- Pierwszy w Polsce płyn do mycia naczyń — Ludwik powstał już w 1964 roku, ledwie kilka lat po premierze podobnych produktów w USA.
- Za wynalazkiem stoją konkretni twórcy — patent PRL wymienia z nazwiska dwoje inżynierów z zakładu w Górze Kalwarii.
- Marka przetrwała każdy kryzys — od braków surowców w PRL po kryzysy wolnorynkowe — Ludwik nigdy nie zniknął z półek.
- Dziś to cała rodzina produktów — od kultowego płynu po tabletki do zmywarek i środki czystości do każdego kąta domu.
Spis treści
- Jak Polska wyprzedziła świat o kilka zaledwie lat
- Dwoje inżynierów i jeden przełomowy patent
- Gorąca woda i piasek. Tak Polacy myli naczynia przed Ludwikiem
- „Ludwiku, do rondla!” — slogan, który zmienił myślenie o sprzątaniu
- Butelka z worków po nawozach. Tak wyglądała produkcja w PRL
- Transformacja, kryzys i… Ludwik wciąż na półce
- „Marka, która łączy wiarygodne pochodzenie z ciągłym rozwojem”
- Od płynu miętowego do całej rodziny produktów
- Sześćdziesiąt lat. Jeden produkt. Jeden adres
Jak Polska wyprzedziła świat o kilka zaledwie lat
Płyn do mycia naczyń to wynalazek stosunkowo młody. Na rynku amerykańskim pojawił się w pierwszej połowie lat 60. XX wieku i szybko stał się kuchenną rewolucją. W Polsce podobny przełom nastąpił zaskakująco szybko — w 1964 roku w zakładzie produkcyjnym w Górze Kalwarii pod Warszawą opracowano recepturę pierwszego polskiego płynu do mycia naczyń.
Był to dowód na to, że polska chemia gospodarcza — nawet w realiach PRL — potrafiła odpowiadać na globalne trendy własnym, oryginalnym rozwiązaniem. Produkt trafił do sklepów jako Ludwik i szybko zagościł na kuchennych zlewach w całym kraju.
Dwoje inżynierów i jeden przełomowy patent
Za wynalazkiem stoją konkretne osoby. Z dokumentu Opisu Patentowego nr 50169, opublikowanego 10 listopada 1965 roku przez Urząd Patentowy PRL, jednoznacznie wynika, że współtwórcami środka do mycia naczyń stołowych i kuchennych byli inżynier Hanna Majchert oraz inżynier Zbigniew Korda — oboje pracownicy zakładu w Górze Kalwarii. Właścicielem patentu zostały Zjednoczone Zespoły Gospodarcze INCO w Warszawie.
To ważne, bo w historii polskiego przemysłu rzadko można wskazać tak dokładnie — kto, gdzie i kiedy stworzył produkt, który przetrwał ponad sześćdziesiąt lat.
Gorąca woda i piasek. Tak Polacy myli naczynia przed Ludwikiem
Sam opis patentowy dobrze oddaje, czym był Ludwik na tle ówczesnej rzeczywistości. Czytamy w nim, że do mycia naczyń stosowano dotychczas gorącą wodę bez dodatków lub z mydłem albo solami alkalicznymi, jak węglan sodowy. Do najpopularniejszych środków działających ściernie należały zaś pył kwarcowy i piasek. Takie były realia zmywania naczyń w Polsce w początkach lat 60. ubiegłego wieku.
Na tym tle Ludwik był prawdziwym skokiem cywilizacyjnym — pierwszy polski detergent do mycia naczyń zastąpił piasek i mydło płynem, który skutecznie odtłuszczał, pienił się i chronił dłonie.
Sekret działania Ludwika, opisany wprost w opisie patentowym, tkwił w syntetycznych związkach powierzchniowo czynnych — substancjach, które obniżają napięcie powierzchniowe wody. Dzięki temu woda przestaje „zwijać się w kulki” i zaczyna wnikać w tłuste zabrudzenia. Cząsteczka związku powierzchniowo czynnego ma dwa końce: jeden przyciąga wodę, drugi — tłuszcz. W efekcie otacza cząsteczki tłuszczu, odrywa je od powierzchni naczynia i pozwala spłukać razem z wodą. Właśnie dlatego detergent myje lepiej niż sama gorąca woda czy soda — i właśnie to odkrycie legło u podstaw całego przemysłu środków czystości, który znamy dziś.
„Ludwiku, do rondla!” — slogan, który zmienił myślenie o sprzątaniu
Wejście Ludwika na rynek poprzedziła kampania reklamowa, która do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych w historii polskiej reklamy. Hasło „Ludwiku, do rondla!” nie było przypadkowe. W Polsce lat 60. zmywanie naczyń postrzegano niemal wyłącznie jako domenę kobiet. Twórcy kampanii postanowili to zmienić — reklama pokazywała, że obowiązki domowe mogą i powinni dzielić wszyscy domownicy.
