Katarzyna Rumiancew

i

Autor: Materiały prasowe

Projekt nowelizacji ustawy

Zakaz sprzedaży napojów energetycznych. Szykują nam kolejną nadregulację

To kolejny przykład forsowania nieprzemyślanych i nieadekwatnych rozwiązań. Zakaz sprzedaży napojów energetyzujących nastolatkom nie rozwiąże problemu związanego ze złą dietą młodych ludzi. Restrykcyjne przepisy to populizm oparty na przekonaniu, że odgórne zakazy są odpowiedzią na społeczne wyzwania.

Sankcje zamiast edukacji w szkole

Projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny osobom poniżej 18. roku życia, na terenie szkół oraz w innych jednostkach systemu oświaty, a także sprzedaży w automatach.

Według projektu zakazana ma być reklama i promocja napojów z dodatkiem kofeiny lub tauryny m.in.: w telewizji, radiu, kinie i teatrze między godziną 6.00 a 20.00, z wyjątkiem reklamy prowadzonej przez organizatora imprezy sportu wyczynowego lub profesjonalnego w trakcie trwania wydarzenia. Reklama takich napojów nie byłaby także możliwa w prasie młodzieżowej i dziecięcej.

Planowany jest zakaz promocji na okładkach dzienników i czasopism oraz na słupach, tablicach reklamowych i innych stałych oraz ruchomych powierzchniach przystosowanych na potrzeby reklamodawców, jak również na plakatach czy w środkach usług informatycznych.

Ponadto, wprowadzone mają zostać ograniczenia w samej treści – przekaz nie może być skierowany do dzieci i młodzieży ani wykorzystywać ich wizerunku, a także nie może zachęcać do nadmiernego spożywania tych napojów czy sugerować łączenie energetyków z alkoholem. 

Niepotrzebna nadregulacja

Zamiast restrykcyjnych zakazów należałoby jednak zadbać o edukację, chociażby umieszczając w podręcznikach do biologii treści dotyczące odpowiedniego odżywiania się i zbilansowanej diety. Zamiast tego forsuje się kolejne obostrzenia sprzedaży oraz promocji – w dodatku w sposób wybiórczy i fragmentaryczny. Nie jest to przejaw troski o dobro publiczne, ale niepotrzebna nadregulacja ograniczająca podstawowe prawa i wolności. Według badań, jedynie 8,6 proc. osób poniżej 18. roku życia przekracza dzienne wartości spożycia kofeiny. Kofeinę znajdziemy w wielu produktach, nie tylko w energetykach. Projekt nie przewiduje jednak ograniczeń w sprzedaży ani promocji takich artykułów jak kawa, herbata, napoje gazowane czy czekolada. Mimo, że zawierają nie mniejsze wartości kofeiny, co przeciętny energetyk. Dla porównania, w energetykach znajdziemy 32 mg kofeiny na 100 ml napoju, w kawie rozpuszczalnej nawet przeszło dwa razy więcej kofeiny (73,25 mg), a pół tabliczki gorzkiej czekolady dostawcza organizmowi ok. 33,5 mg. Tymczasem, kluczowym czynnikiem w prawidłowym odżywianiu jest umiarkowane spożycie, także kofeiny, a nie całkowite wyeliminowanie jej z diety. 

Proponowane zmiany uderzają w branżę producentów napojów energetycznych. Tym, jak pamiętamy, niedawno narzucono już ograniczenia związane z podatkiem cukrowym dla napojów zawierających cukier oraz dodatki takie jak kofeina i tauryna. Dodatkowa danina wywindowała ceny wszystkich napojów, w tym także tych gazowanych, ograniczając na nie popyt. Państwo nie może oprzeć się przed pokusą ingerencji w rynek, produkując kolejne przepisy ograniczające funkcjonowanie wolnego handlu. 

A znacząca większość producentów i wytwórców napojów energetycznych to polskie firmy, które płacą podatki w Polsce i zapewniają miejsca pracy.

Wprowadzenie restrykcyjnej regulacji doprowadzi do osłabienia ich pozycji w stosunku do zagranicznych konkurentów, którzy bez ograniczeń będą mogli dalej promować się w zagranicznych mediach, które są dostępne dla polskich konsumentów.

Najsurowsze przepisy w Europie

Planowane przepisy będą jednymi z najrestrykcyjniejszych w Europie. W wielu krajach, takich jak: Niemcy, Wielka Brytania, Czechy, Hiszpania, Portugalia czy Szwecja nie ma zakazu sprzedaży napojów energetycznych dzieciom i młodzieży, a wymogi dotyczące reklamy i marketingu nie obejmują większych ograniczeń niż samoregulacja już obecnie stosowana przez branżę. Sama wielkość spożycia energetyków wśród młodych osób różni się pomiędzy wspomnianymi państwami – np. dużo wyższy odsetek konsumpcji napojów energetycznych wśród dzieci i młodzieży odnotowano w Czechach niż w Niemczech. Pokazuje to, że czynnikiem kluczowym niekoniecznie jest różnica w regulacjach.

W ocenie Warsaw Enterprise Institute nie ma wątpliwości, że proponowane przepisy stanowią niepotrzebną i nieuzasadnioną nadregulację, która nie spełnia wymogu proporcjonalności. Jest to kolejna sytuacja, w której państwo wykracza poza swoją rolę i chce nadmiernie ingerować w życie obywateli. Zamiast kolejnych ustaw, które mają na celu wprowadzanie odgórnego zakazu – państwo powinno zaangażować się w działania społeczne i edukacyjne. Jeśli mowa o zdrowiu publicznym – jak w tytule ustawy – należy przede wszystkim budować świadomość czym jest zdrowa dieta i właściwe odżywianie. Same zakazy nie wystarczą – szczególnie, gdy kierowane są do nastoletniej młodzieży. 

Autor: Katarzyna Rumiancew, główny analityk Warsaw Enterprise Institute (WEI).

Sonda
Pijesz napoje energetyczne?
Pieniądze to nie wszystko Sławomir Dudek
Najnowsze