Spis treści
Ministerstwo Finansów: nie ma pieniędzy na podwyżki
Resort finansów przedstawił stanowisko, które może rozczarować pracowników administracji publicznej. W uwagach do jednego z projektów ustaw ministerstwo napisało wprost, że nie widzi przestrzeni na nowe wydatki budżetowe w najbliższych latach.
Szczególnie mocno wybrzmiało jedno zdanie: pieniędzy nie ma przede wszystkim na wzrost wynagrodzeń w administracji publicznej.
Oznacza to, że ewentualne podwyżki dla urzędników, pracowników urzędów państwowych czy innych instytucji finansowanych z budżetu mogą zostać odłożone na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Budżet jest pod ogromną presją
Ministerstwo tłumaczy swoje stanowisko obowiązującą tzw. stabilizującą regułą wydatkową. To mechanizm, który wyznacza maksymalny poziom wydatków państwa.
W praktyce oznacza to, że jeśli rząd chce przeznaczyć dodatkowe pieniądze na jeden cel, musi wcześniej znaleźć oszczędności w innym miejscu.
– Nie ma przestrzeni na nowe wydatki ponoszone z budżetu państwa w najbliższych latach budżetowych – podkreśla resort.
Rekordowy deficyt nie pomaga
Skala problemu jest ogromna. Tegoroczny budżet przewiduje wydatki sięgające aż 918,94 mld zł. Dochody państwa mają wynieść 647,2 mld zł.
Różnica między tymi kwotami to gigantyczny deficyt wynoszący 271,74 mld zł.
Przy takich liczbach każda dodatkowa złotówka wydana przez państwo staje się przedmiotem szczegółowych analiz. Ministerstwo Finansów podkreśla, że nowe zadania powinny być finansowane poprzez oszczędności lub ograniczanie innych wydatków.
Bruksela patrzy Polsce na ręce
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Polska od czerwca 2024 roku znajduje się pod procedurą nadmiernego deficytu Unii Europejskiej.
To oznacza, że Komisja Europejska monitoruje stan polskich finansów publicznych, a rząd zobowiązał się do stopniowego ograniczania zadłużenia i zmniejszania deficytu.
Według obecnych prognoz w 2026 roku deficyt może wynieść nawet od 6,5 do 6,8 proc. PKB. Tymczasem celem jest zejście poniżej 3 proc. PKB do 2028 roku.
Urzędnicy będą musieli poczekać
Choć decyzja nie oznacza formalnego zamrożenia płac, sygnał płynący z Ministerstwa Finansów jest bardzo wyraźny. Priorytetem pozostaje porządkowanie finansów publicznych, a nie zwiększanie wynagrodzeń.
Dla pracowników budżetówki oznacza to, że na kolejne podwyżki mogą poczekać znacznie dłużej, niż jeszcze niedawno zakładano. W czasach rosnących kosztów życia taka informacja z pewnością nie wywoła entuzjazmu w urzędach.