Mateusz Morawiecki czyha na klęskę Przemysława Czarnka

2026-03-15 10:00

- Przemysław Czarnek ma bardzo duży elektorat negatywny; brzmi, jak późny Gomułka ale nie można go lekceważyć, bo jest wyrazistym liderem, jest sprawny w sporach medialnych i potrafi mobilizować twardy elektorat - mówi były premier Leszek Miller w programie "Alfabet Millera". Jego zdaniem wybór Jarosława Kaczyńskiego, to walka o wyborców, którzy uciekli do Konfederacji.

Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek w eleganckich garniturach, z uśmiechniętym Jarosławem Kaczyńskim w czerwonym okręgu między nimi. Kompozycja symbolizuje polityczne relacje i konkurencję w PiS, o czym więcej można przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: MAREK KUDELSKI/SUPER EXPRESS, PAWEL DABROWSKI/SUPER EXPRESS, TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek w eleganckich garniturach, z uśmiechniętym Jarosławem Kaczyńskim w czerwonym okręgu między nimi. Kompozycja symbolizuje polityczne relacje i konkurencję w PiS, o czym więcej można przeczytać na Super Biznes.

 Hubert Biskupski: Panie premierze, czy był pan zaskoczony tym, że Jarosław Kaczyński wskazał Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera?

Leszek Miller: Trochę byłem, bo dałem się zwieść dziennikarzom i publicystom, którzy zapowiadali „nową, młodą twarz” PiS wywodzącą się z kręgów samorządowych. Jednak wybór Czarnka jest z punktu widzenia Kaczyńskiego optymalny, bo prezes nie chciał ryzykować.

Dlaczego?

Przemysław Czarnek jest wyrazistym liderem, nie trzeba budować jego rozpoznawalności. Posługuje się konserwatywnym językiem, jest sprawny w sporach medialnych i potrafi mobilizować twardy elektorat PiS. Problemem jest jednak jego duży elektorat negatywny – zmobilizuje swoich, ale nie pozyska „centrum”.

Pytanie, czy elektorat środka w ogóle istnieje. PiS jest na zakręcie, co widać w notowaniach. Na ile Czarnek może odzyskać wyborców, którzy uciekli do Konfederacji, czy do formacji Grzegorza Brauna?

To jest jego główne zadanie: zahamować spadki i odzyskać dawny elektorat. Jeśli mu się to uda, wtedy przyjdzie czas na strategię pozyskiwania „normalsów”. Siedziba PiS drży przy każdym sondażu, więc Czarnek musi najpierw „zatrzymać tę odpływającą krew”.

Pojawiły się sondaże, gdzie ponad 80 proc. elektoratu opozycji (w tym Konfederacji) ocenia go negatywnie. Czy to trwała ocena?

Myślę, że to przejściowe. Wyraziści „wojownicy” zawsze zaczynają z wysokim negatywnym wynikiem, ale częste występy mogą to zmienić. Do wyborów są dwa lata, co w polityce jest epoką.

Reakcja Konfederacji na wybór Przemysława Czarnka jest zdecydowana. Sławomir Mentzen stworzył grafikę „Piątka Czarnka” z bardzo dosadnymi, wręcz wulgarnymi określeniami (np. „kaucje-sraucje”). Czy Czarnek za sprawą swojej wypowiedzi: OZE sroze” nie stał się memem, jak niektórzy uważają?

Czarnek celowo przemawia do elektoratu ludowego, który lubi taki język. Reakcja tych wyborców będzie raczej brzmieć: „swój chłop, mówi naszym językiem”. Badania PiS zapewne to potwierdziły.

A co z wiarygodnością? Czarnek głosował w Sejmie tak jak mainstream PiS: za wsparciem Ukrainy, Zielonym Ładem (w tym OZE), czy reżimem covidowym, co budzi opór u wyborców Konfederacji.

To jego bagaż. Nie pojawia się jako „nowa postać” jak Karol Nawrocki, ale z historią wypowiedzi dyktowanych przez centralę PiS. Musiałby dokonać wolty i powiedzieć, że wcześniej mówił „na niby”. Musi „zmienić skórę”, a to bardzo trudne. Na konwencji nazwał się „maszynistą”, podczas gdy Kaczyński jest „kierownikiem pociągu”, co pokazuje jego miejsce w szeregu.

Sławomir Mentzen zakpił z tego, mówiąc, że Czarnek jest tylko rzecznikiem Kaczyńskiego i powinien debatować z rzecznikiem Konfederacji, bo dokładnie tyle może w swojej partii.

Określenie „maszynista” kojarzy mi się z Józefem Stalinem, „maszynistą parowozu dziejów”. A tak poważnie, to Czarnek nie odetnie się od Kaczyńskiego; będzie udowadniał, że każda jego decyzja jest autoryzowana przez prezesa.

Czy ten wybór zakończy spory frakcyjne w PiS? Wygrana Czarnka to porażka Mateusza Morawieckiego.

Spór będzie się tlił. Jeśli Czarnkowi się nie powiedzie, Mateusz Morawiecki rzuci mu rękawicę. Morawiecki ma swoich zwolenników i będzie czekał na błąd rywala, by powiedzieć: „mówiłem, że byłem lepszy”. Na razie Czarnek definiuje konflikt z Tuskiem wokół suwerenności, bezpieczeństwa militarnego, polityki historycznej i edukacji.

Jak pan ocenia jego dorobek jako ministra edukacji?

Negatywnie. Zbyt wąsko interpretował patriotyzm, nasycał programy „konfesjonałem”, czego symbolem był podręcznik do HiT. Z drugiej strony, nie miał tak bezsensownych pomysłów jak obecna minister w kwestii prac domowych.

Przemysław Czarnek podczas jednego ze swoich występów mówił o „jawnej opcji niemieckiej”, która rządzi Polską. Skąd ta fiksacja na Niemcy?

On brzmi jak późny Gomułka. PiS wyciąga ten „straszak antyniemiecki”, bo wciąż istnieje jakiś odsetek Polaków, dla których Niemiec to wróg.

Nie wierzyłem w to, że Karol Nawrocki zostanie prezydentem, a jednak nim został. Jarosław Kaczyński ma „szósty zmysł” do takich wyborów. Dlatego nie można lekceważyć Przemysława Czarnka.

Wierzy pan, że Przemysław Czarnek zostanie premierem?

Nie wierzyłem w to, że Karol Nawrocki zostanie prezydentem, a jednak nim został. Jarosław Kaczyński ma „szósty zmysł” do takich wyborów. Dlatego nie można lekceważyć Przemysława Czarnka.

Co panu w nim imponuje?

Jako dawny polityk doceniam jego waleczność. Nie chowa się, nie kładzie uszu po sobie, jest zawsze gotowy do ataku.

A co pana przeraża?

Jego ideowe poglądy: prymitywny nacjonalizm, stosunek do integracji europejskiej i Niemiec.

Często politycy PiS w sferze werbalnej są antyunijni, a w rzeczywistości prowadzili politykę bardziej prounijną niż Donald Tusk. Przemysław Czarnek np. zainstalował fotowoltaikę w swoim domu, a teraz mówi, że ją zdemontuje.

Ja na jego miejscu bym się z tego nie tłumaczył. Zamontował, to ma.

Rozmawiał Hubert Biskupski

Alfabet Millera - C jak Czarnek

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki