Spis treści
Inwestorzy nie kryją zaskoczenia
Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej napięta. Stany Zjednoczone kontynuują ataki na cele w Iranie, Donald Trump kieruje pod adresem Teheranu ostre groźby, a w rejonie strategicznej cieśniny Ormuz dochodzi do kolejnych incydentów.
Mimo to ceny ropy naftowej spadają.
Donald Trump nie odpuszcza Iranowi
Amerykańskie wojska zakończyły właśnie dziesiątą z rzędu noc ataków na Iran. Jak poinformowało Centralne Dowództwo USA (CENTCOM), uderzenia trwały około pięciu godzin.
Celem były między innymi centra dowodzenia, bazy rakietowe oraz systemy obrony przeciwlotniczej. Waszyngton podkreśla, że działania mają osłabić zdolności militarne Iranu.
Oliwy do ognia dolał sam Donald Trump. Prezydent USA zapowiedział, że każdy atak na amerykańskich żołnierzy spotka się z jeszcze silniejszą odpowiedzią.
– Za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, zapłaci za to wielokrotnie – zapowiedział Trump.
Tankowce płoną, napięcie rośnie
Niepokojące informacje napływają również z rejonu cieśniny Ormuz, przez którą przed wybuchem konfliktu transportowano około 20 proc. światowego eksportu ropy i gazu.
Irańskie służby poinformowały, że dwa tankowce stanęły w ogniu po eksplozjach podczas próby przepłynięcia przez ten strategiczny szlak.
Dodatkowo jemeńscy rebelianci Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej i grożą kolejnymi atakami na statki handlowe.
A ropa naftowa tanieje
Mimo tych wydarzeń inwestorzy nie rzucili się do panicznych zakupów surowca.
We wtorek ropa WTI kosztowała około 82,9 dolara za baryłkę, a ropa Brent około 88,6 dolara. Oba gatunki zanotowały spadki.
Powód? Rynek liczy, że konflikt nie wymknie się spod kontroli, a dyplomatom uda się doprowadzić do zawieszenia broni.
Trwają zakulisowe rozmowy
Według informacji przekazywanych przez irańskich urzędników mediatorzy zaproponowali Teheranowi i Waszyngtonowi 10-dniowe zawieszenie broni.
Celem jest powrót do rozmów pokojowych i próba odbudowy kruchego porozumienia zawartego jeszcze w czerwcu przy udziale Pakistanu i Kataru.
Również amerykański sekretarz stanu Marco Rubio zapewnił, że mimo działań wojennych Stany Zjednoczone nadal są gotowe do rozmów.
Eksperci ostrzegają: może być bardzo drogo
Analitycy Goldman Sachs studzą jednak optymizm. Ich zdaniem wystarczy dalsza destabilizacja sytuacji w cieśninie Ormuz, aby ceny ropy gwałtownie wystrzeliły.
Według prognoz banku baryłka ropy Brent może kosztować nawet ponad 120 dolarów do końca 2026 roku, jeśli zakłócenia transportu utrzymają się przez dłuższy czas.
To oznaczałoby również ryzyko kolejnych podwyżek cen paliw na stacjach benzynowych na całym świecie, w tym także w Polsce.
Kierowcy patrzą na Bliski Wschód
Choć dziś ropa jest tańsza niż jeszcze dzień wcześniej, sytuacja pozostaje niezwykle dynamiczna. Jeden poważniejszy incydent w cieśninie Ormuz może błyskawicznie wywołać skok cen surowca.
Dlatego kierowcy, przewoźnicy i przedsiębiorcy z niepokojem śledzą wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Od tego, co stanie się w najbliższych tygodniach, mogą zależeć ceny paliw płacone później przy polskich dystrybutorach.