Spis treści
Zarabiał na mikrokawalerkach, teraz reguluje rynek najmu
Wokół wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia wybuchła gorąca dyskusja. Portal Money.pl ujawnił, że polityk kilka lat temu zainwestował w mikrokawalerki przeznaczone na wynajem.
Dziś to właśnie on odpowiada za przygotowanie przepisów dotyczących najmu krótkoterminowego. Zdaniem samego wiceministra nie ma w tym nic niewłaściwego.
Trzy mikrokawalerki w jednej kamienicy
Ireneusz Raś kupił w 2020 roku trzy niewielkie lokale w łódzkiej kamienicy podzielonej na 55 mieszkań przeznaczonych pod wynajem. Każda z mikrokawalerek miała zaledwie około 13 metrów kwadratowych.
Na trzy miesiące przed wejściem do rządu polityk sprzedał dwa lokale swojemu bratu, księdzu Dariuszowi Rasiowi. Trzecie mieszkanie przypadło jego byłej żonie.
Wiceminister pisze ustawę o najmie
To właśnie ten fakt wzbudził największe kontrowersje. Ireneusz Raś odpowiada bowiem za przygotowanie nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich, która ma uregulować zasady najmu krótkoterminowego.
Jak przypomina portal, we wcześniejszej wersji projektu znalazł się przepis dający samorządom możliwość tworzenia stref wolnych od najmu krótkoterminowego. Ostatecznie zapis został jednak usunięty. Sam wiceminister przekonywał, że takie rozwiązanie nie jest potrzebne.
"Nie było konfliktu interesów"
Cytowany przez Money.pl Ireneusz Raś zapewnia, że jego mikrokawalerki nie były wykorzystywane do najmu krótkoterminowego. Przyznał jednocześnie, że nie informował premiera ani ministra sportu o tym, że posiadał takie nieruchomości.
Polityk podkreślił również, że nie dostrzega konfliktu interesów między pracami nad ustawą a faktem, że lokale w budynku funkcjonującym jako aparthotel należą obecnie do jego brata i byłej żony.
Publikacja wywołała dyskusję
Opisana sprawa wywołała debatę o przejrzystości życia publicznego i standardach obowiązujących osoby przygotowujące przepisy. Pojawiają się pytania, czy wcześniejsze inwestycje polityków powinny mieć wpływ na ich udział w pracach nad regulacjami dotyczącymi danej branży.
Sam Ireneusz Raś podtrzymuje jednak stanowisko, że w jego przypadku nie doszło do żadnego konfliktu interesów.