Co ciekawe, w tym samym czasie na polskie ekrany trafił jugosłowiański film fabularny „Muškarci” (1963) w reżyserii Milo Dukanovića. Opowiadał o urzędniku i ojcu czworga dzieci, który przejmuje wszystkie obowiązki domowe, gdy jego zapracowana żona rozpoczyna zawodową specjalizację. Polska wersja dubbingowa ukazała się pod tytułem — jakże pasującym — „Ludwiku, do rondla!”. Zbieg okoliczności czy sprytny marketing? Tak czy inaczej, oba przekazy wzajemnie się wzmacniały i utrwalały nowe, postępowe podejście do życia rodzinnego.
Polecany artykuł:
i
Butelka z worków po nawozach. Tak wyglądała produkcja w PRL
Pierwotny Ludwik trafił do sklepów w szklanej butelce o pojemności 250 ml, w wersji miętowej. Szybko jednak okazało się, że popyt na nowy płyn rośnie szybciej niż możliwości zaopatrzenia. W realiach PRL dostęp do polietylenu — niezbędnego do produkcji plastikowych butelek — był praktycznie niemożliwy.
Rozwiązanie okazało się nieszablonowe. Zakład zaczął skupować zużyte worki po nawozach sztucznych i folie ogrodnicze, przetwarzając je na własnej linii do regranulacji. Aby zachować jednolity kolor butelek, dodawano czarnozielony barwnik. Efektem był Ludwik z 1969 roku — w pierwszej butelce z polietylenu wtórnego, z białym nadrukiem w technice sitodruku.
To jeden z tych momentów w historii polskiego przemysłu, który pokazuje, że konieczność bywa matką wynalazku.
Transformacja, kryzys i… Ludwik wciąż na półce
Rok 1989 przyniósł Polsce koniec jednej epoki i gwałtowny początek kolejnej. Wiele zakładów tamtego czasu nie przeżyło zderzenia z wolnym rynkiem. Ludwik przetrwał — i to nie dlatego, że go zapomniano, lecz dlatego, że zdążył stać się częścią codzienności milionów Polaków.
W 1992 roku produkt trafił do białych butelek, a od 1995 roku na rynek weszła dziś najbardziej popularna wersja — Ludwik o zapachu cytrynowym. Przełom wieków to dalszy rozwój linii produktów i umacnianie pozycji marki na rynku, na którym zaczęli pojawiać się zagraniczni konkurenci z wielkimi budżetami marketingowymi.
„Marka, która łączy wiarygodne pochodzenie z ciągłym rozwojem”
— Ludwik to marka wyjątkowa, bo u jej podstaw stoi prawdziwy polski wynalazek, opracowany w konkretnym miejscu i przez konkretnych twórców. Dla nas to nie tylko ważny rozdział w historii chemii gospodarczej, ale także część tożsamości Grupy INCO. Jednocześnie Ludwik nie jest marką zamkniętą w przeszłości. Dziś to szeroka rodzina produktów, która rozwija się wraz z potrzebami konsumentów i obejmuje już nie tylko detergenty do mycia naczyń, ale także tabletki, kapsułki i inne środki do zmywarek oraz szeroką gamę środków do utrzymania czystości w domu. Siła tej marki polega właśnie na tym, że łączy wiarygodne pochodzenie, zaufanie budowane od pokoleń oraz zdolność do ciągłego rozwoju. A to doceniają Polacy — mówi Sławomir Józefiak, Prezes Zarządu Grupy INCO.
Słowa te potwierdzają badania. W 2024 roku aż 89 procent respondentów zadeklarowało spontaniczną znajomość marki Ludwik. Według badania świadomości marki przeprowadzonego na ogólnopolskiej próbie ponad 1100 osób, Ludwik zna 9 na 10 Polaków.
Od płynu miętowego do całej rodziny produktów
Przez sześćdziesiąt lat obecności na rynku Ludwik znacznie się rozrósł. Dziś pod tą marką dostępne są nie tylko płyny do ręcznego mycia naczyń, ale też tabletki i kapsułki do zmywarek, środki do czyszczenia kuchni i łazienki, płyny do mycia podłóg oraz środki do szyb i luster.
Producentem marki Ludwik jest Grupa INCO — firma z siedzibą w Górze Kalwarii, działająca nieprzerwanie od 1947 roku. Zatrudnia około 700 osób w pięciu zakładach produkcyjnych. Oprócz Ludwika w jej portfelu znajdziemy m.in. nawozy Florovit i Azofoskę, pastę do butów Buwi czy środek na brodawki Brodacid. Niemal 90 procent produkcji trafia na rynek krajowy.
Sześćdziesiąt lat. Jeden produkt. Jeden adres
Góra Kalwaria to 20-tysięczne miasto, 30 kilometrów na południe od Warszawy. To tu w 1964 roku dwoje inżynierów stworzyło coś, co miało trafić do każdego polskiego domu. I trafiło — i pozostaje tam do dziś.
Historia Ludwika to nie tylko opowieść o płynie do mycia naczyń. To historia firmy, która przez dekady PRL-u, przez transformację ustrojową i przez wszystkie rynkowe kryzysy umiała robić jedno: produkować rzecz, której Polacy potrzebują każdego dnia.
Pełna historia marki dostępna jest na stronie ludwik.pl/pl/o-ludwiku.