- Złoto, dotychczasowa bezpieczna przystań, nagle gwałtownie traci na wartości, mimo narastających napięć geopolitycznych, co zaskakuje rynek.
- Cena kruszcu spadła o 20 proc. od szczytu, a eksperci Citigroup obniżają prognozy, wskazując na wpływ Donalda Trumpa i ryzyko wokół cieśniny Ormuz.
- Czy to sygnał do wyprzedaży, czy może nowa szansa? Dowiedz się, co oznaczają te zmiany dla Twoich inwestycji i przyszłości kruszcu.
W ostatnich dniach uwaga inwestorów skupiała się na wydarzeniach w rejonie Zatoki Perskiej. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział dalszą twardą politykę wobec Iranu, a amerykańskie działania militarne w pobliżu cieśniny Ormuz wywołały kolejną falę niepewności na rynkach.
Teoretycznie takie wydarzenia powinny sprzyjać wzrostowi cen złota, które tradycyjnie zyskuje w czasach geopolitycznych napięć. Tym razem rynek zareagował jednak inaczej. Notowania kruszcu spadły w okolice 4100 dolarów za uncję, a wcześniej schodziły nawet do poziomu około 4050 dolarów. To oznacza wyraźną zmianę nastrojów wśród inwestorów, którzy coraz większą uwagę zwracają na sytuację gospodarczą w USA oraz perspektywy dla dolara.
Citi obniża prognozę. Złoto może być jeszcze tańsze
Dodatkową presję na rynek wywołała nowa prognoza przygotowana przez analityków Citigroup. Bank obniżył swoją trzymiesięczną prognozę ceny złota z 4300 do 4000 dolarów za uncję. Eksperci wskazują na kilka powodów. Chodzi m.in. o mocniejszego dolara, stabilizację rentowności obligacji oraz słabnący popyt na fizyczne złoto. W ocenie banku bez nowego globalnego wstrząsu trudno będzie o powrót do dynamicznych wzrostów.
Polecany artykuł:
Jeszcze bardziej pesymistyczny jest scenariusz ryzyka związany z cieśniną Ormuz. Według analityków, jeśli kluczowy szlak transportowy pozostałby zamknięty aż do końca lata, cena złota mogłaby spaść nawet do 3500 dolarów za uncję.
Inwestorzy liczą straty
Obecne poziomy oznaczają, że złoto jest już o około 20 proc. tańsze niż w okresie szczytowych notowań z końca lutego. Wówczas uncja była wyceniana na około 5300 dolarów. Przecena odbiła się także na wynikach funduszy inwestujących w metale szlachetne. W ciągu ostatnich trzech miesięcy część funduszy związanych ze złotem straciła ponad 15 proc. wartości. Choć wyniki liczone w skali całego roku pozostają dodatnie, wielu inwestorów musiało pogodzić się z wyraźnym spadkiem wartości swoich oszczędności.
Czy to koniec hossy na złocie?
Eksperci nie stawiają jeszcze takiego wniosku. Co ciekawe, Citigroup utrzymał długoterminową prognozę dla złota na poziomie 4500 dolarów za uncję w perspektywie 6–12 miesięcy. Oznacza to, że bank nadal widzi potencjał do odbicia, choć najbliższe tygodnie mogą być dla posiadaczy kruszcu wyjątkowo nerwowe.
Dla wielu Polaków, zwłaszcza emerytów traktujących złoto jako bezpieczną formę lokowania oszczędności, najnowsze prognozy są sygnałem ostrzegawczym. Analitycy podkreślają, że krótkoterminowe inwestowanie w złoto stało się znacznie bardziej ryzykowne niż jeszcze kilka miesięcy temu, a wpływ na notowania mogą mieć zarówno decyzje USA, jak i rozwój sytuacji wokół cieśniny Ormuz.