Unia Europejska zmienia podejście do aut spalinowych. Co z zakazem od 2035 roku?
Zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku może nie wejść w życie w pierwotnie planowanej formie. W Unii Europejskiej trwają prace nad złagodzeniem przepisów, które miały doprowadzić do wycofania ze sprzedaży nowych aut benzynowych i diesli. W listopadzie 2026 roku komisja środowiska Parlamentu Europejskiego poparła kompromis umożliwiający dalszą sprzedaż takich pojazdów, jednak pod określonymi warunkami. To istotna zmiana dla kierowców, producentów i przedsiębiorców, którzy obawiają się kosztów przejścia na elektromobilność. Na razie jednak obowiązujące przepisy pozostają bez zmian, a ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.
Ograniczenie emisji zanieczyszczeń, również tych pochodzących z transportu drogowego, od lat pozostaje jednym z głównych celów polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Jednym z jej najważniejszych założeń było zakończenie sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Z czasem jednak rozwiązanie to zaczęło budzić coraz większe kontrowersje i tracić poparcie polityczne. Już pod koniec 2025 roku niemiecki dziennik „Bild” informował o narastającym sporze w UE oraz możliwości złagodzenia lub zmiany wcześniej przyjętych przepisów.
Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku. Unia Europejska szykuje zmiany
Według wcześniejszych założeń, od 2035 roku w Unii Europejskiej nie będzie można rejestrować nowych samochodów osobowych emitujących CO₂. W praktyce oznaczałoby to koniec sprzedaży nowych aut benzynowych, diesli oraz większości hybryd. Przepisy miały przyspieszyć rozwój elektromobilności i ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że regulacje zostaną złagodzone.
Jak podaje portal „AgroNews”, 4 listopada 2026 roku komisja środowiska Parlamentu Europejskiego poparła kompromis, który otwiera drogę do dalszej sprzedaży niektórych samochodów spalinowych po 2035 roku. Porozumienie wypracowali przedstawiciele trzech największych grup politycznych: Europejskiej Partii Ludowej, Socjalistów i Demokratów oraz Renew Europe.
Zgodnie z obecnymi przepisami od 2035 roku nowe samochody powinny osiągnąć 100-procentową redukcję średniej emisji CO₂ względem poziomu z 2021 roku. W grudniu 2025 roku Komisja Europejska zaproponowała obniżenie tego wymogu do 90 proc. Teraz europosłowie rozważają dalsze złagodzenie zasad, które dzięki dodatkowym mechanizmom kompensacyjnym pozwoliłyby producentom ograniczyć redukcję nawet do 87,5 proc.
Jednym z takich rozwiązań byłoby wykorzystywanie niskoemisyjnej stali produkowanej w UE. Dzięki temu po 2035 roku na rynku nadal mogłyby pojawiać się samochody benzynowe, diesle i hybrydy. Producenci wciąż musieliby jednak przestrzegać rygorystycznych norm dotyczących średniej emisji całej sprzedawanej floty.
Dlaczego Unia Europejska łagodzi przepisy? Producenci samochodów pod coraz większą presją
Za złagodzeniem regulacji przemawia trudna sytuacja europejskiej motoryzacji. Producenci mierzą się z rosnącą konkurencją ze strony Chin, wysokimi kosztami rozwoju nowych technologii oraz niepewnym popytem na samochody elektryczne. Branża ostrzega, że zbyt szybka transformacja może zagrozić konkurencyjności fabryk i miejscom pracy. Zwolennicy zmian przekonują, że nowe przepisy powinny uwzględniać możliwości producentów i kierowców. Przeciwnicy obawiają się natomiast spowolnienia rozwoju elektromobilności.
Zmiany mogą objąć również samochody służbowe. Komisja Europejska proponowała wcześniej obowiązkowy udział pojazdów elektrycznych i niskoemisyjnych we flotach dużych przedsiębiorstw. Komisje środowiska i transportu Parlamentu Europejskiego opowiedziały się jednak za rezygnacją z takich wymogów.
Zamiast obowiązkowych limitów proponowane są niewiążące cele. Przedsiębiorcy zyskaliby dzięki temu większą swobodę wyboru samochodów, dostosowaną do swoich potrzeb i możliwości finansowych.