- Nowy program mieszkaniowy dla TBS i SIM, mający ułatwić dostęp do lokali, wywołuje burzę polityczną, zanim trafił do Sejmu.
- Zamiast dopłat, rząd proponuje kredyt z gwarancją BGK do 100 tys. zł na wkład własny, otwierając drogę do mieszkań tysiącom Polaków.
- Sprawdź, czy kwalifikujesz się do tego rozwiązania i jak polityczny impas może wpłynąć na Twoje szanse na własne lokum.
Nowy program mieszkaniowy jeszcze nie trafił do Sejmu, a już wywołuje polityczne emocje. Według informacji „Rzeczpospolitej” Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowuje projekt zmian w ustawie o rodzinnym kredycie mieszkaniowym i Bezpiecznym Kredycie 2 proc. Zakłada on ułatwienie finansowania osobom, które chcą zamieszkać w lokalach TBS, SIM lub spółdzielczych mieszkaniach lokatorskich.
Na publikację szybko zareagowała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Krótko mówiąc. Brak dotacji na kredyty, które podniosą ceny nieruchomości – nie będziemy ich wspierać – napisała na platformie X.
To nie dopłaty do rat, ale pomoc w zdobyciu mieszkania
Projekt nie przewiduje klasycznych dotacji na kredyty hipoteczne. Chodzi o nowy instrument finansowy dla osób, które nie mają pieniędzy na pokrycie partycypacji w kosztach budowy mieszkań TBS lub wkładu mieszkaniowego w SIM i spółdzielniach. Obecnie właśnie ta wpłata jest dla wielu największą przeszkodą. Wynosi zwykle od 15 do 30 proc. kosztów budowy, co w praktyce oznacza wydatek liczony w dziesiątkach tysięcy złotych, a często przekraczający 100 tys. zł.
Według szacunków Ministerstwa Rozwoju i Technologii problem może dotyczyć nawet 40 proc. gospodarstw domowych, które przez brak środków nie mają dostępu do mieszkań społecznych.
Kredyt jak hipoteczny, ale na inny cel
Jak opisuje „Rzeczpospolita”, rząd chce, aby banki udzielały kredytu konsumenckiego z gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego. W zamian instytucje finansowe miałyby oferować oprocentowanie zbliżone do tego, jakie obowiązuje przy kredytach hipotecznych. To oznaczałoby znaczną różnicę w kosztach. Obecnie oprocentowanie kredytu hipotecznego wynosi około 5,8–6,2 proc., podczas gdy zwykły kredyt gotówkowy może kosztować nawet 14 proc., nie licząc prowizji i dodatkowych opłat. Nowy instrument miałby obejmować maksymalnie 100 tys. zł, a gwarancja BGK kosztowałaby 1 proc. wartości gwarantowanej kwoty, czyli maksymalnie 1000 zł.
Kto będzie mógł skorzystać?
Projekt przewiduje, że z nowego rozwiązania będą mogły skorzystać osoby, które nie posiadają własnego domu ani mieszkania oraz nie mają spółdzielczego prawa do lokalu. Minimalny okres spłaty ma wynosić 5 lat, a maksymalny 15 lat. Resort zakłada, że do 2030 roku z nowego rozwiązania skorzysta około 30 tys. gospodarstw domowych. W Polsce znajduje się około 130 tys. mieszkań w zasobach TBS, a nowe rozwiązania mają zwiększyć dostępność tego segmentu rynku.
Wpis Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz pokazuje jednak, że temat polityki mieszkaniowej pozostaje jednym z najbardziej spornych w koalicji rządzącej. Minister jednoznacznie zadeklarowała, że nie poprze dotacji na kredyty, które – jej zdaniem – mogłyby prowadzić do wzrostu cen nieruchomości. Jednocześnie projekt opisany przez „Rzeczpospolitą” dotyczy wsparcia finansowania partycypacji w TBS i SIM, a nie klasycznych dopłat do rat kredytu hipotecznego przy zakupie mieszkania na rynku.