- Różnica w średniej pensji między najbogatszym a najbiedniejszym miastem to prawie 4 tys. zł.
- Na końcu rankingu płac znalazły się Kielce, Białystok i Gorzów Wielkopolski.
- O niskich zarobkach decyduje struktura gospodarki, brak dużych firm i odpływ specjalistów.
- Liderem zarobków jest Kraków, ale to obecność branż o wysokiej wartości dodanej jest kluczowa.
Płacowa przepaść w Polsce. Gdzie zarabia się najwięcej, a gdzie najmniej?
Choć nominalne wynagrodzenia w Polsce rosną, to miejsce zamieszkania wciąż ma kluczowe znaczenie dla zawartości portfela. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) za czerwiec 2026 roku brutalnie obnażają te różnice. Z jednej strony mamy Kraków, gdzie przeciętna pensja wynosi 11 557 zł brutto. Z drugiej – Kielce, w których średnia to zaledwie 7830 zł brutto - wynika z analizy przygotowanej przez Business Insider.
Różnica wynosi więc aż 3727 zł. To oznacza, że średnie zarobki w Krakowie są o blisko 48 proc. wyższe niż w stolicy województwa świętokrzyskiego. Wysoko w rankingu płac plasują się również Katowice (11 357 zł) i Gdańsk (11 299 zł). Na drugim biegunie, obok Kielc, znajdują się Białystok (7902 zł) oraz Gorzów Wielkopolski (7907 zł). W żadnym z tych trzech miast przeciętne wynagrodzenie nie zdołało przekroczyć progu 8 tys. zł brutto.
Kielce, Białystok i Gorzów na końcu rankingu płac. Dlaczego?
Niskie zarobki w tych miastach to nie przypadek, a wynik konkretnych uwarunkowań gospodarczych. W przypadku Kielc głównym problemem jest struktura lokalnego rynku. Brakuje tam siedzib największych korporacji z branży finansowej czy technologicznej, które napędzają pensje w metropoliach. Kielce mierzą się też z odpływem wykwalifikowanych pracowników do pobliskiego Krakowa czy Warszawy.
Białystok z kolei zmaga się z ograniczeniami geograficznymi. Położenie przy wschodniej granicy, z dala od głównych rynków zbytu, nie sprzyja wielkim inwestycjom. Gospodarka opiera się tu głównie na handlu, usługach i małych firmach, które nie mają takiej siły płacowej jak międzynarodowe centra biznesowe. To właśnie brak dużych, międzynarodowych firm z branż o wysokiej wartości dodanej jest głównym powodem niższych pensji.
Gorzów Wielkopolski, mimo że odnotował niewielki wzrost płac, również pozostaje w tyle. Choć bliskość Niemiec sprzyja rozwojowi logistyki i przemysłu, to wiele stanowisk ma charakter operacyjny, a te są zazwyczaj niżej opłacane niż praca specjalistów w centralach firm.
Co decyduje o wysokich zarobkach w największych miastach?
Kluczem do zrozumienia płacowej mapy Polski jest analiza struktury gospodarki poszczególnych miast. Przewaga płacowa Krakowa, Katowic, Gdańska czy Warszawy nie wynika tylko z ich wielkości. Chodzi przede wszystkim o rodzaj biznesu, który się w nich rozwija. To właśnie tam swoje siedziby mają największe banki, firmy technologiczne, centra usług wspólnych i międzynarodowe korporacje.
One nie tylko oferują wysokie pensje, ale także tworzą ekosystem, w którym firmy muszą ze sobą konkurować o najlepszych pracowników, co naturalnie winduje stawki. Przewaga płacowa największych metropolii wynika więc z obecności branż o wysokiej wartości dodanej, central dużych firm i silnej konkurencji o najlepszych specjalistów. Tam, gdzie brakuje tego silnika napędowego, przeciętne wynagrodzenie rośnie wolniej, a dystans do czołówki z roku na rok się powiększa.