Przyszła do pracy i była w ciąży. ZUS nałożył karę

2019-03-26 14:23 WSB
Ciąża: jak przetrwać w pracy latem
Autor: photos.com

W jednej z firm kobieta została zatrudniona jako asystentka. Pensja? 17 tys. złotych. Po chwili dostała pozwolenie na pracę zdalną z domu, a po dwóch tygodniach poszła na zwolnienie. Powód? Była w ciąży. Jak się jednak okazało, prezes firmy dobrze o tym wiedział i jej zatrudnienie było fikcją, by podnieść jej świadczenia na zwolnieniu lekarskim. To tylko jeden z przykładów, które ZUS ujawnia w czasie w swoich kontroli.

Tylko za rok 2018 przedsiębiorcy-cwaniacy muszą oddać Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych 287 mln złotych. To rekord – chociaż, jak informuje portal money.pl, ZUS zmniejszył liczbę kontroli, to jednak znacząco zwiększyła się ich skuteczność.

Przykład asystentki w ciąży zakończył się właśnie taką kontrolą – Inspektorzy ZUS dokładnie przejrzeli wszystkie firmowe dokumenty, dane, przelewy. Wniosek był prosty – nie dość, że kobieta dostawała pensję wyższa niż członkowie zarządu, to nie było żadnych widocznych efektów jej pracy, tak jakby nigdy w niej nie była. Innym przykładem wyników kontroli ZUS, który opisuje money.pl, jest horrendalna podwyżka pracownika. Dostał 10 tys. złotych, ale żadnego awansu zawodowego i obowiązków. Zaraz później poszedł na długotrwałe zwolnienie lekarskie.

Te praktyki sprawiają, że pracownik na zwolnieniu otrzymuje wyższe wypłaty z ZUS. Inną praktyką jest za to oszczędzanie przez pracodawcę na składkach, które powinien płacić. Po to zatrudniają ludzi na umowy zlecenia, czasami dając jednej osobie nawet kilkanaście takich umów na różnego rodzaju obowiązki służbowe. Niższe składki na ZUS odbijają się na pracownikach – szef oszczędza, a ich świadczenia są obniżone.

- Zakład Ubezpieczeń Społecznych zmienił zasady wyznaczania podmiotów do kontroli. W tej chwili szacujemy ryzyko wystąpienia nieprawidłowości w różnych grupach podmiotów rynkowych i udajemy się tam, gdzie prawdopodobieństwo nieprawidłowości jest największe. Stworzyliśmy specjalną aplikację w naszym systemie informatycznym, która zawiera szereg algorytmów związanych z wynikami dotychczasowych kontroli, ale i danymi zapisanymi w naszym systemie informatycznym, które zestawione razem wskazują nam na potencjalne pola nieprawidłowości. To spowodowało, że liczba kontroli maleje, ale zwiększa się ich skuteczność, tzn. wynik finansowy – wyjaśnił portalowi Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.

Negatywnie ocenieni przez inspektorów przedsiębiorcy często nie zgadzają się z wynikami. Na niemal 59 tys. kontroli przeprowadzonych w 2018 roku złożono aż 18 tys. odwołań do sądu.