- Szymon Gawryszczak został odwołany z zarządu Totalizatora Sportowego 28 maja 2026 r., po tym jak w kwietniu został zawieszony w pełnieniu funkcji.
- Decyzja o odwołaniu jest związana z medialnymi doniesieniami o jego powiązaniach ze spółką Mediana oraz zarzutami o nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych.
- Wirtualna Polska sugerowała, że Gawryszczak mógł naruszyć ustawę antykorupcyjną, kontrolując firmę powiązaną z profilem „Sok z Buraka” i posiadając ponad 10% udziałów.
- Gawryszczak odpiera zarzuty, twierdząc, że sprawa dotyczy "formalnej nieścisłości" w oświadczeniu majątkowym, opartej na błędnie zinterpretowanych danych o udziałach w spółce ARI.
Szymon Gawryszczak odwołany z zarządu Totalizatora Sportowego. Jaki jest oficjalny powód?
Rada Nadzorcza Totalizatora Sportowego w czwartek, 28 maja, odwołała członka zarządu Szymona Gawryszczaka. To finał sprawy, która ciągnęła się od kwietnia, kiedy to został on zawieszony w pełnieniu obowiązków. Oficjalnym powodem, jaki podała wtedy rada, była „staranność i chęć ochrony wizerunku Spółki w sytuacji publicznego postawienia zarzutów”. Chodziło o zarzuty, które uderzały w wiarygodność i transparentność, czyli cechy kluczowe dla firmy obracającej miliardami złotych.
Wszystko zaczęło się od publikacji Wirtualnej Polski. Portal najpierw poinformował, że Szymon Gawryszczak mógł naruszyć ustawę antykorupcyjną, kontrolując spółkę Mediana, która była powiązana z satyrycznym profilem „Sok z Buraka”. Ustawa zabrania członkom zarządów państwowych spółek posiadania więcej niż 10 proc. udziałów w innych firmach. Niedługo później Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że w oświadczeniach majątkowych Gawryszczaka wykryto „poważne nieprawidłowości”, a sprawą zajęła się prokuratura. To właśnie te doniesienia stały się bezpośrednią przyczyną najpierw zawieszenia, a teraz ostatecznego odwołania go ze stanowiska.
Polecany artykuł:
Jak Szymon Gawryszczak tłumaczy się z zarzutów CBA?
Jeszcze przed oficjalnym komunikatem rady nadzorczej, Szymon Gawryszczak wydał oświadczenie, w którym poinformował, że sam „oddał się do dyspozycji” rady. Podkreślił, że nie uważa zarzutów za słuszne, ale robi to dla dobra swojej rodziny i stabilności spółki. „Dobrego imienia będę bronił spokojnie, prawnie i wyłącznie na podstawie faktów” – zapowiedział.
Według Gawryszczaka cała sprawa opiera się na „formalnej nieścisłości”. Wyjaśnił, że zarzut CBA dotyczy liczby posiadanych przez niego akcji w spółce ARI. On sam wykazał w oświadczeniu 9,24 proc. udziałów, opierając się na oficjalnych danych publikowanych przez spółkę. Z kolei CBA oparło się na wartości 10,88 proc. Problem w tym, jak tłumaczy Gawryszczak, że ta druga wartość pochodzi z raportu, który sama spółka ARI oficjalnie wycofała i uznała za błędny trzy lata wcześniej. „Zarzut opiera się na danych, które spółka, której te dane dotyczyły, sama uznała za nieprawdziwe” – stwierdził. Zarząd Totalizatora Sportowego od kilku tygodni funkcjonował bez jednego z członków, który odpowiadał za kluczowe obszary, takie jak sprzedaż, produkty, marketing i warszawski Tor Służewiec. Ostatecznie prokuratura po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego miała przekazać akta z powrotem do CBA.
Polecany artykuł: