- Dwie popularne sieci odzieżowe, H&M i Peek & Cloppenburg, znalazły się na celowniku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
- Główny zarzut to niewłaściwe informowanie o promocjach, a w przypadku jednej z firm – organizowanie obniżek, które w rzeczywistości mogły nimi nie być.
- Sprawdź, na czym polegał mechanizm „fałszywych promocji” i jak nie dać się oszukać podczas zakupów online.
UOKiK stawia zarzuty gigantom. Promocja, której nie było?
Przecena -43% na spódnicę brzmi jak świetna okazja, jednak według ustaleń Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w sklepie internetowym Peek & Cloppenburg taka promocja mogła być jedynie chwytem marketingowym. Urząd przeanalizował przykład, w którym cena spódnicy po obniżce wynosiła 199,99 zł. Sklep informował, że jej cena „oryginalna” to 349,99 zł, ale kluczowa była inna informacja: „30-dniowa najlepsza cena” wynosiła... dokładnie 199,99 zł. Oznacza to, że klient w promocji płacił tyle samo, ile wynosiła najniższa cena tego produktu w ciągu ostatniego miesiąca. Rabat był więc obliczany od ceny odniesienia, która nie była najniższą ceną z 30 dni, co mogło wprowadzać w błąd.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nie pozostawia wątpliwości co do oceny takich praktyk. Jak podkreśla, przepisy mają chronić konsumentów przed iluzorycznymi obniżkami.
– Nieustannie monitorujemy sposób, w jaki sklepy prezentują promocje. Przypominam, że również kupujący online muszą być poinformowani o najniższej cenie, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem danej obniżki. Taka informacja powinna znajdować się w każdym miejscu, w którym jest to komunikowane. Uważnie przyglądamy się także fałszywym obniżkom. Dochodzi do nich, gdy rzekomo promocyjna cena jest równa lub nawet wyższa od najniższej ceny w okresie 30 dni przed obniżką – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Zarzuty wobec Peek & Cloppenburg dotyczą również niejasnego prezentowania informacji o cenie odniesienia. Formuła „30-dniowa najlepsza cena” może być dla konsumenta niezrozumiała i niejednoznaczna, podczas gdy prawo wymaga jasnego wskazania, do czego odnosi się obniżka.
Karolina Szostak zaszalała ze strojem! Cała w koronkach na czerwonym dywanie
H&M również z zarzutami
Podobne zarzuty, choć dotyczące innego mechanizmu, usłyszała sieć H&M. W tym przypadku problem dotyczył ofert dla tzw. klubowiczów. Aby skorzystać z niższej ceny, wystarczyło podać adres e-mail, więc oferta była dostępna praktycznie dla każdego. Mimo to, jak twierdzi UOKiK, sklep internetowy H&M nie we wszystkich przypadkach prawidłowo informował o najniższej cenie z 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. W efekcie klienci widzieli atrakcyjną cenę klubową, ale nie mieli punktu odniesienia, który pozwoliłby im ocenić, czy dana promocja jest faktycznie korzystna i jak duża jest rzeczywista oszczędność.
Jak nie dać się nabrać i co grozi firmom?
Za zarzucane praktyki obu firmom grożą surowe kary finansowe – nawet do 10% ich rocznego obrotu. Dla konsumentów to jednak przede wszystkim ważna lekcja i przypomnienie o narzędziach, które dają im przepisy. Aby nie dać się złapać na marketingowe sztuczki, podczas zakupów online zawsze zwracaj uwagę na informację o „najniższej cenie z ostatnich 30 dni”. To ona jest prawdziwym wyznacznikiem tego, czy dana oferta jest rzeczywiście okazją, a nie tylko iluzją oszczędności stworzoną przez sprzedawcę.