Spis treści
Ministerstwo Zdrowia ma nowe narzędzie
Rząd Donalda Tuska bierze się za ceny leków. Ministerstwo Zdrowia opublikowało właśnie zarządzenie, które ma ukrócić przepłacanie za darmowe leki dla seniorów, dzieci oraz kobiet w ciąży i po porodzie. W praktyce oznacza to, że resort dał sobie prawo do twardych negocjacji z firmami farmaceutycznymi, które do tej pory mogły dyktować wysokie ceny.
Jak wyjaśniła podczas spotkania z dziennikarzami wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, dotąd resort miał bardzo ograniczone możliwości, by negocjować ceny z firmami, których produkty trafiały na listy darmowych leków.
Nie widzimy powodów, dla których mamy płacić nadmiarowo wysokie ceny za leki, jeżeli moglibyśmy dzięki temu wygospodarować setki milionów złotych, które moglibyśmy przeznaczyć na nowe terapie onkologiczne, na terapie w chorobach rzadkich, ale też poszerzyć listę leków, które bezpłatnie mogliby otrzymywać seniorzy – wskazała Katarzyna Kacperczyk.
Nowe przepisy dają Ministerstwu Zdrowia narzędzie do renegocjacji cen, co ma zatrzymać sytuację, w której za darmowe leki płacono zawyżone stawki. Chodzi o przypadki, gdy po wygaśnięciu ochrony patentowej na dany lek na rynku pojawiają się jego znacznie tańsze odpowiedniki (tzw. leki generyczne), a państwo wciąż płaciło za oryginalny produkt jak za zboże.
Jak będą działać negocjacje cen z firmami farmaceutycznymi?
Mechanizm jest prosty i ma uderzyć w sedno problemu – brak motywacji firm do obniżania cen. Do tej pory, jeśli lek trafił na listę bezpłatnych medykamentów, jego producent nie miał powodu, by konkurować ceną. Pacjent i tak dostawał go za darmo, a całość kosztów pokrywał budżet państwa. To prowadziło do absurdalnych sytuacji, które opisała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.
Jeśli na rynku jest dostępny bezpieczny i skuteczny lek, który kosztuje 40 zł, państwo nie powinno płacić 400 zł za taki sam lek o innej nazwie handlowej. Różnicę 360 zł wolimy przeznaczyć na leczenie pacjentów, a nie na marżę dla firmy farmaceutycznej – podkreśliła wiceminister zdrowia.
Jak tłumaczył dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia Mateusz Oczkowski, system był „bezpłatny i bezlimitowy”, co przez lata utrzymywało sztucznie wysokie ceny niektórych produktów. Nowe narzędzie ma to zmienić, dając resortowi argumenty w rozmowach z koncernami. Zmiany w zasadach refundacji leków mają przynieść oszczędności szacowane na od kilkuset milionów do nawet miliarda złotych w ciągu roku.
Jednocześnie urzędnicy uspokajają pacjentów, którzy mogliby się obawiać, że tańszy lek oznacza gorszy lek. Główny inspektor farmaceutyczny Łukasz Pietrzak zapewnił, że leki generyczne, czyli zamienniki, są równie skuteczne i bezpieczne co ich droższe, oryginalne odpowiedniki.
Kto i kiedy odczuje zmiany w programie darmowych leków?
Zmiany wchodzą w życie niemal natychmiast. Jak poinformowała wiceminister Kacperczyk, opublikowane zarządzenie zaczyna obowiązywać już następnego dnia po ogłoszeniu. Oznacza to, że pierwsze efekty nowych regulacji pacjenci i budżet państwa odczują bardzo szybko.
Pierwsze skutki negocjacji cen będą widoczne już przy najbliższej publikacji listy refundacyjnej, która zacznie obowiązywać od 1 października 2026 roku. Zmiany obejmą wszystkich uprawnionych do programu darmowych leków. Są to:
- seniorzy po 65. roku życia,
- dzieci i młodzież do ukończenia 18 lat,
- kobiety w ciąży i w okresie połogu.
Nowe zarządzenie nie tylko wprowadza narzędzia do negocjacji cen. Reguluje również zasady tworzenia i modyfikowania samych wykazów bezpłatnych medykamentów. Chodzi o wprowadzenie jasnych kryteriów, na podstawie których konkretne leki będą włączane do programu lub z niego usuwane. To ma dodatkowo uszczelnić system i sprawić, że refundacja leków będzie bardziej przejrzysta i efektywna.
Program darmowych leków w liczbach. Koszty rosły lawinowo
Decyzja, którą podjęło Ministerstwo Zdrowia, jest bezpośrednią odpowiedzią na lawinowo rosnącą skalę i koszty programu darmowych leków. Aby zrozumieć, dlaczego rząd Donalda Tuska sięgnął po to narzędzie, wystarczy spojrzeć na liczby. Program, który zaczął się stosunkowo skromnie, w ciągu dekady rozrósł się do gigantycznych rozmiarów.
Tak wyglądała jego ewolucja:
- Wrzesień 2016: Program startuje, obejmując osoby powyżej 75. roku życia. Uprawnionych jest 1,7 mln Polaków.
- Wrzesień 2020: Dołączają kobiety w ciąży. Liczba uprawnionych rośnie do blisko 2,5 mln.
- Wrzesień 2023: Program zostaje rozszerzony o dzieci i młodzież oraz seniorów 65+. Liczba beneficjentów skacze do ponad 6,2 mln.
- Styczeń 2024: Do grupy dołączają kobiety w okresie połogu.
- Rok 2025: Program obejmuje już prawie 7,5 mln osób.
Wraz z liczbą uprawnionych w górę wystrzeliły wydatki. W 2021 roku refundacja leków w ramach programu kosztowała budżet 9,6 mld zł. Dwa lata później, w 2023 roku, było to już 11,36 mld zł. W 2025 roku wydatki na refundację w ramach programu darmowych leków sięgnęły już 15,8 mld zł, co pokazuje, jak ogromnym obciążeniem dla budżetu stał się ten system. Ta finansowa spirala to właśnie to, co ma zatrzymać nowe narzędzie do negocjacji cen. Celem jest opanowanie kosztów bez ograniczania pacjentom dostępu do potrzebnych terapii.
