Spis treści
Jest gorzej niż podczas pandemii
Statystyka jest w tej kwestii bezlitosna, a twarde dane liczbowe obiektywnie pokazują rzeczywistość. Jak wynika z raportu Instytutu Badań Gospodarczych im. Leibniza w Halle (IWH) w pierwszym kwartale tego roku w Niemczech upadłość ogłosiły aż 4573 firmy. To najwyższy wynik od 2005 roku.
Skala problemu zaskoczyła nawet ekonomistów. Okazuje się, że liczba bankructw była wyższa niż w czasie globalnego kryzysu finansowego w 2008 i 2009 roku oraz podczas pandemii koronawirusa COVID-19.
Kryzys nie odpuści w najbliższych miesiącach
Najgorsza sytuacja miała miejsce w marcu. Wtedy liczba upadłości wzrosła aż o 17 procent w porównaniu z lutym i sięgnęła 1716 przypadków. W porównaniu z okresem sprzed pandemii to aż o 71 procent więcej bankructw.
Prognozy na kolejne miesiące nie napawają optymizmem. Według IWH liczba upadłości w drugim kwartale 2026 roku pozostanie bardzo wysoka i może osiągnąć poziom z marca.
Dziesiątki tysięcy miejsc pracy są zagrożone
Fala upadłości uderza także w pracowników. Według danych raportu problemy firm mogą dotknąć nawet 54 tys. miejsc pracy. Najwięcej zagrożeń pojawiło się w przemyśle przetwórczym.
Podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu, gdy upadały duże znane marki, takie jak Esprit, Vapiano czy Wirecard.
Małe firmy w największych tarapatach
Ekonomiści wskazują, że największy problem mają dziś małe przedsiębiorstwa. To właśnie one najszybciej odczuwają wzrost kosztów energii, problemy z zamówieniami oraz spowolnienie gospodarki.
A ta w Niemczech wyraźnie hamuje. Po dwóch latach recesji gospodarka w 2025 roku urosła zaledwie o 0,2 proc. Prognozy na 2026 rok także nie napawają optymizmem. Wzrost PKB u naszych zachodnich sąsiadów ma wynieść około 1 proc.
Na horyzoncie widać kolejne problemy
Na tym jednak nie kończą się zmartwienia niemieckich pracodawców. Eksperci ostrzegają, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Jednym z czynników ryzyka jest napięcie międzynarodowe, w tym konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, który może podnieść ceny surowców i jeszcze bardziej uderzyć w niemiecki przemysł.
Jeśli prognozy się sprawdzą, druga połowa roku może przynieść kolejną falę bankructw u naszego zachodniego sąsiada. A to oznacza, że kryzys w niemieckiej gospodarce może odbić się także na firmach i pracownikach w Polsce.
Polecany artykuł: