Sylwestrowa tradycja II RP
Tradycja świętowania nocy sylwestrowej przywędrowała do Polski dopiero na przełomie XIX i XX wieku z Niemiec, początkowo popularna jedynie w dużych miastach, wśród zamożnych warstw społeczeństwa. W międzywojennej Polsce zabawy sylwestrowe stały się jednak prawdziwym fenomenem. Największe i najbardziej legendarne bale organizowano na Sylwestra oraz 11 listopada, gdy świętowano odzyskanie przez Polskę niepodległości.
W Warszawie okresu dwudziestolecia międzywojennego karnawał zaczynał się balem sylwestrowym, a kończył przed Środą Popielcową. Bale sylwestrowe miały różną rangę i charakter. Najbardziej prestiżowe odbywały się w pałacach prezydenckich, ministerstwach i wielkich hotelach.
Słynne miejsca - pałace elegancji
Sopocki Grand Hotel, wzniesiony jako Kasino-Hotel w latach 1924-1927, od samego początku stał się synonimem luksusu nad Bałtykiem. Cena wynajęcia pokoju w 1938 wynosiła 26,55 guldena. W pięknej sali balowej hotelu, z zachowanymi po dziś dzień kryształowymi żyrandolami, elita Wolnego Miasta Gdańska i Polski bawiła się do białego rana.
W Warszawie nie było wątpliwości - dwa rywalizujące ze sobą giganty, Bristol i Europejski, prześcigały się w organizowaniu coraz bardziej wystawnych przyjęć. Hotel Bristol, otwarty w 1901 roku przy Krakowskim Przedmieściu, w latach 30. XX wieku był w czołówce najlepszych polskich hoteli.
Ale warszawskie życie towarzyskie to nie tylko wielkie hotele. Bale odbywały się także w Teatrze Wielkim, na Zamku Królewskim, w słynnej Adrii - restauracji tak popularnej, że klienci potrafili włamywać się do niej, gdy była zamknięta! Zabawiano się w kabarecie literackim Femina, w teatrze rewiowym Morskie Oko, w lokalu Cafe Club.
Obowiązkowy dress code - fraki i cekiny
Bale sylwestrowe miały przez lata stałe elementy obowiązkowe – panie tego wieczoru ubierały się w najbardziej wytworne suknie, panowie obowiązkowo zakładali smokingi, fraki lub w ostateczności eleganckie garnitury. Oficerowie prezentowali się w mundurach galowych.
Damskie toalety wieczorowe lat trzydziestych to długie suknie z atłasu i żorżety jedwabnej, wyszywane pajetkami i cekinami. W modzie królowały głębokie dekolty na plecach. Kobiety nosiły długie rękawiczki powyżej łokcia, futra z lisa lub norek zarzucone na nagie ramiona. We włosach - stroiki z piór, broszki z brylantami.
Podczas zabaw sylwestrowych odbywały się również nieoficjalne pokazy mody, w których uczestniczyły przede wszystkim aktorki teatralne i filmowe, ale brały również udział żony dyplomatów, polityków oraz panie z towarzystwa. Ten nieoficjalny konkurs kreacji kończył się przyznaniem palmy pierwszeństwa najlepiej ubranej kobiecie.
Panowie prezentowali się we frakach z białymi kamizelkami, cylindrach i lakierkach. To była epoka, gdy wygląd miał ogromne znaczenie - bal sylwestrowy był przecież okazją do pokazania się w towarzystwie, do pokazania swojej pozycji towarzyskiej, zawodowej i politycznej.
Muzyka - tango, fokstrot i mazur
Lata trzydzieste w Polsce to czas prawdziwej gorączki tanga. Przełomowym dla tanga w Polsce był rok 1929, gdy kompozytor muzyki popularnej Jerzy Petersburski skomponował swoje słynne "Tango Milonga" na potrzeby rewii "Warszawa w kwiatach". Ta melodia podbijała Polskę, ale też Europę i Amerykę - śpiewał ją nawet Al Jolson na Broadwayu.
Obok tanga grano fokstroty - szybkie, energiczne tańce, które wymagały sprawności i kondycji. Walce przypominały o starej, dobrej tradycji. Orkiestry złożone z kilkunastu muzyków grały przez całą noc, a wokaliści wykonywali największe przeboje epoki. "Tango Milonga", "To ostatnia niedziela", "Rebeka" - te melodie rozbrzmiewały w salach balowych całej Polski.
Ale gdy zbliżała się północ, orkiestry wstrzymywały nowoczesne rytmy. Tradycyjnie, o dwunastej, gdy wybijał Nowy Rok, po wzniesieniu toastu szampanem, rozpoczynano polski mazur - taniec narodowy, symbol polskiej dumy i tożsamości. To był moment, który łączył całe towarzystwo w poczuciu przynależności do odrodzonego państwa.
Menu godne królewskiego stołu
Początek zabawy nie stanowiły tańce, ale rozmowa i raczenie się bufetem. Sylwestrowe menu w najlepszych hotelach było prawdziwą ucztą. Ostrygi sprowadzane z wybrzeża Atlantyku, kawior, francuskie szampany. Na stołach pojawiały się pasztety z gęsich wątróbek (foie gras), łososie, jesiotry, dziczyzna.
Bufety zimne i ciepłe uginały się pod ciężarem wykwintnych potraw. Głównym elementem były kanapki - w różnych formach, z najróżniejszymi dodatkami. Serwowano francuskie sery, śledzie, polskie wędliny, pieczone prosięta. Na bufecie na 50-60 osób mogły się znaleźć: duży indyk, rostbef, pieczeń cielęca, pasztet zimny, ryba faszerowana, ryba w galarecie, śledzie w oliwie, sardynki, wędliny, sery, sałaty jarzynowe, ryby wędzone, zimne sosy.
Desery to osobny rozdział - beziki, torty biszkoptowe z kremem, ciastka francuskie, owoce egzotyczne. Wszystko to zapijano najlepszymi winami i likierami. Po północy podawano gorące dania - barszcz, flaczki lub parówki w sosie chrzanowym.
Kto bawił się na balach?
Na balach sylwestrowych bywała ówczesna elita - była to naprawdę śmietanka towarzyska, arystokracja, politycy. Bale Niepodległości gromadziły nie tylko polityczne, a potem sanacyjne elity, ale też uczonych, wysokich rangą urzędników, artystów i gości zagranicznych.
Najbardziej wyrafinowane były te organizowane na Zamku Królewskim za czasów prezydentury Ignacego Mościckiego, czyli w latach 1926-1939. Tam spotykała się śmietanka towarzyska - ministrowie, ambasadorzy, generałowie, znani artyści.
Na sylwestrowych balach obecni byli również literaci, śpiewacy i wszyscy ci, którzy przed wojną byli celebrytami - ale wtedy były to rzeczywiście uznane osobistości. Ludzie chodzili do teatrów czy filharmonii, te osoby były powszechnie znane.
Zabawy dla wszystkich
Ale bale organizowano nie tylko dla elit. Sylwester w II Rzeczypospolitej był świętem naprawdę powszechnym. W garnizonach odbywały się bale w kasynach oficerskich i podoficerskich, gdzie wojskowi bawili się w swoim gronie. Także wojskowe kasyna, jak to 1. Pułku Szwoleżerów w Warszawie, organizowały huczne zabawy sylwestrowe.
W różnych salach miejskich organizowano bale dla grup zawodowych lub organizacyjnych. Studenci mieli swoje zabawy na politechnikach i uniwersytetach. Zabawy karnawałowe odbywały się w Akademii Sztuk Pięknych, gdzie piękne, artystyczne zaproszenia na bale wykonywali studenci i pracownicy ASP. Słynny był również bal medyków.
Związek Młodzieży Chrześcijańskiej YMCA w Warszawie również organizował swoje bale sylwestrowe, które gromadziły młodzież z różnych środowisk. Dla tych, którzy nie mogli pozwolić sobie na drogie bale w hotelach, organizowano zabawy sylwestrowe w warszawskich świetlicach - nawet dla bezrobotnych starano się zapewnić możliwość godnego powitania Nowego Roku.
Wiele osób wyjeżdżało poza miasto - popularne były wyjazdy sylwestrowe do Zakopanego i Bukowiny koło Nowego Targu, gdzie w bardziej kameralnej, góralskiej atmosferze witano Nowy Rok. Miejsca nie brakowało, a korowody rozbawionej publiczności wędrowały po ulicach do białego rana. Święto było absolutnie powszechne.
Ceny i dostępność
Bilety na najbardziej prestiżowe bale kosztowały krocie. W 1938 roku, gdy przeciętna pensja urzędnika wynosiła około 200-300 złotych miesięcznie, bilet na sylwestrowy bal w Bristolu lub Europejskim mógł kosztować 50-100 złotych od osoby, a czasem i więcej. Za tę cenę otrzymywano kolację, napoje i zabawę do białego rana.
Tańsze były bale w mniejszych lokalach, w salach warszawskich teatrów rewiowych - Morskie Oko, Qui Pro Quo - gdzie za 20-30 złotych można było spędzić udany wieczór. Studenci mieli swoje zabawy jeszcze tańsze, często wspólnie organizowane i finansowane.
Dla tych, którzy woleli bawić się w domu, doskonałym rozwiązaniem był bufet - szwedzki stół, który pozwalał przyjąć dużą liczbę gości przy proporcjonalnie małym nakładzie sił i środków. Przygotowanie bufetu pozwalało pani domu skupić się na gościach, a nie na ciągłym doglądaniu służby. Ówczesna prasa kobieca i liczne poradniki pełne były przepisów na paszteciki, kanapki, przystawki i sałatki majonezowe.
Atmosfera ostatnich lat
II RP była okresem, w którym nasz kraj cieszyć się mógł nie tylko sukcesami gospodarczymi i faktem odzyskania niepodległości, ale też szampańską zabawą, odbywającą się we wspaniałych lokalach. Sylwester 1938/1939 - ostatni przed wybuchem wojny - był szczególnie huczny.
O szczegółach sylwestrowych balów można było przeczytać w prasie porannej dopiero po Nowym Roku. Wówczas Warszawa, a właściwie cała Polska, dowiadywała się o tym, co wydarzyło się na tych balach.
Gdy w salach balowych wybijała północ 1 stycznia 1939 roku, wznoszone toasty były pełne nadziei. Polska szykowała się do świętowania 20-lecia odzyskania niepodległości. Nikt nie przypuszczał, że za niecałe dziewięć miesięcy wszystko się skończy.
Choć tragedia II Wojny Światowej przerwała ten wielki bal, to pamięć o wspaniałych zabawach przetrwała do dziś. Sylwestrowe bale Drugiej Rzeczypospolitej pozostały symbolem epoki pełnej elegancji, nadziei i narodowej dumy.
