Szykuje się wielki powrót zlikwidowanych fotoradarów

Fotoradary to urządzenia znienawidzone przez kierowców, często nazywane maszynkami do zarabiania pieniędzy, którymi polskie gminy i miasta łatały swoje budżety. 1 stycznia straże miejskie i gminne, które trzymały pieczę nad tymi urządzeniami, straciły uprawnienia do kontroli prędkości, przez co wiele fotoradarów zakryto bądź zdemontowano. Okazuje się, że przynajmniej część takich maszyn może być znów uruchomiona.

Żegnamy fotoradary
Autor: Tomasz Radzik

Po 1 stycznia pojawił się problem, co właściwie zrobić ze zlikwidowanymi fotoradarami. Urządzenia stacjonarne zakryto ciemną folią (na przykład w Warszawie), bądź zdemontowano, a maszyny dzierżawione przez straże miejskie i gminne zostały zwrócone właścicielom. W całym kraju takich fotoradarów było 400, teraz przynajmniej część z nich może wrócić.

ZOBACZ TEŻ: Pawłowicz zastanawia się nad podniesieniem kosztów sądowych rozwodnikom!

- W resortach trwają konsultacje dotyczące tego pomysłu – zdradził w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Grzegorz Adam Woźniak, poseł PiS-u, który zasiada w sejmowej Komisji Infrastruktury. W założeniu przywrócone fotoradary miałyby stać tylko w tych miejscach, w których jest naprawdę niebezpiecznie, aby już nikt nie kojarzył ich z ograbianiem kierowców.

ZOBACZ TEŻ: PKO BP rozwiązał umowę ze Standard & Poor's. Agencja… obniżyła mu rating

Nie wydaje się, by fotoradary znów miały trafić w ręce strażników. Najpewniej urządzeniami zaopiekuje się policja lub też Inspekcja Transportu Drogowego (ITD). Wydaje się, że większe szanse ma na to policja, bo MSWiA pracuje nad włączeniem w tę służbę ITD. Jeśli dojdzie fotoradary powrócą, w Polsce może działać (wraz z tymi, które nie zostały zlikwidowane) nawet 800 takich urządzeń.

Źródło: „Gazeta Pomorska”

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki