- Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego oferuje studia podyplomowe, które można ukończyć w godzinę, budząc wątpliwości co do jakości.
- Dziennikarz udowodnił, że system WSKZ pozwala na szybkie zaliczenia, nawet bez wymaganych dokumentów.
- Ministerstwo Nauki wykryło w WSKZ „druzgocące” nieprawidłowości, m.in. prowadzenie kierunków bez uprawnień.
- Główne zastrzeżenia dotyczą studiów podyplomowych WSKZ, podejrzewanych o wprowadzanie w błąd.
Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu i sygnały o nieprawidłowościach
O uczelni zrobiło się głośno po sygnałach o możliwych nieprawidłowościach. Jak opisano: „Ktoś alarmował, że we Wrocławiu działa uczelnia, na której zajęcia są prowadzone całkowicie online, choć to niezgodne z prawem. Ktoś inny dodawał, że Collegium Humanum to przy wrocławskiej uczelni pikuś. Jego znajoma zapisała się tam na studia podyplomowe i była w szoku, jak szybko udało jej się skończyć semestr”. Relacje były na tyle zaskakujące, że dziennikarze postanowili sprawdzić je w praktyce.
Studia podyplomowe online w WSKZ – semestr w godzinę
- „Na studia zapisał się Michał, wybrał podyplomowy kierunek zarządzanie kapitałem ludzkim. Formalności zajęły kilka minut: opłacił czesne (430 zł) i wniósł jednorazową opłatę wpisową (499 zł). (…) Wcześniej tego nie zrobił, a mimo to właśnie dotarł do półmetka studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Zajęło mu to dokładnie godzinę” - pisze Newsweek.
System umożliwiał wielokrotne podejście do testów aż do uzyskania minimum siedmiu poprawnych odpowiedzi. Końcowy egzamin bazował na pytaniach z wcześniejszych zaliczeń, a komunikat o ukończeniu etapu pojawiał się automatycznie – nawet bez dostarczenia dyplomu licencjackiego.
Raport ministerstwa nauki o WSKZ
Uczelnia powstała w 2001 r., początkowo jako Wyższa Szkoła Gospodarcza w Przemyślu. Pięć lat temu przeniosła się do Wrocławia, do apartamentowca Thespian przy ul. Powstańców Śląskich. Rektorem jest Henryk Fedewicz, a podmiotem prowadzącym – Kamena sp. z o.o.
Kontrola Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego zakończyła się raportem określonym jako „druzgocący dla WSKZ”. Jak wskazano: „Wynikało z niego m.in., że uczelnia oferowała kierunki, których nie miała prawa prowadzić, a kandydatów wprowadzała w błąd niepełną lub mylącą ofertą edukacyjną. Brakowało dowodów na to, że zajęcia stacjonarne naprawdę się odbywały, bo harmonogramy zjazdów nie zgadzały się z fakturami za wynajem sal. Dokumentacja, która powinna pokazywać przebieg studiów, była niekompletna lub zawierała sprzeczne dane”.
Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło organizacji studiów podyplomowych, które – według ustaleń – stanowiły kluczowy element działalności uczelni.
Polecany artykuł:
