Spis treści
Szpitale zamykają oddziały
Reforma szpitalnictwa zaczyna zmieniać mapę polskiej ochrony zdrowia. Od wejścia w życie nowych przepisów, czyli od 17 września 2025 r., do Narodowego Funduszu Zdrowia trafiło 36 wniosków dotyczących likwidacji albo przeprofilowania oddziałów.
NFZ już 16 wniosków zaakceptował, 12 kolejnych jest analizowanych, a dwa uznano za niezasadne. W części przypadków szpitale wycofały swoje wnioski albo wstrzymały procedurę.
Najczęściej nie chodzi jednak o całkowite zamknięcie leczenia. Szpitale rezygnują z całodobowych oddziałów i przechodzą na zabiegi jednodniowe albo hospitalizację planową.
Położnictwo na pierwszym miejscu
Największe zmiany dotyczą położnictwa i ginekologii. Dalej są chirurgia, otolaryngologia, okulistyka i neonatologia. Pojedyncze wnioski dotyczyły także dermatologii i neurologii.
Powód? W wielu miejscach po prostu brakuje pacjentów, a utrzymywanie całodobowego oddziału kosztuje fortunę.
Dobrym przykładem jest Pabianickie Centrum Medyczne. W 2025 r. odebrano tam zaledwie 346 porodów. To mniej niż jeden poród dziennie.
Szpital wygasił więc położnictwo i neonatologię. Oddział ginekologiczno-położniczy został przekształcony w oddział ginekologii małoinwazyjnej i onkologicznej. Placówka wskazywała także na ogromne koszty remontu bloku porodowego – około 10 mln zł.
Połowa pieniędzy zostaje
Jednym z elementów reformy jest finansowa zachęta dla szpitali. Za wygaszony oddział placówka może otrzymywać 50 proc. dotychczasowego ryczałtu przez dwa lata.
Nie oznacza to jednak, że szpital zostaje bez pieniędzy na nowe świadczenia. Przeprofilowane oddziały mogą otrzymać osobny kontrakt na leczenie pacjentów w nowej formule.
Tak stało się m.in. w Szpitalu Specjalistycznym w Pile. Placówka zrezygnowała z całodobowej okulistyki i postawiła na zabiegi jednodniowe oraz poradnię okulistyczną.
Dyrektor szpitala Grzegorz Sieńczewski przekonuje, że pieniądze nie były powodem tej decyzji.
– Naszą motywacją było zabezpieczenie pacjenta i racjonalność wydatkowania pieniędzy – tłumaczył.
Jak wskazał, na oddziale okulistycznym nocą praktycznie nie było pacjentów. Utrzymywanie całodobowego dyżuru oznaczało więc, że lekarz przez większość czasu pracował na pustym oddziale.
W Katowicach zniknęła chirurgia i interna
Zmiany dotknęły także Okręgowego Szpitala Kolejowego w Katowicach. Placówka wygasiła chirurgię ogólną i internę.
Powód jest konkretny. Szpital przekształca się w Europejskie Centrum Okulistyki i chce stać się placówką monoprofilową.
– Stajemy się placówką monoprofilową, stąd wygaszanie innych oddziałów – wyjaśnił rzecznik szpitala Marcin Janota.
Nie bez znaczenia są też finanse. Szpital wskazuje na problemy z terminowym regulowaniem przez NFZ płatności za nadwykonania. W przypadku chirurgii i interny ma to być szczególnie dotkliwe dla kondycji finansowej placówki.
Laryngologia też zmienia zasady
Na zmianę trybu leczenia zdecydował się również Sosnowiecki Szpital Miejski. Od 1 lipca laryngologia działa tam jako oddział planowy, a nie całodobowy.
Jak tłumaczy dyrekcja, w praktyce większość nagłych przypadków laryngologicznych trafiała do pobliskiego szpitala wojewódzkiego, który jest centrum urazowym.
Teraz formalne przepisy zostały dostosowane do tego, jak oddział faktycznie działał od dawna.
Reforma ma uzdrowić szpitale
Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że reforma ma przede wszystkim dopasować leczenie do rzeczywistych potrzeb mieszkańców i poprawić finanse szpitali.
Placówki mogą za zgodą prezesa NFZ zamieniać pełną hospitalizację na leczenie planowe, zabiegi jednodniowe albo opiekę długoterminową. Możliwe jest również łączenie szpitali przez samorządy.
Resort nie obiecuje jednak natychmiastowych efektów. Zakłada, że pełne efekty reformy będą widoczne dopiero za 3–5 lat.
Na razie jedno jest pewne: mapa polskich szpitali zaczyna się zmieniać. Coraz więcej placówek rezygnuje z pustych całodobowych oddziałów i stawia na leczenie, na które rzeczywiście jest zapotrzebowanie.
Polecany artykuł: