- Konsorcjum Torpol-Mirbud złożyło wniosek o zabezpieczenie roszczenia, aby uniemożliwić podpisanie umowy na przebudowę Rail Baltica z konkurentami, mimo że ich oferta była o ponad 400 mln zł tańsza.
- Wniosek jest konsekwencją wykluczenia Torpol-Mirbud z przetargu przez KIO, co nastąpiło po odwołaniu konsorcjum Budimex-PORR.
- Wykluczenie wynikało z pominięcia w dokumentach przetargowych informacji o karze środowiskowej w wysokości 15 tys. zł nałożonej na Mirbud w 2022 roku.
- Mirbud i Torpol zapowiadają skargę na decyzję KIO, argumentując, że tak niska kara nie powinna przesądzać o stracie kontraktu wartego niemal 5 mld zł i dodatkowych kosztach dla budżetu państwa.
Dlaczego oferta tańsza o 400 mln zł została odrzucona?
Całe zamieszanie wokół przebudowy odcinka trasy Rail Baltica to efekt wyroku Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) ze stycznia tego roku. Wcześniej, w listopadzie, PKP PLK wybrało ofertę konsorcjum Torpol-Mirbud jako najlepszą. Od tej decyzji odwołała się konkurencja – konsorcjum Budimex-PORR. Izba przychyliła się do ich argumentów i nakazała wykluczenie zwycięzców z postępowania. Powód, na pierwszy rzut oka, wydaje się błahy w kontekście wartości całego zamówienia.
Ofertę Torpol-Mirbud, korzystniejszą o ponad 400 mln zł w przetargu na niemal 5 mld zł, odrzucono z powodu pominięcia w dokumentach informacji o nałożonej na Mirbud w 2022 r. karze środowiskowej w wysokości 15 tys. zł. Przedstawiciele konsorcjum nie kryją zdumienia taką decyzją i pytają o jej proporcjonalność.
W blisko 40-letniej działalności Mirbudu na rynku, po raz pierwszy jesteśmy w sytuacji, gdy pomimo złożenia oferty o ponad 400 mln zł tańszej, zostaliśmy wykluczeni z postępowania przetargowego z powodu nieuwzględnienia w dokumentach przetargowych kary w wysokości 15 tys. zł. Czy kara w wysokości kilkunastu tysięcy zł powinna przesądzać o obciążeniu budżetu państwa i podatników dodatkowymi 400 mln zł? – tłumaczy Paweł Korzeniowski, członek zarządu Mirbud S.A.
Torpol i Mirbud idą do boju. "Kara jest nieproporcjonalna"
Wniosek do sądu to nie jedyny ruch ze strony konsorcjum. Torpol i Mirbud zapowiadają, że w najbliższych dniach złożą skargę na sam wyrok KIO, który pozbawił ich kontraktu. Spółki konsekwentnie utrzymują, że pominięcie informacji o karze nie powinno mieć żadnego wpływu na wynik postępowania. Argumentują, że był to incydent o minimalnej skali, a sama kara jest tego najlepszym dowodem.
Jak tłumaczą prawnicy, sankcja w wysokości 15 tys. zł została nałożona przy maksymalnej możliwej karze wynoszącej 1 mln zł. To pokazuje, że samo naruszenie nie było poważne. Co więcej, w sprawie pojawia się jeszcze jeden istotny wątek.
Inny kluczowy aspekt, to kwestia przedawnienia kary w toku postępowania przetargowego. Ta przedawniła się jeszcze przed decyzją o wyborze oferty naszego konsorcjum – wyjaśnia Anna Więzowska, członek zarządu Mirbud S.A.
Polecany artykuł:
Co dalej z kluczowym odcinkiem Rail Baltica?
Na razie przyszłość przebudowy ważnego fragmentu trasy kolejowej stanęła pod znakiem zapytania. Konsorcjum Torpol-Mirbud próbuje za pomocą środków prawnych odwrócić niekorzystną dla siebie decyzję i obronić kontrakt, w którym złożyło najtańszą ofertę. Jeśli sąd przychyli się do wniosku i zablokuje możliwość podpisania umowy z innym wykonawcą, sprawa wróci do punktu wyjścia.