Spis treści
Finansowe wsparcie dla Rumunii i ogromne kłopoty
Wielkie pieniądze to nie tylko wielka pomoc, ale i kłopoty dla odbiorcy. Przekonał się o tym nasz sojusznik. Gdzie jest haczyk? Sprzęt dla armii drożeje w oczach. Rumunia już się sparzyła.
Bukareszt jest drugim – po Polsce – największym pożyczkobiorcą w ramach programu SAFE.
Rumunia może liczyć na 16,7 miliarda euro. Kiedy jednak przyszło do negocjacji z producentami broni, pojawiły się ogromne kłopoty.
Im więcej pieniędzy na rynku tym droższa broń
Rumuńskie władze alarmują, że prywatni producenci sprzętu wojskowego zaczęli nagle podnosić ceny. I to bardzo mocno - informuje Dziennik Gazeta Prawna.
"Gdy zaczynaliśmy rozmowy o SAFE, producenci amunicji przedstawiali swoje oferty. Teraz wracają z cenami wyższymi nawet o 30 procent – powiedział minister obrony Radu Miruța.
Rumuński rząd nie zamierza tego akceptować. Sprawa pokazuje jednak, że pojawienie się ogromnych pieniędzy na rynku może wywołać prawdziwą spiralę cen. A gdy w grę wchodzą dziesiątki miliardów euro, producenci sprzętu wojskowego zaczynają liczyć każdego centa.
Polska dostanie najwięcej pieniędzy z programu SAFE
Dla Polski stawka jest ogromna. Nasz kraj złożył wniosek o 43,7 miliarda euro z programu SAFE i uzyskał zgodę instytucji unijnych. To największa kwota spośród wszystkich państw Unii.
Cały program wart jest aż 150 miliardów euro i ma pomóc krajom Unii Europejskiej szybko zwiększyć zdolności obronne dzięki tanim pożyczkom.
Rząd liczy na polskie firmy
Politycy przekonują jednak, że Polska może uniknąć problemów, które pojawiły się w Rumunii. Kluczowa ma być inna struktura zakupów.
Rząd zapowiada, że aż 89 procent środków z programu trafi do krajowego przemysłu zbrojeniowego, przede wszystkim do firm z Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pieniądze mają wesprzeć nie tylko armię, ale również Policję i Straż Graniczną.
Polecany artykuł: