- Aktualne kursy walut i ocenia stabilność polskiego złotego w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie
- Zdaniem ekonomisty przyszłość polskiej waluty zależy od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, szczególnie od bezpieczeństwa cieśniny Ormuz.
- Gwałtowny wzrost cen paliw na stacjach benzynowych jest efektem spekulacji i obaw, a nie realnych czynników ekonomicznych.
- Obecny kurs złotego nie powinien zagrozić ewentualnym obniżkom stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.
Polska waluta się nie załamie? Ekspert uspokaja
Mimo napiętej sytuacji geopolitycznej, Marek Zuber podkreśla, że polska waluta trzyma się mocno. Choć w ostatnich dniach mogliśmy zaobserwować pewne osłabienie, ekspert studzi emocje, wskazując na twarde dane. Zdaniem ekonomisty, przy kursie euro w okolicach 4,30 zł i dolara na poziomie 3,70 zł, trudno mówić o załamaniu.
- Złoty dalej jest mocny, chociaż oczywiście jest słabszy niż był – zauważa Zuber.
Według kursów walut NBP z dnia 05.03.2026; dolar kosztuje 3,70 zł (dokładnie 3,6962); euro 4,28 zł (4,2782); a frank szwajcarski 4,73 zł (4,7262).
Według ekonomisty wahania rzędu kilku czy kilkunastu groszy nie są w stanie wstrząsnąć fundamentami polskiego eksportu ani importu.
- Wystarczy popatrzeć na notowania sprzed dwóch czy trzech lat i wtedy rzeczywiście możemy mówić o słabym złotym, szczególnie w pierwszych miesiącach wojny na Ukrainie. Złoty jest dalej mocny, ale oczywiście te kilka, kilkanaście groszy wzrostu, jeżeliby się utrzymało, oznaczałoby, że o tyle więcej zapłacimy za euro wtedy, kiedy chcemy na przykład jechać na wakacje. [...] Czy takie ruchy zabijają polski eksport, zabijają polski import, albo w jakiś bardzo istotny sposób pomagają eksportowi? Oczywiście, że nie. Różnica kilku groszy, lub kilkunastu groszy to nie jest różnica, która w sposób zasadniczy decyduje o tym, czy cała gospodarka z zyskiem sprzedaje towary i usług - wyjaśnia ekonomista.
Zdaniem ekonomisty, nie są to również zmiany, które powinny powstrzymać Radę Polityki Pieniężnej przed ewentualnymi obniżkami stóp procentowych, ponieważ obecny poziom kursu nie zagraża rentowności całej gospodarki.
Również na czwartkowej [05.03.2026] konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński stwierdził, że na razie - jego zdaniem - konflikt na Bliskim Wschodzie nie zagraża dalszym cięciom stóp procentowych. Zastrzegł jednak, że sytuacja może się zmienić.
- Moim zdaniem jest szansa na to, żeby rzeczywiście w perspektywie tygodni uspokoić sytuację, bo na razie mieliśmy oznaki paniki i może faktyczną panikę przez chwilę na rynku gazu - powiedział ekonomista.
Może dojść jednak do "czarnego scenariusza". Wiele zależy od cieśniny Ormuz
Zdaniem Marka Zubera, dalszy kurs polskiego złotego, jak i cen surowców zależy od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Najważniejszym czynnikiem jest blokada cieśninie Ormuz, strategicznego szlaku wodnego. Ekonomista wskazuje, że jeśli uda się zagwarantować bezpieczeństwo przepływającym tamtędy statkom, sytuacja powinna uspokoić się dość szybko. Nawet krótkotrwałe przestoje w transporcie ropy czy gazu nie muszą oznaczać załamania w Europie, która dysponuje odpowiednimi rezerwami energetycznymi.
Prawdziwym zagrożeniem byłaby jednak trwała utrata kontroli nad tym regionem lub gwałtowna eskalacja militarna z udziałem mocarstw. W czarnym scenariuszu, obejmującym na przykład zablokowanie cieśniny przez Iran, ceny ropy mogłyby poszybować grubo powyżej 100 dolarów za baryłkę.
- Jeżeli Iran zatopi amerykański lotniskowiec, albo okaże się, że ma cudowną broń, która jest w stanie strącać myśliwce F-35, to oczywiście możemy zobaczyć ropę powyżej 100 dolarów za baryłkę. Ale jeżeli amerykanie skutecznie będą niszczyli zagrożenia, to da się ograniczyć to ryzyko. Albo jeśli Chiny będą naciskały na Iran na odblokowanie cieśniny Ormuz, lub wydarzenia polityczne doprowadzą do zmiany władzy w Iranie, to sytuacja się uspokoi - wyjaśnia Marek Zuber.
Dlaczego więc ceny paliw wzrosły? Zdaniem eksperta to efekt paniki
Najbardziej odczuwalnym skutkiem napięć na Bliskim Wschodzie dla przeciętnego Polaka są oczywiście gwałtowne podwyżki na stacjach benzynowych. Marek Zuber podkreśla, że cena przekraczająca 7,5 zł za litr diesla "nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia" przy obecnym kursie dolara, czy cenie ropy Brent.
- To jest tylko i wyłącznie spekulacja i strach oczywiście przed tym, co się może ewentualnie wydarzyć – tłumaczy ekonomista.
Ekonomista wskazuje, że olej napędowy jest „paliwem wojennym”. W obawie przed brakami, wiele osób obawia się, że diesla zabraknie i rzuca się do zakupów. A w tym wypadku wysoki popyt napędza ceny.
- Spekulacyjne kupowanie spowodowało także wzrost cen benzyny, choć nie tak mocny, jak w przypadku oleju napędowego. Takiego tempa wzrostu nie było od czterech lat, ale w przypadku diesla, na którym wzrost ceny jest o półtora złotego, to jest już czysta spekulacja. Jeszcze raz to powtórzę - nie ma uzasadnienia dla takiego wzrostu cen - powiedział Marek Zuber.
Polecany artykuł:
