- Sztuczna inteligencja masowo wkroczyła do urzędów, rewolucjonizując sposób tworzenia pism przez Polaków.
- Urzędnicy alarmują: lawina AI-generowanych dokumentów, często z "halucynacjami", znacząco wydłuża czas ich analizy.
- Problem jest tak widoczny, że urzędy znajdują w pismach "prompty" dla AI i wdrażają własne systemy AI do weryfikacji.
- Odkryj, jak ta cyfrowa rewolucja wpływa na Twoje sprawy i czy Twój wniosek zostanie szybko rozpatrzony – poznaj kulisy!
Jeszcze kilka lat temu pisma kierowane do urzędów przygotowywano głównie samodzielnie lub z pomocą prawników. Dziś coraz więcej osób korzysta z narzędzi opartych o sztuczną inteligencję, które w kilka sekund tworzą rozbudowane wnioski, skargi czy prośby o udostępnienie informacji publicznej. Efekt? Do wielu instytucji wpływa znacznie więcej dokumentów niż wcześniej, a ich weryfikacja staje się coraz większym wyzwaniem.
Lawina pism do urzędów
Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", większość instytucji i samorządów, które odpowiedziały na pytania gazety, zauważa wyraźny wzrost liczby wpływających dokumentów. W części przypadków urzędnicy wiążą go właśnie z popularyzacją narzędzi AI.
Dobrze pokazują to dane z Regionalnej Izby Obrachunkowej w Opolu. W całym 2024 r. wpłynęły tam 33 wnioski o kontrolę i informacje sygnalne. Rok później było ich już 58, a tylko do połowy 2026 r. – aż 69. Podobny trend odnotowały również regionalne izby obrachunkowe w Kielcach i Katowicach.
Rosnącą liczbę dokumentów zauważyły także inne instytucje. UOKiK informuje o większej liczbie sygnałów konsumenckich, natomiast urzędy miejskie we Wrocławiu i Krakowie otrzymują coraz więcej wniosków o udostępnienie informacji publicznej.
Po czym urzędnicy rozpoznają pisma przygotowane przez AI?
Pracownicy administracji zwracają uwagę, że dokumenty tworzone przez sztuczną inteligencję często mają bardzo charakterystyczny wygląd. Są znacznie dłuższe niż tradycyjne pisma, mają powtarzalną strukturę, liczne pogrubienia oraz obszerne odwołania do przepisów i orzeczeń sądowych. Problem w tym, że część cytowanych podstaw prawnych bywa nietrafiona albo nie ma związku z opisywaną sprawą.
To efekt tzw. halucynacji AI, czyli sytuacji, gdy model generuje nieprawdziwe lub nieprecyzyjne informacje, przedstawiając je jako wiarygodne. Każde takie pismo wymaga więc dokładnej analizy, co wydłuża pracę urzędników.
W Urzędzie Regulacji Energetyki znaleźli... prompty do AI
Ciekawą sytuację opisał Urząd Regulacji Energetyki. Jak wynika z informacji przekazanych "DGP", do urzędu trafiały dokumenty, w których autorzy przez nieuwagę pozostawili fragmenty poleceń wpisywanych wcześniej do narzędzi AI. Były to tzw. prompty, czyli instrukcje kierowane do sztucznej inteligencji, które nie zostały usunięte przed wysłaniem pisma.
Jednocześnie URE podkreśla, że w jego przypadku nie odnotowano większej liczby anonimowych wiadomości czy wniosków.
Urzędy sięgają po AI, aby walczyć z AI
Rosnąca liczba dokumentów sprawia, że administracja zaczyna korzystać z tych samych technologii, z których korzystają obywatele. Regionalna Izba Obrachunkowa w Opolu zdecydowała się wykupić narzędzie wykorzystujące sztuczną inteligencję, które pomaga ocenić, czy dane pismo zostało przygotowane przez AI.
Na razie większość instytucji nie planuje jednak zmiany procedur dotyczących przyjmowania takich dokumentów. Urzędy podkreślają, że niezależnie od sposobu przygotowania, każde zgłoszenie, wniosek czy pismo musi zostać rozpatrzone zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Polecany artykuł:
