- Sejm skierował projekt reformy PIP do komisji, mimo sprzeciwu PiS i Konfederacji.
- Reforma ma na celu walkę z "śmieciowym zatrudnieniem" i wzmocnienie egzekwowania przepisów, bez likwidacji umów cywilnoprawnych.
- Kluczowym elementem projektu jest możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę przez inspektorów PIP, co jest kamieniem milowym KPO.
- Nowelizacja wprowadza też doprecyzowaną procedurę odwoławczą do sądu pracy, wymianę danych między instytucjami i podwyższenie kar za naruszenia.
Sejm zdecydował: projekt reformy PIP w komisji
W środę większość posłów sprzeciwiła się odrzuceniu nowelizacji ustawy o PIP, co oznacza skierowanie jej do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Wniosek o odrzucenie zgłosił klub PiS podczas debaty plenarnej.
Posłanka Urszula Rusecka oceniła procedowany projekt jako „jedna wielka kompromitacja legislacyjna”. Jej zdaniem proponowane rozwiązania są niekonstytucyjne i niekorzystne dla pracowników, przedsiębiorców oraz budżetu państwa.
- "Podstawowa zasada prawa cywilnego, czyli zasada swobody zawierania umów, jest podstawowym prawem każdego Polaka. Ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy nie powinna tego zmieniać" – zaznaczyła Rusecka.Krytyczne stanowisko zajęła również Konfederacja.
Reforma PIP i walka ze „śmieciowym zatrudnieniem”
Rząd przekonuje, że zmiany są konieczne. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister pracy, podkreśliła, że „naczelnym celem tej reformy jest skuteczna walka z patologią śmieciowego zatrudnienia, jaka od lat trawi polski rynek pracy”.
Według niej chodzi o przeciwdziałanie łamaniu prawa i eliminowanie nieuczciwej konkurencji. Szefowa resortu zaznaczyła, że projekt nie zmienia Kodeksu pracy i nie likwiduje umów cywilnoprawnych, lecz ma wzmocnić egzekwowanie obowiązujących przepisów.
Nowe uprawnienia PIP a KPO
Nowelizacja przewiduje możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę przez inspektorów. To jeden z kamieni milowych warunkujących wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnych przepisów do 30 czerwca br.
Pierwsza wersja projektu z MRPiPS nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. W nowej doprecyzowano procedurę odwoławczą – decyzję będzie można zaskarżyć do sądu pracy, a do czasu prawomocnego wyroku nie będzie ona wykonalna.
Projekt zakłada także wymianę danych między ZUS, PIP i KAS, możliwość kontroli zdalnych oraz podwyższenie kar za naruszenia praw pracowniczych.
Polecany artykuł:
