- Sylwestrowe menu PRL-u składało się z zimnych przekąsek (rybka, wędliny, tatar, zimne nóżki), gorących dań (barszcz, schabowy, flaki, bigos) i białej wódki z oranżadą
- Po północy wznoszono toasty "Sowietskoje Igristoje", a deserami były piszingery, torciki i wuzetki; energię dodawała gęsta kawa "plujka"
- Quiz z 15 pytań testuje znajomość PRL-owskiej kuchni i sylwestrowych przysmaków dla prawdziwych znawców tamtych czasów
QUIZ PRL. Sylwestrowe menu w PRL-u. Pamiętacie, co wtedy jedliśmy?
Sylwestrowy wieczór w PRL-u należało zacząć od rybki, która, wiadomo, lubi pływać. Potem należało coś uszczknąć z półmiska wędlin. W międzyczasie pochłaniano tatara, faszerowanego szczupaka, zimne nóżki, schab ze śliwką i sałatkę jarzynową. Wszystko to zapijano morzem czyściochy, czyli białej wódki, a dla zdrowotności rozwadniano wysokie stężenie alkoholu oranżadą z butelki z patentowym zamknięciem lub wodą tak nagazowaną, że bąbelki wychodziły nie tylko nosem, ale i uszami.
W naszym zabawowym cyklu QUIZY SE dzisiaj sylwestrowo-kulinarny QUIZ z czasów PRL, a w nim 15 pytań tylko dla prawdziwych znawców PRL-owskiej kuchni i gastronomii.
Co lądowało na ciepło na sylwestrowym stole?
Gdy zimne półmiski zaczynały świecić pustkami, nadchodził czas na dania gorące. Obowiązkowo serwowano dwudaniową kolację, niczym z najlepszych staropolskich tradycji. Na początek królował aromatyczny barszcz czerwony, często podawany z chrupiącym pasztecikiem. Następnie na stoły wjeżdżał król polskiej kuchni – schabowy, często w towarzystwie kapusty. Ale to nie koniec! Po północy, kiedy nastroje były już mocno rozgrzane, pojawiały się gorące kociołki z zawiesistymi flakami wołowymi, obowiązkowo z miękką bułką. A dla prawdziwych wytrwalców, nad ranem, serwowano sycący bigos, nierzadko w oryginalnej formie – wydrążonym chlebie. To była prawdziwa uczta, która pozwalała przetrwać do białego rana!
Czym wznoszono toasty w czasach niedoboru?
Choć sklepy nie rozpieszczały asortymentem, o północy obowiązkowo strzelały korki od butelek. Królowało „Sowietskoje Igristoje” – gazowany trunek, który lał się strumieniami, a w czasach kryzysu Jaruzelskiego, może raczej strumykami. Ważne było, aby Sylwestra uczcić hucznie, a dostępne trunki, choć skromne, pozwalały na wznoszenie toastów za pomyślność w Nowym Roku.
Słodkie zakończenie: Czy desery były w ogóle popularne?
Desery w sylwestrową noc nie zawsze grały pierwsze skrzypce, ale i tak nie mogło ich zabraknąć. Najczęściej na stołach gościły proste, ale lubiane słodkości. Piszingery, czyli wafle przekładane kremem czekoladowo-orzechowym, były hitem. Na bardziej ekskluzywnych balach pojawiały się nawet torciki Marcello lub Generalski – ten drugi, legenda głosi, że został osobiście przygotowany przez mistrza Bliklego dla prezydenta Francji, generała de Gaulle’a w 1967 roku! Nie zabrakło też popularnych wuzetek czy ciastek ponczowych.
Kawa plujka: Napój, który dodawał energii
Po wielu godzinach tańców i biesiadowania, nadwątlone siły trzeba było czymś wzmocnić. Idealnie nadawała się do tego kawa – gęsta od fusów, często nazywana „plujką”. Dlaczego? Bo każdy łyk tego szatańskiego naparu kończył się wypluwaniem mielonych ziaren kawy. Mimo to, była to prawdziwa gratka dla zmęczonych imprezowiczów, która pozwalała dotrwać do samego rana.
Twoja Mama i Babcia bez problemu zdobyłyby 15 punktów w konkursie na znajomość sylwestrowych przysmaków PRL-u. A Ty?
QUIZ PRL. Sylwestrowe menu w PRL-u. Pamiętacie, co wtedy jedliśmy? Uwaga! Komplet punktów zdobędą tylko prawdziwi smakosze!
