Tak zapłacimy za obietnice Kaczyńskiego! PiS chce wyższych składek ZUS

2019-09-10 11:59 Wojciech Boratyński
Morawiecki z Kaczyńskim układają listy
Autor: Łukasz Kalinowski / East News

Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło bądź zapowiedziało wiele benefitów dla obywateli – niższy VAT, zerowy PIT dla młodych czy, jak ostatnio obiecał Jarosław Kaczyński, pensja minimalna w wysokości 4 tys. złotych. Kto za to zapłaci? Okazuje się, że przede wszystkim przedsiębiorcy. Rząd PiS nie tylko chce znieść limit 30-krotności składek na ZUS, ale i uzależnić wysokość składek w zależności od dochodów przedsiębiorcy. W ten sposób niektórzy mogą miesięcznie stracić nawet 5 tys. złotych. Eksperci grzmią, a Ministerstwo Finansów uspokaja.

– Po wprowadzeniu Małej Działalności Gospodarczej, czyli (ZUS-PAP) od przychodu, idziemy w kierunku liczenia ZUS-u od dochodu i takiego zagwarantowania, żeby było łatwiej tym, którzy mają niższe dochody, którzy się rozkręcają, inwestują – zapowiedział premier Mateusz Morawiecki na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: "Atak trolli internetowych? NASK informuje o zagrożeniach przed wyborami

Jeżeli ta zapowiedź zostanie zrealizowana, to przedsiębiorcy w Polsce dostaną ostro po kieszeni, zwłaszcza, że przecież rząd Mateusza Morawieckiego w projekcie budżetu na 2020 rok wpisał także zniesienie limitu 30-krotności składek ZUS, który wcześniej obiecał wycofać.

W praktyce te proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość zmiany najbardziej dotknął przedsiębiorców, którzy lepiej zarabiają i rozliczają się ze skarbówką na zasadzie podatku liniowego. Jak informuje „Rzeczpospolita”, w Polsce w 2017 roku takich firm było ok. 570 tys. Zakładając, że PiS wprowadzi zniesienie limitu i składki zależne od dochodu, to tacy przedsiębiorcy, których dochód średnio wynosił 20 tys. złotych, straciliby miesięcznie aż 5 tys. złotych – na rękę zamiast 15,4 tys. złotych otrzymaliby nieco ponad 10 tys. złotych! Eksperci nie mają złudzeń – Tak PiS chce finansować swoje obietnice.

- To jest rozpaczliwe szukanie pieniędzy tam, gdzie tylko się da, by realizować socjal – komentuje pomysł PiS Wojciech Warski, wiceprezes BCC, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego. - Przedsiębiorca, który zarabia pół miliona złotych rocznie nagle zapłaci taki podatek, za który można by było wyleczyć cały pułk wojska. Rozumiem pewną sprawiedliwość społeczną, że najmniej zarabiający czy studenci płacą niższe podatki, ale tu nie chodzi o równość, tylko znalezienie pieniędzy na wyborcze obietnice.

Sytuację postanowiła uspokoić minister finansów Jadwiga Emilewicz. Jej zdaniem premier Mateusz Morawiecki nie miał na myśli najlepiej zarabiających firm.

- Chciałabym uspokoić przedsiębiorców - stwierdza szefowa resortu finansów. - Zapowiedziana przez premiera Mateusza Morawieckiego proporcjonalność składek na ZUS ma dotyczyć tylko najmniejszych firm. Nie straszmy więc tych dużych gwałtownym wzrostem składek - napisała minister Emilewicz.

Najnowsze