Reglamentacja diesla i limity prędkości. Kraj szykuje się na kryzys paliwowy

Rosnące napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie wywołały gwałtowny wzrost cen paliw, a Wielka Brytania znalazła się na skraju kryzysu. Tamtejszy rząd analizuje wdrożenie nadzwyczajnych procedur, które mogą sparaliżować międzynarodowy transport. Choć problem dotyczy Wysp, jego konsekwencje uderzą bezpośrednio w polskie przedsiębiorstwa.

Stacja paliw Circle K z kilkoma samochodami. O możliwym kryzysie paliwowym i limitach przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Paweł Dąbrowski

Wielka Brytania u progu paliwowego paraliżu

Napięta sytuacja międzynarodowa i blokada szlaków handlowych doprowadziły do rekordowych cen oleju napędowego w Wielkiej Brytanii. Problem jest jednak znacznie głębszy niż same koszty na pylonach. Najnowsze analizy wskazują, że brytyjskie zapasy diesla kurczą się w niepokojącym tempie. Kraj dysponuje rezerwami tego paliwa na zaledwie 42 dni, co stanowi jeden z najniższych wyników wśród gospodarek rozwiniętych. W efekcie brytyjskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Energetycznego i Net Zero (DESNZ) zostało zmuszone do rewizji planów awaryjnych.

Co zakłada brytyjski plan awaryjny?

Krajowy Awaryjny Plan Paliwowy (NEPF) przewiduje natychmiastowe obniżenie dopuszczalnej prędkości do 80 km/h na wszystkich drogach oraz wdrożenie systemu reglamentacji paliw. Ograniczenie prędkości ma na celu radykalne zmniejszenie dobowego zużycia surowca przez transport drogowy.

Rządowy plan awaryjny opiera się na kilku kluczowych filarach:

  • system stacji dedykowanych - priorytetowy dostęp do paliwa dla służb ratunkowych i pojazdów infrastruktury krytycznej.
  • hurtowa dystrybucja priorytetowa - kierowanie dostaw oleju napędowego w pierwszej kolejności do transportu publicznego oraz dystrybutorów żywności i leków.
  • maksymalny limit zakupu - wprowadzenie sztywnego limitu tankowania dla klientów indywidualnych oraz skrócenie godzin pracy stacji paliw.

Dlaczego polska branża transportowa ma powody do niepokoju?

Krajowy sektor TSL dominuje w unijnym transporcie drogowym, a ewentualne limity prędkości i ograniczenia w tankowaniu na Wyspach przełożą się na gigantyczne opóźnienia i wzrost kosztów operacyjnych. Polskie ciężarówki odpowiadają za znaczną część przewozów realizowanych przez Eurotunel i przeprawy promowe łączące kontynent z Wielką Brytanią.

Wprowadzenie limitu prędkości do 80 km/h oraz potencjalne problemy z tankowaniem oleju napędowego na Wyspach oznaczają drastyczne wydłużenie czasu realizacji zleceń. Dla polskich przewoźników, którzy już teraz mierzą się z głębokim kryzysem rentowności – tylko w pierwszym kwartale 2026 roku działalność zakończyło ponad 1200 firm – dodatkowe opóźnienia i przestoje mogą okazać się zabójcze finansowo. Koszty paliwa stanowią bowiem od 24 do 38 procent wszystkich wydatków operacyjnych przedsiębiorstw transportowych.

Jak na tle brytyjskiego kryzysu wypada Polska?

Polska dysponuje znacznie większymi rezerwami paliwowymi, szacowanymi na około 121 dni pokrycia importu netto, co plasuje kraj w bezpieczniejszej pozycji niż Wielka Brytania. Zgodnie z unijnymi wymogami, państwa członkowskie muszą utrzymywać zapasy na co najmniej 90 dni, jednak polskie rezerwy – dzięki dywersyfikacji dostaw i działaniom Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) – znacząco przekraczają to minimum.

Mimo stabilnej sytuacji, polski rząd dąży do dalszego uszczelnienia systemu. Ministerstwo Energii prowadzi prace nad nowelizacją ustawy o zapasach ropy i paliw, która ma na celu likwidację tzw. procederu trójpolówki. Polega on na omijaniu przez mniejsze podmioty obowiązku utrzymywania fizycznych zapasów paliw w bazach magazynowych. Zmiany legislacyjne mają zagwarantować, że wykazywane w raportach rezerwy będą w stu procentach realne i gotowe do użycia w razie nagłego odcięcia dostaw z Bliskiego Wschodu.

KARPACZ 2026 Miłosz Motyka
Sonda
Który sposób walki z wysokimi cenami paliw wydaje Ci się skuteczniejszy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki