- Parlament Europejski poparł skierowanie umowy handlowej UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE), co opóźni jej ratyfikację o co najmniej kilka miesięcy.
- Umowa ma stworzyć największą strefę wolnego handlu na świecie, otwierając rynki Mercosuru na towary przemysłowe UE i wprowadzając preferencje celne dla niektórych produktów rolnych z Ameryki Południowej.
- Polska, Francja i kilka innych krajów sprzeciwiały się porozumieniu, a rolnicy z całej Europy protestują, obawiając się zagrożenia dla ich dochodów i standardów produkcji.
- Komisja Europejska przekonuje, że umowa jest korzystna dla UE, zapewniając nowe możliwości biznesowe, zniesienie ceł i ochronę 350 europejskich oznaczeń geograficznych
Decyzja Parlamentu Europejskiego: dlaczego umowa trafiła do TSUE?
W środę Parlament Europejski niewielką większością głosów poparł wniosek o skierowanie umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosuru do Trybunału Sprawiedliwości UE. Za głosowało 334 europosłów, przeciw było 324, a 10 wstrzymało się od głosu. Decyzja ta ma na celu zbadanie, czy porozumienie jest zgodne z unijnymi traktatami. Pod kluczowym wnioskiem podpisali się m.in. eurodeputowani Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Skierowanie wniosku do TSUE oznacza, że głosowanie w sprawie ratyfikacji umowy w PE zostanie opóźnione prawdopodobnie o co najmniej kilka miesięcy. Co ciekawe, odrzucony został drugi, bardzo podobny wniosek, forsowany przez prawicę w PE, w tym Prawo i Sprawiedliwość. Przed głosowaniami przedstawiciele KO, PiS i PSL zapowiadali, że poprą obie inicjatywy, co pokazuje ponadpartyjną zgodę polskich polityków w kwestii potrzeby weryfikacji kontrowersyjnego porozumienia.
Głos protestu rolników: czego dotyczą obawy branży?
Decyzja europarlamentu nie zapadła w próżni. Była ona bezpośrednią odpowiedzią na głośne niezadowolenie europejskiego sektora rolnego. W tle parlamentarnej batalii w Strasburgu trwał duży protest rolników, którzy obawiają się, że porozumienie zagrozi ich dochodom i standardom produkcji. We wtorek na ulice miasta wyjechało około 400 traktorów, a w manifestacji wzięło udział blisko 5 tys. osób. Rolnicy boją się zalewu unijnego rynku przez znacznie tańsze produkty z Ameryki Południowej, takie jak wołowina, drób, cukier czy etanol, które nie muszą spełniać restrykcyjnych norm środowiskowych i jakościowych obowiązujących w UE.
Szansa czy zagrożenie? Korzyści i kontrowersje wokół umowy
Porozumienie z państwami Mercosuru (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem) ma charakter dwustronny. W zamian za preferencje celne dla produktów rolnych z Ameryki Południowej, tamtejsze rynki miałyby szerzej otworzyć się na towary przemysłowe z UE, w tym samochody, maszyny i leki. Zwolennicy, na czele z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, podkreślają, że umowa UE-Mercosur tworzy największą strefę wolnego handlu na świecie i rynek wart prawie 20 proc. światowego PKB.
Szefowa KE przekonywała, że umowa jest „dobra dla Europy – dla każdego państwa członkowskiego”, wskazując na zniesienie ceł o wartości miliardów euro i otwarcie rynków zamówień publicznych. Odpowiadając na obawy rolników, zapewniała:
„Umowa ta zawiera solidne zabezpieczenia mające na celu ochronę waszych źródeł utrzymania i naszych wrażliwych sektorów rolniczych. Chroni 350 europejskich oznaczeń geograficznych. To więcej niż w jakiejkolwiek innej umowie handlowej UE”. Mimo tych zapewnień, na początku stycznia przeciwko podpisaniu porozumienia, obok Polski, opowiedziały się m.in. Francja, Austria, Irlandia i Węgry, co pokazuje głębokie podziały wewnątrz Wspólnoty.
