wybierasz kuriera, płacisz z góry i zapominasz o sprawie. Taki model działania wydaje się prosty i bezpieczny, ale rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana. Prezes UOKiK wszczął postępowanie, w którym kwestionuje dziewięć postanowień regulaminu serwisu Furgonetka. Chodzi o praktykę doliczania dodatkowych opłat, gdy przesyłka jest już dawno u adresata. Problem w tym, że klienci często nie mają pojęcia, za co właściwie płacą, a firma nie przedstawia im dowodów na zasadność dopłaty.
Mechanizm jest prosty – przy nadaniu paczki samodzielnie deklarujesz jej wymiary i wagę. Na tej podstawie system wylicza cenę. Jeśli jednak firma kurierska na późniejszym etapie zweryfikuje, że parametry były inne, Furgonetka może obciążyć cię dodatkowymi kosztami. Dzieje się to jednak bez twojej wcześniejszej zgody na nową cenę i często bez jakiegokolwiek dowodu w postaci protokołu czy zdjęć.
– Paczka może przechodzić z rąk do rąk, ale odpowiedzialność nie może znikać po drodze. Konsument powinien wiedzieć, za co i w jakich okolicznościach ma zapłacić. Doliczanie opłat za obsługę paczek ponadwymiarowych powinno następować za zgodą konsumenta – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Wysłała 5 kg, kazali zapłacić jak za 30 kg
Do urzędu docierały liczne skargi od klientów, którzy czuli się oszukani. Jedna z historii jest szczególnie bulwersująca. Klientka wysłała za pośrednictwem Furgonetki pięć obrazów na wystawę do Hiszpanii. Przesyłki ważyły od 2 do 5 kg. Po dwóch tygodniach od wysyłki naliczono jej dodatkową opłatę w wysokości 50 zł, którą uregulowała. Prawdziwy szok przeżyła jednak, gdy te same obrazy, w tych samych opakowaniach, wracały do Polski.
Po powrocie przesyłek, również po dwóch tygodniach, otrzymała wezwanie do zapłaty na kwotę 402,58 zł. Powód? Przekroczenie limitów wagowych. Z dokumentacji wynikało, że dwie paczki, które w drodze do Hiszpanii ważyły 5 kg, w drodze powrotnej ważyły już... ponad 30 kg każda. Klientka nie otrzymała jasnego wyjaśnienia ani dowodów, które uzasadniałyby tak drastyczną zmianę parametrów i gigantyczną dopłatę.
Wybuch na komendzie. Paczka z chińskiej platformy sprzedażowej
Płać teraz, a reklamację złożysz u kogoś innego
Model biznesowy Furgonetki komplikuje sytuację. Umowę zawierasz z serwisem, ale twoją paczkę fizycznie przewozi wybrana firma kurierska. Gdy pojawia się problem z dopłatą, reklamację składasz za pośrednictwem Furgonetki, ale to nie ona ją rozpatruje. Firma przekazuje sprawę do przewoźnika, z którym nie masz żadnej umowy, i to jego decyzja jest wiążąca.
Co więcej, regulamin zakładał, że złożenie reklamacji nie wstrzymuje obowiązku zapłaty. Musisz więc najpierw uregulować sporną kwotę, a dopiero potem czekać na rozstrzygnięcie. Jeśli postępowanie UOKiK potwierdzi zarzuty, Furgonetce grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu.
Zanim sprawa się wyjaśni, warto dokumentować swoje przesyłki. Przed nadaniem zrób zdjęcia paczki, najlepiej z widoczną miarką i na wadze, aby mieć dowody w razie ewentualnego sporu.