- Analiza danych ZUS potwierdza, że historia wypadkowa firmy bezpośrednio wpływa na jej rentowność poprzez indywidualny wskaźnik korygujący składkę
- Niewłaściwe zarządzanie ryzykiem w postaci błędów w kalkulacji składki prowadzi do zagrożenia płynności finansowej firmy przez odsetki i korekty
- Eksperci rynku wskazują, że spełnienie rygorystycznych kryteriów sprawozdawczych do 2 lutego 2026 roku decyduje o przeniesieniu obowiązku kalkulacji składki na ZUS
- Inwestycja w bezpieczeństwo pracy jest elementem strategii biznesowej, który buduje przewagę konkurencyjną przez obniżenie składki nawet o połowę
- Badacze biznesu odkryli, że prawidłowe zdefiniowanie kodu PKD jest kluczowe dla optymalizacji obciążeń w niestabilnym otoczeniu regulacyjnym do końca 2026 roku
Składka wypadkowa: Kto może spać spokojnie, a kto musi sięgnąć po kalkulator?
Każdego roku przedsiębiorcy stają przed zadaniem ustalenia prawidłowej wysokości składki na ubezpieczenie wypadkowe. Na szczęście, dla części firm Zakład Ubezpieczeń Społecznych sam przejmuje ten obowiązek. Aby jednak ZUS wyręczył przedsiębiorcę w obliczeniach na okres od 1 kwietnia 2026 r. do 31 marca 2027 r., firma musi spełnić łącznie kilka rygorystycznych warunków. Po pierwsze, musiała być nieprzerwanie zarejestrowana jako płatnik składek wypadkowych przez cały 2025 rok i co najmniej jeden dzień w styczniu 2026 roku. Po drugie, na dzień 31 grudnia 2025 r. musiała zgłaszać do ubezpieczenia co najmniej 10 osób i być wpisana do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej, czyli REGON. Ostatnim, kluczowym warunkiem jest terminowe złożenie informacji ZUS IWA, czyli rocznego sprawozdania o danych niezbędnych do ustalenia składki, za trzy ostatnie lata kalendarzowe: 2023, 2024 oraz 2025. Warto pamiętać, że termin na złożenie dokumentu za ubiegły rok mija 2 lutego 2026 r.
Jeśli firma nie spełnia choćby jednego z wymienionych wyżej kryteriów, obowiązek samodzielnego obliczenia składki spoczywa na jej barkach. W praktyce dotyczy to przede wszystkim mniejszych podmiotów, które zgłaszają do ubezpieczenia wypadkowego maksymalnie dziewięciu pracowników, a także tych firm, które nie podlegają obowiązkowi wpisu do rejestru REGON. Dla tej grupy przedsiębiorców prawo przewiduje uproszczoną zasadę: ich składka jest stała i wynosi 50% najwyższej stopy procentowej ustalonej na dany rok. W praktyce oznacza to stawkę 1,67% podstawy wymiaru. Obowiązek samodzielnej kalkulacji dotyczy również tych płatników, którzy, mimo zatrudniania większej liczby osób, nie dopełnili obowiązku złożenia formularzy ZUS IWA za trzy ostatnie lata z rzędu. W takiej sytuacji muszą oni ustalić właściwą stawkę, sięgając do specjalnych tabel opublikowanych w rozporządzeniu ministra, które przyporządkowują wysokość składki do poszczególnych rodzajów działalności gospodarczej.
Polecany artykuł:
Jak w ubezpieczeniu auta: bonus za bezpieczeństwo, kara za ryzyko. Uważaj na pułapki
W przypadku firm zatrudniających co najmniej 10 osób system staje się bardziej złożony. Wysokość składki nie jest stała, lecz zależy od poziomu ryzyka wypadkowego, jakie państwo przypisuje do głównego rodzaju działalności firmy. Kluczowe staje się zatem prawidłowe określenie kodu PKD (Polska Klasyfikacja Działalności), co bywa problematyczne, ponieważ do końca 2026 roku równolegle funkcjonują dwie klasyfikacje: PKD 2007 i nowsza, PKD 2025. To jednak nie wszystko. ZUS stosuje dodatkowo indywidualny wskaźnik korygujący, który działa na podobnej zasadzie jak system zniżek i zwyżek w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Porównuje on historię wypadkową danej firmy (na podstawie danych z ZUS IWA) ze średnią dla całej jej branży. Jeśli firma jest bezpieczniejsza niż konkurencja, jej składka może zostać obniżona nawet o połowę. Jeśli jednak jej wskaźniki są gorsze, musi liczyć się z podwyżką sięgającą 50%.
Ta skomplikowana metodologia rodzi dla przedsiębiorców konkretne wyzwania. Jednym z podstawowych jest prawidłowe obliczenie średniej miesięcznej liczby ubezpieczonych, która decyduje o tym, czy firma sama liczy składkę, czy robi to za nią ZUS. Zwykły błąd w zaokrągleniu wyniku może prowadzić do zastosowania niewłaściwej stawki, a w konsekwencji do powstania zaległości, konieczności zapłaty odsetek i korygowania dokumentów rozliczeniowych za wiele miesięcy wstecz. Dodatkowym utrudnieniem jest harmonogram. Nowe stawki na kolejny rok składkowy, który rozpoczyna się w kwietniu, publikowane są zazwyczaj dopiero w marcu. Daje to firmom bardzo mało czasu na dostosowanie swoich systemów płacowych i uwzględnienie ewentualnych podwyżek w rocznych budżetach, co stanowi istotne ryzyko dla płynności finansowej.