Dłużnicy, którzy mają na głowie komornika mogą chwilowo odetchnąć z ulgą. Oczywiście w przeciwieństwie do komorników i wierzycieli. Dlaczego? Tarcza antykryzysowa sprawiła, że pracodawca nie może potrącać części wynagrodzenia osobie, który ma na głowie komornika. Należy zaniechać takich potrąceń wtedy, gdy zmniejszy się wynagrodzenie pracownika lub członek jego rodziny straci źródło utrzymania. Kwota wolna od egzekucji komorniczej wzrasta o 25 proc. minimalnego wynagrodzenia za każdego członka rodziny na utrzymaniu pracownika.
W praktyce oznacza to jedno - odstąpienie od potrąceń dla komorników. Wielu pracodawców korzystających z tarczy antykryzysowej obcięło wynagrodzenia pracownikom, także o wstrzymanie spłaty zobowiązania nie będzie trudno. A dla zobrazowania skali zjawiska warto przytoczyć dane mówiące o tym, że w zeszłym roku ściągali wierzytelności z pensji ok. 1,5 mln osób.
Teoretycznie przepisy mają chronić dłużników, którzy znaleźli się w gorszej sytuacji finansowej (by jej jeszcze bardziej nie pogarszać i nie tworzyć pętli zadłużenia), ale istnieje obawa, że nowe przepisy będą nadużywane w celu pokrzywdzenia wierzycieli. Dłużnicy, szczególnie w mniejszych firmach, mogą swobodnie umawiać się z pracodawcami na obniżenie ich wynagrodzenia po to, by skorzystać z takiego zwolnienia z konieczności doprowadzania pieniędzy komornikowi.
Źródło: "Rzeczpospolita"