Spis treści
Próg podatkowy pójdzie w górę
Najważniejsza wiadomość dla milionów pracujących Polaków to podwyższenie progu podatkowego z 120 tys. zł do 130 tys. zł rocznie.
O zmianach poinformował premier Donald Tusk. Oznacza to, że osoby, których roczne dochody mieszczą się w nowym limicie, dłużej będą mogły korzystać z niższej stawki podatku.
Z kolei minister finansów Andrzej Domański przekazał, że reforma ma objąć około 3,5 mln podatników.
Nawet 3600 zł więcej w kieszeni
Rząd przekonuje, że zmiany będą odczuwalne dla gospodarstw domowych.
Według zapowiedzi ministra finansów roczna korzyść dla podatnika może wynieść nawet 3,6 tys. zł.
To oznacza średnio nawet około 300 zł miesięcznie więcej, jeśli ktoś w pełni wykorzysta zakładany efekt reformy.
Oczywiście rzeczywista korzyść będzie zależała od wysokości dochodów i indywidualnej sytuacji podatnika.
Zarabiasz 130-150 tys. zł? Będzie nowa stawka
Na tym jednak zmiany się nie kończą.
Premier zapowiedział, że osoby zarabiające od 130 tys. do 150 tys. zł rocznie zapłacą podatek według stawki 24 proc.
To oznacza, że wraz z podniesieniem progu pojawi się dodatkowy przedział podatkowy.
Milionerzy zapłacą więcej
Rząd chce sięgnąć również głębiej do kieszeni najbogatszych.
Danina solidarnościowa ma wzrosnąć o 1 pkt proc. – z 4 do 5 proc. Zmiana ma dotyczyć osób, które zarabiają ponad 1 mln zł rocznie. Z zapowiedzi szfa rządu wynika, że milionerzy mają zapłacić państwu więcej.
Duże firmy również dostaną wyższy CIT
Podwyżka czeka również największe podmioty gospodarcze.
Donald Tusk zapowiedział zwiększenie stawki CIT z 19 do 22 proc. dla firm i innych podmiotów uzyskujących przychody przekraczające 50 mln euro, czyli około 200 mln zł.
Rząd chce więc z jednej strony ulżyć części podatników, a z drugiej zwiększyć obciążenia dla najbogatszych osób i największych firm.
Kto zyska, a kto straci?
Plan rządu można więc sprowadzić do prostego podziału.
Zyskać mają przede wszystkim osoby objęte podwyższonym progiem podatkowym. Według ministra finansów będzie ich około 3,5 mln.
Więcej zapłacą natomiast najlepiej zarabiający oraz największe firmy.
Rząd przekonuje, że reforma ma być korzystna dla szerokiej grupy podatników. Teraz kluczowe będzie to, jak dokładnie zostaną skonstruowane przepisy i od kiedy nowe zasady zaczną obowiązywać.
„Jestem przekonany, że po zmianach system podatkowy będzie sprawiedliwszy, a korzyści będą dotyczyły miliona ludzi, którzy dziś ponoszą najcięższe daniny. A nie mówimy o bogaczach, tylko klasie średniej, na których barkach w dużej mierze spoczywa finansowanie państwa i wydatki na obronność. Chcemy zrównoważyć wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć największe firmy. Zakładamy, że zarobki będą rosły, tak jak rośnie polska gospodarka. I by wyższa pensja nie była za karę, by nie okazywało się pod koniec roku, że przekroczyło się próg podatkowy i wynagrodzenie jest wyraźnie mniejsze. Wiem, że te zmiany były oczekiwane przez miliony Polek i Polaków, dlatego zdecydowaliśmy się na tę decyzję” - dodał szef rządu Donald Tusk.
„Po naszych poprzednikach otrzymaliśmy zerowy wzrost gospodarczy, potężną lukę VAT, ale wciąż mierzymy się z deficytem i długiem. Dlatego od przyszłego roku przedsiębiorstwa i firmy, które osiągają przychód powyżej 50 mln euro, będą płaciły wyższy podatek CIT. Stawka 22% to mniej więcej średnia dla Unii Europejskiej” - przekonywał Andrzej Domański, minister finansów.