Bałtyk droższy niż Egipt? Ale Polacy i tak rzucili się na wakacje w Polsce

2026-05-09 6:00

Tygodniowy urlop nad Bałtykiem dla rodziny potrafi dziś kosztować tyle samo co wakacje all inclusive w Egipcie albo Turcji. Mimo „paragonów grozy” Polacy masowo wracają jednak do wakacji w kraju. Powód nie jest już tylko finansowy.

Piramidy w Egipcie i Sfinks na tle zachodzącego słońca oraz pełna plaża nad Bałtykiem, z widokiem na hotel i las. Porównanie kosztów wakacji w Polsce i za granicą dostępne jest na portalu Super Biznes.

i

Autor: Patryk Kosmider/ Shutterstock Piramidy w Egipcie i Sfinks na tle zachodzącego słońca oraz pełna plaża nad Bałtykiem, z widokiem na hotel i las. Porównanie kosztów wakacji w Polsce i za granicą dostępne jest na portalu Super Biznes.
  • Geopolityka wpływa na wybory wakacyjne Polaków.
  • Bałtyk zyskuje, mimo wysokich cen, podczas gdy Egipt i Turcja tracą klientów.
  • Sprawdź, co dziś liczy się bardziej: bezpieczeństwo czy tanie all inclusive?

Jeszcze kilka miesięcy temu wielu turystów ze zdziwieniem odkrywało, że tygodniowe wakacje nad Bałtykiem dla rodziny mogą kosztować tyle samo albo nawet więcej niż wyjazd all inclusive do Egiptu czy Turcji z przelotem, hotelem, wyżywieniem i napojami w cenie. Dla wielu osób wybór kierunku na wakacje wydawał się wtedy oczywisty — bardziej opłacał się zagraniczny wyjazd niż urlop nad polskim morzem.

Dziś sytuacja zaczyna się jednak zmieniać. Jak informuje „Puls Biznesu”, liczba rezerwacji wakacji w Polsce rośnie nawet o 30–40 proc. rok do roku. Powód? Coraz większa niepewność związana z sytuacją na Bliskim Wschodzie oraz obawy o bezpieczeństwo zagranicznych podróży.

Polacy znów liczą każdy tysiąc złotych

Jeszcze niedawno zagraniczne all inclusive wydawało się bezkonkurencyjne cenowo. W sezonie wakacyjnym 2026 oferty do Egiptu i Turcji zaczynają się zwykle od około 3 tys. zł za osobę. W przypadku Grecji ceny najczęściej przekraczają 4 tys. zł za osobę, choć wiele zależy od terminu, standardu hotelu i lotniska wylotu.

Dla czteroosobowej rodziny oznacza to wydatek porównywalny z wakacjami nad Bałtykiem. Tygodniowy pobyt nad polskim morzem bez większych luksusów może dziś kosztować nawet 10–12 tys. zł.

Sam apartament w popularnych kurortach, takich jak Władysławowo, Kołobrzeg, Międzyzdroje czy Sopot, kosztuje często od 700 do nawet 1200 zł za noc. Tydzień noclegów oznacza więc wydatek rzędu 5–8 tys. zł jeszcze przed doliczeniem jedzenia, paliwa i atrakcji.

Do tego dochodzą codzienne wydatki, które tworzą słynne „paragony grozy”. Obiad dla rodziny w nadmorskiej restauracji potrafi kosztować 250–350 zł. Smażona ryba to wydatek nawet 45–60 zł za porcję, gofry kosztują ponad 30 zł, a kawa w turystycznych miejscowościach coraz częściej przekracza 20 zł.

Rosną też dodatkowe koszty:

  • parkingi: 30–70 zł za dobę,
  • leżaki i kosze plażowe: nawet 80 zł dziennie,
  • atrakcje dla dzieci: kilkaset złotych tygodniowo.

„Paragony grozy” nie odstraszają Polaków

Choć ceny nad Bałtykiem nadal budzą ogromne emocje, coraz więcej osób wybiera jednak wakacje w Polsce. Największym zainteresowaniem cieszy się właśnie polskie morze. Bałtyk wybiera już niemal połowa klientów portalu Travelist.pl. Nadmorskie kierunki odpowiadają za około 45–50 proc. wszystkich krajowych rezerwacji.

Polacy zaczęli szukać miejsc bliższych, spokojniejszych i łatwiejszych logistycznie. To efekt napiętej sytuacji geopolitycznej i niepewności wokół podróży do krajów położonych w regionie Bliskiego Wschodu. Jak wynika z badań branży turystycznej, już blisko 40 proc. osób zmieniło swoje wakacyjne plany z powodu obecnej sytuacji międzynarodowej. Najmocniej tracą dziś kierunki takie jak Egipt, Turcja czy Cypr. Część turystów obawia się możliwych utrudnień w ruchu lotniczym oraz eskalacji konfliktu w regionie.

Europa wygrywa z egzotyką

Eksperci branży turystycznej podkreślają, że Polacy nie tyle rezygnują z wakacji, ile przenoszą je bliżej domu. Najwięcej zyskują dziś europejskie kierunki postrzegane jako stabilniejsze i bezpieczniejsze.

W turystyce w momentach napięć międzynarodowych rzadko obserwujemy całkowitą rezygnację z podróży. Znacznie częściej dochodzi do zmiany kierunku na taki, który wydaje się bezpieczniejszy i prostszy organizacyjnie – tłumaczy Ankica Ćaleta z agencji My Luxoria.

Największą popularnością cieszą się obecnie Włochy, Chorwacja, Grecja oraz Hiszpania. Coraz więcej osób wybiera też Albanię, Bułgarię czy Tunezję, gdzie ceny bywają nadal niższe niż w najpopularniejszych polskich kurortach.

Polacy zmieniają sposób planowania wakacji

Zmieniają się nie tylko kierunki podróży, ale też same wakacyjne nawyki. Coraz większą popularnością cieszą się:

  • oferty first minute,
  • wyjazdy poza ścisłym sezonem,
  • krótsze pobyty,
  • mniej oblegane miejscowości,
  • wakacje all inclusive zamiast samodzielnego organizowania wyjazdu.

Dla wielu rodzin all inclusive przestało być już symbolem luksusu. Dziś chodzi przede wszystkim o możliwość dokładnego zaplanowania budżetu i uniknięcia codziennego liczenia wydatków podczas urlopu.

Ceny nad Bałtykiem lekko wyhamowały

Co ciekawe, mimo rosnącego zainteresowania wakacjami w Polsce ceny noclegów nie rosną już tak szybko jak w poprzednich latach. Średnie ceny hoteli są obecnie nawet o około 1 proc. niższe niż rok temu.

Hotelarze, widząc zwiększony ruch turystyczny, na razie powstrzymują się od podwyżek – wyjaśnia Eugeniusz Triasun z Travelist.pl.

Eksperci przypominają jednak, że właściciele hoteli i restauracji nadal mierzą się z ogromnymi kosztami prowadzenia działalności. Rosną ceny energii, żywności, transportu i wynagrodzeń pracowników sezonowych. Dodatkowo sezon nad Bałtykiem trwa praktycznie tylko kilka tygodni, a to właśnie wtedy przedsiębiorcy muszą zarobić na utrzymanie biznesu przez cały rok.

EKG 2026 - Łukasz Chaberski, prezes PPL
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki